[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Bhagawapuru.
Lecz ani odwaga, ani ruchliwość Korkorana nie zdołały wziąć góry nad dyscypliną i
niezachwianą wytrzymałością Anglików. Po piętnastu dniach oblężenia kapitan, który w
żołnierzach hinduskich niewielkie miał oparcie, uznał losy Bhagawapuru i Holkara za
przesądzone. W mieście zaczęto się spodziewać ostatecznego natarcia. Ludzie pragnęli
kapitulacji. Pod nieobecność Korkorana żołnierze książęcy zdradzali gotowość do wzniecenia
rewolty i wydania stolicy Barclayowi.
Aż wreszcie pewnego wieczora Anglicy ukończyli kopanie okopów i ustawili baterie na
pozycjach. Wówczas nastąpiło tak gwałtowne działobicie do bramy miasta od strony rzeki, że
w końcu mur runął, a Szeroka wyrwa dała napastnikom przejście. Wtedy to książę Holkar,
któremu jeszcze rana doskwierała, odbył w obecności córki naradę z Korkoranem.
 Wszelka nadzieja stracona, przyjacielu  powiedział książę.  Wyłom jest długi na
piętnaście kroków i dzisiejszej nocy lub dnia jutrzejszego nastąpi natarcie. Cóż więc robić?
 Dalibóg!  zawołał Korkoran  są jedynie trzy wyjścia: albo poddać się...
Tu książę Holkar wstrząsnął się ze zgrozą.
 Dobrze  mówił dalej Bretończyk  widzę, że Wasza Wysokość za nic nie zechce zostać
angielskim jeńcem. A tymczasem Kompania Indyjska składa się z filantropów, którzy z
wielką ochotą daliby Waszej Wysokości trzy lub cztery tysiące franków renty, ażebyś książę
mógł w spokoju dożyć końca.
70
 Prędzej umrę  odparł Holkar.
 Zwięte słowa, Wasza Wysokość, to niegodne wyjście. A zatem razem z Sitą wsiądziemy
w nocy na Syna Burzy, zabierając klejnoty, złoto i wszelkie kosztowności, jakie Wasza
Książęca Mość posiadasz, popłyniemy w dół rzeki i przebywszy Ocean Indyjski, zanim
Anglicy się spostrzegą, będziemy w Egipcie. W Aleksandrii Wasza Wysokość wsiądzie na
parostatek  Oxus , którego kapitanem jest mój przyjaciel Antoni Kerhoel.  Oxus odbywa
rejsy z Aleksandrii do Marsylii...
 Mam więc odjechać z Sitą?  przerwał Holkar.  Kapitanie, tobie powierzę moją córkę, a
nic na świecie nie jest mi równie drogie. Ja zostanę... Ostatni Raghuida będzie pogrzebany
pod gruzami swej stolicy. Umrę, jak Tipu Sahib, z bronią w ręku, lecz nie splamię się
ucieczką.
 Otóż to!  wykrzyknął Korkoran.  Tegom tylko czekał! A zatem tu zostaniemy i
zgotujemy Anglikom takie przyjęcie, że żaden z nich nie będzie w stanie wrócić do Londynu,
żeby o tym rozpowiadać rozmaitym głupkom w swej ojczyznie. Lecz wszelkiego niepokoju
pozbędziemy się dopiero wówczas, gdy Sita w towarzystwie Alego znajdzie się na moim
dwumasztowcu. Na wypadek nieszczęścia przynajmniej ona będzie bezpieczna.
 Czy sądzisz pan, kapitanie  odezwała się Sita wzruszona  że ja zechcę żyć bez ojca i...
Chciała dodać: ,,I bez pana", lecz urwała, a po chwili rzekła:  Albo zginiemy razem, albo
razem zwyciężymy.
 Do kroćset!  zawołał kapitan.  Anglicy będą musieli dzielnie się trzymać.
Po czym wyszedł, ażeby udać się do wyłomu. Wówczas zjawił się jakiś sipaj i chciał z nim
mówić.
 Ktoś ty?  zapytał Bretończyk.  Jak się nazywasz?
 Berar.
 Kto cię przysłał?
 Sugriwa.
 Dowód?
 Oto pierścień.
 Co mówi Sugriwa?
 Przysyła Waszej dostojności pismo. Korkoran otworzył list i przeczytał:
Wielce Szanowny Kapitanie! List ów zostaje doręczony Waszej Wysokości przez Berara, na
którego można się zdać bez obawy; podobnie jak Wasza Wysokość, nie darzy Anglików
sympatią... Jutro o godzinie piątej z rana nieprzyjaciel przypuści szturm. Podsłuchałem
rozmowę pułkownika Barclaya z porucznikiem Robartsem. %7ładen z nich nie spodziewał się, że
mogę być tak blisko... Z Bengalu nadeszły nowiny wielkiej wagi. Sipaje z garnizonu w Merath,
chwyciwszy za broń, zaatakowali oficerów europejskich, po czym udali się do Delhi i tam
22
obwołali ostatniego Wielkiego Mogoła. Około sześciuset Anglików zostało
wymordowanych. Skutkiem owych wieści Barclay postanowił wszystko postawić na jedną
kartę, byle tylko natarcie się powiodło. Gubernator Bombaju polecił mu skończyć z Holkarem
za wszelką cenę i wracać. Gdyby jutrzejszy szturm nie odniósł skutku, ma nastąpić odwrót. Ja
ze swej strony robiłem, co w mojej mocy. Zabiałem papiery ze stołu pułkownika Barclaya i
dałem je przeczytać pięciu moim przyjaciołom sipajom, którzy rozsiali wieści po całym
obozie. Wasza Wysokość sam osądzi skutki. %7łałuję, że nie jestem przy wyłomie razem z Waszą
Wysokością, lecz większą przysługę oddam księciu pozostając w obozie. Niech Wasza
Wysokość nie traci nadziei i będzie gotowy na wszystko.
Sugriwa
22
Wielki Mogoł  tytuł najwyższego władcy Indii.
71
Korkoran obrzucił wysłannika zdziwionym spójrzeniem.
 Jakżeś się przedostał przez linię frontu?  zapytał nieufnie.
 Czy to ważne, skoro tu jestem?  odparł Hindus.
 Dlaczegoś opuścił Anglików? Czyżby ci zle płacili?
 O, nie! płacą mi hojnie.
 Czyż więc zle cię karmili?
 Sam się karmię i sam kupuję sobie ryż, ażeby był nie tknięty żadną nieczystą ręką.
 Czyżby znęcano się nad tobą? A możeś był znieważony?
Sipaj obnażył biodra ukazując straszliwe blizny.
 Ach! pojmuję!  zawołał Korkoran.  To kot o dziewięciu ogonach tak cię podrapał.
Byłeś więc biczowany? [ Pobierz całość w formacie PDF ]