[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Mój tata jest inżynierem w liniach lotniczych, więc załatwił mi tani bilet do Stanów.
Chciałam zwiedzić wschodnie wybrzeże, dlatego przyjechałam do Bostonu i zakochałam
się w tym mieście. Obecnie jestem konsultantką ślubną, czyli kimś pomiędzy dziewczyną
z infolinii a klaunem. Lubię tę pracę i swoje szefowe, ale marzę, żeby zostać światowej
sławy fotografem i...
- Chwileczkę, proszę się nie rozłączać - wszedł jej w słowo. - Z tymi zdjęciami to
poważnie? Nigdy mi o tym nie mówiłaś?
- Hej, myślałam, że się nie znamy, panie Całuśny! - przywołała go do porządku.
- Dobra, nie znamy się. Ale mówisz poważnie?
R
L
T
- Tak, od dziecka o tym marzę. Wiem, że trochę przesadziłam z tą światową sławą,
ale...
- Masz tu jakieś swoje zdjęcia?
- Tu nie, ale u siebie tak.
- I co na nich jest? Najpiękniejsze widoki Ameryki?
- Nie, w ogóle nie! - odparła ze śmiechem. - Lubię fotografować zwykłych ludzi z
różnych stron świata. Zaczęłam, jak miałam jedenaście lat, wtedy dostałam od rodziców
pierwszy aparat. Nazbierało się już tego całe wielkie pudło, które wszędzie ze sobą wożę.
- Pokaż mi te zdjęcia!
- Jak, skoro ich tu nie mam? - próbowała żartować, żeby ukryć zmieszanie.
- Jutro. - Jego zainteresowanie nie było udawane. - Kiedyś zarzuciłaś mi, że
wciągnąłem cię w swój świat. Pozwól mi więc wejść do swojego. Jedz rano do siebie i
przywiez to pudło. Zdradz mi swoje sekrety! - prosił.
O dziwo, po raz pierwszy od bardzo dawna słowo  sekrety" nie zabrzmiało w jej
uszach złowrogo.
- Dobrze! - szepnęła, zastanawiając się, dlaczego ukryła przed nim akurat tak mało
istotny fakt ze swego życia. I dlaczego zgodziła się pokazać mu zdjęcia akurat teraz?
Może chce go sprawdzić? Kto wie...
Matt ostentacyjnie spojrzał na zegarek.
- Przypominam, że za czterdzieści dwie sekundy masz się na mnie rzucić i
wykorzystać mnie seksualnie. Wiesz, że nie lubię spóznialskich. - Puścił do niej oko.
Zauważyła, że Matt stara się rozładować atmosferę, ilekroć ta staje się napięta.
Nigdy wcześniej tego nie robił, więc nawet nie przypuszczała, że ten zdolny wynalazca i
straszny pracoholik ma poczucie humoru.
- Dziesięć... dziewięć... osiem...
Dawno już tak się nie śmiała, gdy jednak powiedział:  start", potraktowała sprawę
poważnie i wturlała się na niego.
- Może i niezle całujesz, ale Artie Ashton, mój chłopak w pierwszej klasie
gimnazjum, na pewno był od ciebie lepszy - oznajmiła, patrząc w jego roześmiane oczy.
R
L
T
- Tak? Założę się, że przy Cindy O'Malley, cheerleaderce z mojej drużyny futbo-
lowej, po prostu by wymiękł. Pamiętam, że chciałem z nią uciec w świat.
- Może powinniśmy ich ze sobą poznać? Niech sprawdzą, kto jest lepszy. A my
tymczasem zajmijmy się sobą - mruknęła, muskając wargami jego usta.
ROZDZIAA JEDENASTY
Julie wiedziała jedno: nie chce więcej nieporozumień, braku zaufania, bólu,
zranionych uczuć. Czas otworzyć serce przed Mattem, tak jak on otworzył swoje przed
nią. Musi dać tej miłości jeszcze jedną szansę. Rozmyślała o tym, czekając na niego w
jadalni, bodaj najmniej lubianym przez siebie pomieszczeniu w całej rezydencji.
Ranek spędziła w swoim mieszkaniu, a wczesne popołudnie w  Weselnych
dzwonach". Szefowe ucieszyły się na jej widok i przy kawie zasypały ją tysiącem pytań i
dobrych rad. Które sprowadzały się do jednego:
Kochasz go. Więc mu zaufaj.
Aatwo powiedzieć, trudniej zrobić. W każdym razie pracowała nad tym, siedząc
nad pudełkiem pełnym zdjęć, które miała mu niebawem pokazać. Co było równoznaczne
z tym, że podzieli się z nim swoimi marzeniami i nadziejami. Modliła się, by tym razem
jej nie zawiódł, bo trzeciej szansy już by nie dostał.
Jeszcze raz spojrzała na kartkę, którą znalazła w holu:
 Potrzebujemy trochę czasu tylko we dwoje, więc jadę odwiezć Molly do Natalie.
Rose i Lily zaprosiły ją na kręgle. Niedługo wracam. PS. Zaczynam rozumieć, jak można
robić kilka rzeczy naraz".
Rzeczywiście. Podziwiała tempo, w jakim wszedł w nową rolę. Obserwując, jak
walczy ze swoimi słabościami, miała wrażenie, że nie tylko odkrywa go na nowo, ale też
drugi raz się w nim zakochuje. I powoli godzi się z myślą, że nie ma sensu walczyć z tym
uczuciem.
Usłyszała warkot silnika przed domem, a jej serce gwałtownie zabiło.
- Julie? Gdzie jesteś?
R
L
T
- W jadalni! - zawołała, ledwie łapiąc oddech.
Matt zdziwił się, że wybrała właśnie to miejsce.
Cóż, jak każda kobieta, była nieodgadniona. Na przykład wczoraj spędzili razem
bardzo przyjemny wieczór, a dziś wyraznie go unikała. I to bez konkretnego powodu. [ Pobierz całość w formacie PDF ]