[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Nawet jeśli wszyscy będą patrzeć?
- Nie będę na nich zwracać uwagi. Nie, kiedy będę z tobą.
Objął mnie mocniej wolną ręką, a potem pocałował
w czubek głowy.
- Więc do zobaczenia. Wezwij mnie, kiedy dotrzesz do metra.
Zerknęłam na zegarek.
- Powinnam tam być najwyżej za dwie godziny - powiedziałam.
Callum uścisnął mnie jeszcze raz i już go nie było.
W pociągu przez całą drogę starałam się nie myśleć o złych rzeczach, które się wydarzyły, ale trudno
mi było o nich zapomnieć. Z jakiegoś powodu w bardzo krótkim czasie udało
- Błękitna magia
m
mi się zdobyć wielu wrogów. W pewnej chwili zaczęłam bezwiednie bawić się amuletem na
nadgarstku. To była piękna ozdoba, z tajemniczym kamieniem w dokładnie tym samym kolorze, jaki
miały oczy Calluma, i oprawie z subtelnie splecionych srebrnych drucików Wciąż nie mogłam
uwierzyć, że miałam szczęście ją znalezć. Już niedługo spotkam się z Cal-lumem, jego silne, smukłe
palce splotą się z moimi i będziemy razem spoglądać na dachy Londynu. Niezależnie od tego, co jest
przyczyną moich problemów, poradzę sobie z nimi, jeśli będę miała Calluma.
Za oknem przesuwały się przedmieścia Londynu, powoli ustępując miejsca halom przemysłowym i
targowym, aż w końcu w zasięgu wzroku pojawiła się wężowa konstrukcja starego Waterloo
International. Na dworcu okazało się, że moja linia metra jest zamknięta. Kobieta w informacji
skierowała mnie do autobusu. Kiedy jechałam przez most Waterloo, z górnego poziomu widziałam w
oddali katedrę Zwiętego Pawła; przedpołudniowe słońce prześwitywało przez Złotą Galerię na
szczycie kopuły. To było dla mnie wyjątkowe miejsce, w którym amulet i mój nowy talent pozwalały
Callumowi stać się rzeczywistym, w którym mogłam go dotknąć i przytulić. I całować. Na tę myśl się
uśmiechnęłam. Cokolwiek się działo, wkrótce będę mogła znowu go pocałować.
Była sobota, a w soboty mnóstwo ludzi korzysta z najlepszego punktu widokowego w Londynie.
Callum postarał się -choć doprawdy nie miałam pojęcia, jak tego dokonał - żeby na kopule
prowadzono prace remontowe i nie wpuszczano tam turystów. Dzięki temu spotykaliśmy się sami, z
dala od innych żałobników. Dziś jednak powiedział, że nie zdążył sprawdzić, czy kopuła nadal jest
zamknięta. A całowanie niewidzialnego człowieka mogłoby być interesującym widowiskiem dla
turystów.
Autobus, który jechał wolno Fleet Street, u podnóża Ludgate Hill stanął w korku ciągnącym się aż do
katedry. Upewniłam się, że mam słuchawki w uszach, i już miałam
udawać, że dzwonię do Calluma, gdy zabrzęczała moja komórka. Zerknęłam na wyświetlacz. To był
Rob. W pierwszej chwili miałam ochotę go zignorować, ale ciekawość wzięła górę i odebrałam
połączenie.
- Czego chcesz? - spytałam ostro.
- Ja też życzę ci miłego dnia, ślicznotko! Co dzisiaj robisz?
- Prawdę mówiąc, wybieram się na randkę. Nie, żeby to była twoja sprawa.
- A może się do ciebie przyłączę? Dotrzymam ci towarzystwa, kiedy ten twój chłopak jest
daleko.
- Oszalałeś? Dlaczego miałabym spędzić dzień właśnie z tobą?
- Och, nie bądz taka, Alex. Mieliśmy małe nieporozumienie, to wszystko. Czy nie można dać
facetowi drugiej szansy? Pozwól, żebym ci pokazał, jakie to uczucie mieć chłopaka, który jest przy
tobie. - Jego głos ociekał słodyczą i pewnością siebie, co rozzłościło mnie jeszcze bardziej.
- Nie mam zamiaru tego słuchać, Rob. Nie dzwoń do mnie więcej! - Z wściekłością
zatrzasnęłam telefon i dopiero wtedy uświadomiłam sobie ze zgrozą, jak głośno mówiłam. Ludzie
wokół mnie oczywiście słuchali. Ignorując ich, szybko wystukałam numer. - Cześć, utknęłam w
autobusie - starałam się mówić cicho i spokojnie. - Metro było zamknięte. W razie potrzeby
zadzwonię do ciebie za chwilę.
Zamierzałam czekać tylko kilka sekund, bo wiedziałam, że jeśli Callum odbierze wiadomość,
błyskawicznie dotrze ze stacji metra do autobusu. Wkrótce poczułam mrowienie w nadgarstku i [ Pobierz całość w formacie PDF ]