[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Nie denerwuj się.
- To nie to - rzekła zasłaniając się. - Zimno mi, to wszystko.
- Więc czemu nie wsuniesz się pod kołdrę? Rozpalę w kominku.
Gorące spojrzenie mężczyzny paliło ją. Podciągnęła prześcieradło aż po szyję.
Pragnęła zachowywać się nonszalancko, ale wiedziała, że to na nic. Jej napięcie było
widoczne. Nie przywykła, by mężczyzna samym wzrokiem wprawiał jej ciało w taki
gorączkowy stan. Josh to potrafił.
Bezpiecznie ukryta pod przykryciem mogła wreszcie obserwować Josha, krzątającego
się wokół kamiennego kominka.
- Jesteś piękna, Maggie. Czy już ci to mówiłem? - rzekł patrząc w płomienie.
- Nie. - Dziewczyna była poruszona szczerością mężczyzny. Josh nie rozdawał
komplementów na prawo i lewo.
- Dziękuję.
- Po prostu chciałem, żebyś to wiedziała. Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie potrafię
obchodzić się z kobietami. Podobno jestem za mało romantyczny, czy coś takiego.
- Myślę, że jesteś kimś najbardziej romantycznym w moim życiu - zaprotestowała
Maggie.
Josh spoglądał na nią przez chwilę, a potem uśmiechnął się.
- Naprawdę tak myślisz?
- Tak.
- Cieszę się.
Josh zgasił światło. Pokój pogrążył się w półcieniu. Tylko złoty blask ognia bijący z
kominka oświetlał łóżko. Mężczyzna zdjął dżinsy i nie spuszczając wzroku z Maggie zrzucił
slipy.
Maggie wpatrywała się w niego oszołomiona widokiem jego męskiego ciała.
Najwyrazniej jej pragnął. Wiedza ta wypełniła ją radosnym poczuciem kobiecej siły. Przestała
owijać się prześcieradłem.
- Przyszłam tu tylko po pocałunek na dobranoc. - Uśmiechnęła się, gdy Josh znalazł
się obok.
- Wygląda, że będzie to burza pocałunków. Josh położył dłoń na jej nagim ramieniu i
powoli zaczął ją przesuwać w dół ku biodrom dziewczyny.
Gdziekolwiek dotknął, skóra Maggie zaczynała płonąć. Kiedy dziewczyna odprężyła
się całkowicie, Josh przytulił ją do siebie. Ostatnie ślady napięcia zniknęły, by ustąpić miejsca
rosnącej namiętności. To było to, na co czekała przez cale życie, pomyślała. Josh okazał się
bohaterem z marzeń.
Spojrzała spod rzęs, gdy uniósł się nad nią. Opuszkami palców pieściła jego
muskularne ramiona. Uwielbiała ich siłę i moc. Całowała jego szyję i słyszała w odpowiedzi
jęk rozkoszy.
Kiedy noga Josha znowu wsunęła się między uda Maggie, tym razem nie napotkała
żadnej przeszkody.
- Jakie piękne - mruczał, przytulając usta do piersi dziewczyny. - Tyle w nich ciepła.
Pragnę, byś mnie ogrzała. Czasem myślę, że do dziś zawsze cierpiałem chłód. - Jego ręka
zsunęła się poniżej brzucha Maggie i zaczęła pieścić najintymniejsze zakątki jej ciała.
- Otwórz się dla mnie, najdroższa. Stukanie do drzwi rozległo się właśnie wtedy gdy
Maggie zaczynała ustępować pod dotknięciem dłoni Josha.
- January? Jesteś tam, człowieku? - cicho wołał Pułkownik.
- Do diabła! - Josh uniósł głowę. - Nie mogę uwierzyć. To nie do wiary.
Ciągle zdezorientowana i podekscytowana Maggie ujęła w dłonie głowę Josha i
próbowała pojąć, co się stało. Pułkownik zapukał jeszcze raz.
- January! Obudz się!
- Josh! - Maggie zacisnęła palce na jego włosach. - Za drzwiami jest Pułkownik.
- Ależ mam szczęście! - Detektyw wyskoczył z łóżka i wciągnął dżinsy.
- Proszę zaczekać, Pułkowniku. Zaraz tam będę. Maggie poczuła, że zbiera się jej na
śmiech, gdy patrzyła na wściekłą twarz Josha. January spojrzał na Maggie i rzucił się na łóżko
chwytając ją w ramiona.
