[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wokół kręgosłupa. Jej wprawne palce szukały stwardniałych miejsc.
Nalała jeszcze trochę oliwki na ręce i położyła je z powrotem na
jego plecach. Starała się nie zwracać uwagi, jak piękne i pociągające
miał ciało. Przecież on traktował to tylko jak zabieg, w przeciwnym
razie nie byłby taki' rozluzniony. Nie robiło na nim wrażenia to, że
ona go dotyka.
Zwiększyła nacisk i krążyła palcami od szyi po ramiona.
- Czy to boli? - spytała, gdy znalazła stwardniałe miejsce.
- Trochę.
- Oddychaj równo - poprosiła.
Ludzie zazwyczaj wstrzymywali oddech, gdy trafiała na bolesne
miejsce, jednak Lucas świetnie potrafił się kontrolować. Oddychał
100
RS
miarowo, spokojnie. Zgrana z rytmem jego oddechu, Anet uciskała
bolące miejsce. Lubiła pomagać ludziom, właśnie dlatego wybrała ten
zawód. W tym jednak przypadku, przyjemnością było nie tylko to, że
jej zabieg przynosi mu ulgę. Dotykanie jego ciała sprawiało jej
zmysłową rozkosz.
O Boże, ja się w nim zakochuję, przemknęło jej przez głowę. Ja
już się w nim zakochałam! ~ uświadomiła sobie z przerażeniem.
Jej dłonie zadrżały i Lucas poruszył się lekko.
- Czy już skończyłaś?-zapytał.
- Tak.
- Czy mogłaby ś jeszcze pomasować mi szyję? - poprosił.
- Muszę przyznać, że też mnie trochę boli.
- Oczywiście. - Znów nalała oliwki na ręce. Mięśnie jego szyi
były twarde i napięte. - Tak, przyda ci się masaż.
- Starała się, żeby jej głos brzmiał obojętnie, jak głos fachowca
skupionego na pracy.
Jednak cały czas jej uwaga skoncentrowana była na jego
niesamowicie męskim ciele. Był nie tylko pięknie zbudowany, ale
emanowała z niego siła, być może to właśnie tak ją pociągało. Czuła,
że mogłaby go tak dotykać bez końca. Dla niej, zatarła się już granica
między masażem a pieszczotą. Z jego ciała promieniowało ciepło,
które rozgrzewało jej zmysły.
Nagle Lucas przekręcił się na plecy i spojrzał jej w oczy. Nie
miała dość czasu, by zapanować nad twarzą, by przybrać maskę
obojętności.
101
RS
- Masz zadziwiające dłonie - powiedział nieco zduszonym
głosem.
Nim zdążyła się zorientować, chwycił ją wpół i jak piórko
przerzucił przez swój tors. Teraz leżeli tuż obok siebie. Jej piersi
opierały się o jego szeroką klatkę, jej usta były zaledwie kilka
centymetrów od jego.
- Anet - szepnął i po chwili poczuła na swoich wargach jego
usta.
Przez głowę, niczym lawina, przeleciały jej wspomnienia
wcześniejszych doświadczeń. Owszem, kochała się z Markiem i
sprawiało jej to przyjemność, lubiła też, gdy Mark ją całował. Nigdy
jednak jej odczucia nie były tak silne, jak teraz. Nigdy w taki sposób
nie pragnęła Marka, jak teraz Lucasa.
W pocałunkach Lucasa była pasja i zachłanność, jakby bardzo
długo na to czekał. Jego muskularne, rozgrzane namiętnością ciało
działało na nią tak, że całkowicie straciła nad sobą kontrolę.
Wiedziała, że powinna się zatrzymać, że się pogrąża, ale nie była w
stanie nad sobą zapanować. Poza tym... nie chciała tego.
- Całujesz jak hurysa, a twoja niewinna zmysłowość jest jak
narkotyk, od którego łatwo się uzależnić - powiedział, ujmując jej
twarz w dłonie.
Anet przełknęła ślinę, nie była zdolna pozbierać myśli. Resztką
sił próbowała się wyrwać, ale on był szybszy, przytrzymał
ją,przyciskając do siebie.
102
RS
- Za pózno - szepnął jej prosto do ucha. Pocałunek, który potem
nastąpił, był głęboki i długi, ale dla Anet mógłby nigdy się nie
kończyć. W jego oczach widziała pożądanie. Nie musiałaby nawet
czuć naporu jego męskości na swoje biodra, żeby wiedzieć, że jej
pragnie. W tej chwili było to dla niej najważniejsze na świecie,
oddałaby nawet za to olimpijski medal, gdyby ją o to poproszono.
Zrozumiała, czym jest prawdziwe pożądanie. Nie liczyło się nic,
poza tym, że Lucas Tremaine pragnął właśnie jej, Anet Carruthers, i
że zaraz będą się kochać. Pragnęła go tak bardzo, że w tej chwili nie
obchodziło jej nawet, że dla mężczyzn seks może znaczyć co innego
niż dla kobiet. Nie miało dla niej znaczenia, że być może jest dla
niego kobietą tylko na jedną noc. Wszystkie jej zasady przestały się
liczyć, ważne było jedynie to, co miało zaraz nastąpić.
- Masz oczy jak kamienie księżycowe - szepnął. - Cudownie
przejrzyste, ale jednocześnie dobrze chroniące cię przed obcymi,
broniące twego wnętrza. Mnie jednak nie zmyliły, wiedziałem, że
kryje siew nich również namiętność.
Obsypał jej twarz delikatnymi pocałunkami, potem jego gorące
usta ześlizgnęły się ku szyi. Anet jęknęła z rozkoszy. Nagle Lucas
odsunął się od niej.
- Anet, chyba nie powinniśmy tego robić. - Jego głos z trudem
wydobywał się przez ściśnięte gardło. Nadal trzymał ją w ramionach,
ale już panował nad sobą.
Poczuła się upokorzona jak nigdy dotąd. Zrozumiała, co się
stało. On tak naprawdę wcale jej nie pragnął, to tylko jej masaż
103
RS
rozbudził w nim pożądanie. Jednak nie było ono na tyle silne...
Pochyliła głowę, ona pragnęła oddać mu wszystko, a on nie chciał jej
nawet jako dziewczyny na jedną noc. Powinna była wiedzieć, że taki
wspaniały mężczyzna jak Lucas Tremaine nie może jej pożądać. [ Pobierz całość w formacie PDF ]