[ Pobierz całość w formacie PDF ]

szczęśliwa. Tylko jej matka nigdy nie zapomniała, co mogłoby się zdarzyć, gdyby młody
Generated by Foxit PDF Creator Foxit Software
http://www.foxitsoftware.com For evaluation only.
Brent nie złamał karku tamtej nocy. - Bracken uchylił czapki. - No cóż, do zobaczenia, pani
Coltrane. Moja żona przyjdzie się z panią przywitać. Proszę powiedzieć mężowi, że jestem w
stajni.
- Może pan być spokojny - obiecała Katy. Pomału zamknęła drzwi. Do kuchni wszedł
Garrett.
- Bracken tu był? - spytał szorstko. Zakasał rękawy roboczej bluzy.
- Tak - odparła Katy, trzymając wciąż jeszcze rękę na klamce. Patrzyła na niego z
zadumą. Tak jak powiedziała Brackenowi, w życiu nie wszystko układa się zgodnie z na-
szymi planami. Był to pierwszy ranek w jej nowym domu. Mógł wyglądać zupełnie inaczej.
- Powiedział, że będzie w stajni.
- Dobrze - skinął głową Garrett. - A co jest na śniadanie? - Skierował wzrok w stronę
piecyka.
- Placki kukurydziane na słodko. Kawa już gotowa. - Katy nagle się ożywiła. Do
diabła, powinna być równie czynna jak on. Postanowiła, że przez cały czas będzie czymś
zajęta. Podeszła do piecyka. - Usiądz, zaraz ci podam kawę. Emmett opowiadał mi właśnie o
Huttonie. Podobno chciał kupić ten dom i ziemię.
- Hutton musi zrozumieć, że nie zawsze może mieć to, co się chce - uciął krótko
Garrett. - Wszyscy prędzej czy pózniej musimy się tego nauczyć, prawda?
Katy zastanawiała się, czy miało się to odnosić do niej. Postawiła na stole półmisek z
placuszkami.
- Masz rację. Jak myślisz, kiedy będziesz mógł sprowadzić Herosa?
- Niebawem. Za parę dni jeden boks będzie już gotowy. Załatwiłem już dostawę siana
i ziarna.
Katy skinęła głową, starając się za wszelką cenę podtrzymać nastrój służbowej
rozmowy.
- Pani Bracken pokaże mi dom i gospodarstwo - po-wiedziała.
- Dobrze - wymamrotał Garrett, przełykając kolejny kawałek placka. - Cieszę się, że
umiesz gotować - powiedział z uznaniem. - Brackenowa może się zajmować domem, ale
wolałbym, żebyś ty gotowała. Nie lubię, jak w czasie śniadania albo obiadu kręcą się wokół
obcy ludzie.
- Czy to znaczy, że do moich obowiązków służbowych zależy również gotowanie? -
Katy starała się zachować obojętny ton, ale wiedziała, że zabrzmiało to dość cierpko.
- Chyba znasz wszystkie powody, dla których się z tobą ożeniłem, prawda? - Garrett
rzucił jej lodowate spojrzenie.
Generated by Foxit PDF Creator Foxit Software
http://www.foxitsoftware.com For evaluation only.
- Owszem, chociaż poznałam je dość pózno. Ale masz rację, w końcu je znam.
- Ależ ty jesteś uparta. - Garrett ugryzł następny kawałek placka. - Sam nie wiem,
dlaczego tego wcześniej nie zauważyłem.
- Może dlatego, że tak naprawdę wcale na mnie nie patrzyłeś - odparła ze spokojem. -
Widziałeś tylko to, co rzucało się w oczy. Dobre pochodzenie, stosunki towarzyskie,
wykształcenie. Wszystko to, czego tobie brakowało. A na dodatek wydawałam ci się
niewymagająca, cicha i uległa. Czegóż więcej może chcieć mężczyzna od przyszłej żony?
Garrett zmierzył ją wzrokiem, w którym złość mieszała się ze smutkiem.
- Naprawdę chcesz, abym ci powiedział? - spytał.
- Nie - wykrztusiła Katy.
- Dajmy spokój. Już i tak atmosfera jest wystarczająco napięta. Na litość boską,
przestań mnie już dręczyć. Wyjdzie to nam obojgu na dobre.
Katy nie bardzo wiedziała, jak to rozumieć, więc zachowała milczenie.
Ku jej zaskoczeniu, w ciągu dwóch następnych dni sytuacja jakoś się unormowała.
Kiedy była z Garrettem, zachowywała się uprzejmie, ale oficjalnie, a on starał się jej
odwzajemniać tym samym. Z trudem jednak skrywał niezadowolenie. Katy wyczuwała, że
liczył, iż z czasem wszystko się zmieni. Myślała, czy by go nie wyprowadzić z błędu, ale dała
spokój. Miał rację, dręczenie go mogło być niebezpieczną rozrywką.
Nadine Bracken, kobieta o surowej twarzy, mniej więcej w tym samym wieku co jej
mąż, okazała się bardzo przydatna, choć niespecjalnie rozmowna. Gdy Katy pochwaliła ją za [ Pobierz całość w formacie PDF ]