- Nie ruszaj się - rozkazał. - Nie waż się odezwać, rozumiesz?
- Tak, sir. - Pieszczotliwie pociągnęła go za włosy na piersiach. Czuła, że może sobie
na to pozwolić.
Josh westchnął i wyprostował się. Potem po czubek głowy nakrył Maggie kołdrą.
Leżała w miłym cieple słuchając, jak Josh podchodzi do drzwi.
- Co się stało, Pułkowniku?
- Znowu zepsuło się ogrzewanie - zakomunikował Pułkownik. - Robiło się coraz
chłodniej. Gdy po raz drugi wstałem, by sprawdzić termostat, zorientowałem się, że nie
działa. Lepiej rzućmy na to okiem.
- Wilcox sprawdzał system. Wszystko dobrze działało. Sam widziałem.
- Coś się popsuło. Idę na dół. Pomyślałem, że może zechcesz mi towarzyszyć. Nie
trzeba budzić pań. Będą się tylko denerwować.
- Oczywiście. Chodzmy - odrzekł Josh.
Maggie odczekała, aż drzwi się zamkną, a potem odrzuciła prześcieradło i usiadła na
łóżku. Dobry humor ulotnił się jak kamfora, gdy zdała sobie sprawę, że to następna awaria.
Ześliznęła się z łóżka, znalazła szlafrok i włożyła go na siebie. Mogłaby pójść za
mężczyznami i zobaczyć, co się stało. Pułkownik pomyślałby, że była w swoim pokoju i
obudziła się z zimna.
Podeszła do kominka i w blasku ognia ujrzała monitor komputera. Josh pewnie do
pózna pracował nad rozwiązaniem zagadki, pomyślała. Z ciekawością zaczęła odczytywać
tekst z ekranu. Zawsze interesowało ją to, jak pracuje prawdziwy prywatny detektyw.
 Wszedłem w ciemny korytarz zatrzymując się krótko przed każdymi drzwiami, by
odczytać na nich napis. Biuro od wielu godzin było zamknięte. Strażnik mógł teraz sprawdzać
trzecie piętro. Pomyślałem, że upłynie co najmniej pół godziny, zanim dotrze na dwunaste.
Pokój Stallingsa znalazłem w końcu korytarza. Po sprawdzeniu zamka okazało się, że nie
będzie problemu z dostaniem się do wnętrza. Człowiek taki jak Stallings, który
przygotowywał się do kradzieży milionów i gotów był ukryć tę grabież nawet za cenę
morderstwa, nie używał takich zabezpieczeń jak to .
Maggie siedziała ze zdumieniem wpatrując się w ekran. Wyglądało na to, że Josh pisał
książkę. Pracując jako bibliotekarka nauczyła się obsługiwać komputer. Uruchomiła
mechanizm i zaczęła czytać od początku rozdziału. Najwyrazniej był to kryminał.
Wprowadzono ją w błąd. Nie zatrudniła prywatnego detektywa, ale pisarza. Nic
dziwnego, że Josh spędzał tyle czasu w pokoju, za który nic nie płacił i że tak się upierał przy
domowych posiłkach. Nieznani pisarze, często bez środków do życia, wszędzie szukają
wsparcia. Josh pewnie myślał, że będzie tu opływał w dostatki.
Maggie zerwała się dotknięta do żywego sposobem, w jaki ją Josh oszukał. Josh nie
był nawet znanym autorem. Nie opublikował do tej pory żadnej książki. Nie słyszała o nim,
choć przeczytała masę literatury kryminalnej.
Rozejrzała się wokół. A więc nadszedł czas, by się przekonać, z kim ma do czynienia.
Podeszła do biurka i zaczęła przeglądać szuflady. W górnej natrafiła na skarpetki i bieliznę.
W dwu pozostałych nie było nic ciekawego. Maggie weszła do łazienki i przejrzała zestaw
przyborów do golenia. Zajrzała do szafy. Jej oczom ukazało się kilka koszul, jedna elegancka
marynarka i krawat. Dwie walizki, które pracowicie windowała na górę pierwszego wieczoru
stały na podłodze. Wyciągnęła je. Były puste.
Zniechęcona zamknęła szafę i rozejrzała się po pokoju. Jej spojrzenie padło na nocny
stolik. Podeszła i otworzyła szufladkę. Gwałtownie zaczerwieniła się ujrzawszy małą foliową [ Pobierz całość w formacie PDF ]