[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wstał i zszedł mi z drogi. Zignorowałam go. Byron miał oczy zamknięte, oddychał miarowo. Dotknęłam jego
skroni. Był ciepły, a jego skóra nabrała lepszej barwy.
Miałam ochotę go obudzić i zmusiłam się, by cofnąć się o krok.
- Co to?
- Tęcze - odparła Mary, pociągając za kawałek fioletowej włóczki.
Rex przewrócił oczami i wsunął broń za pasek dżinsów.
- Ona stwierdziła, że szykują się kłopoty i kazała mi przenieść chłopaka tutaj, na dół. Powiedziała, że mam
stać na straży, a ona pójdzie zarżnąć jakiegoś sukinsyna.
Grant przyjrzał się chłopcu, ściągając brwi.
- Wybuchł pożar - rzekł z roztargnieniem. - Spaliło się całe drugie skrzydło.
Rex wybałuszył oczy. Mary oderwała listek z łodygi marihuany i wepchnęła sobie do ust.
- Sforsowane wrota - mruknęła Mary, mocno przeżuwając. - Labirynt płonie, kiedy się go rozedrze.
Labirynt.
To zawsze sprowadza się do tego miejsca. Do tej drogi.
Demony nie pochodziły z ziemi. Tak naprawdę nie były nawet demonami - w każdym razie w sensie
biblijnym. To tylko nazwa na określenie stworzeń polujących na ludzi i żywiących się nimi. Zombi, których
ścigałam, też nie przypominali tych z filmów. Byli to po prostu opętani ludzie, marionetki. Nazwami
posługiwano się tylko dla wygody.
Demony, takie jak awatarowie - i ludzie - podróżowali na ziemię przez sieć międzywymiarowych tras.
Przez skrzyżowania między tym miejscem a tamtym, poza przestrzenią lub czasem bądz czymkolwiek, co
potrafiłabym pojąć. Podróże mogły się odbywać tylko dzięki temu, że istniał Labirynt, owa kwantowa róża,
splątana sieć dróg między niezliczonymi światami.
Ziemia była jednym z nich.
Pomyślałam o martwym człowieku leżącym przed drzwiami do pokoju Byrona.
- Twierdzisz, że ona wyszła z Labiryntu wewnątrz Coopa?
- Ona przychodzi wraz z potrzebą, a potrzeby stwarzają bramy. - Mary postukała się w pierś i wskazała na
chłopaka. - Poluje na Starego Wilka. I jego skórę.
- Byron nie jest skórą - powiedziałam stanowczo.
- Każdy jest skórą - odparł Rex. - Co się dzieje?
- Przestańcie. - Grant uniósł rękę, odrywając wzrok od Byrona. - Kim była ta kobieta? Dlaczego chce Jacka?
Przez moją głowę przebiegały twarze i imiona. Ahsen. Pan King. awatarowie, obaj szaleni. Zbyt grozni, by
żyć.
Słyszałam ich krzyki. Przypominałam sobie, jak ich zabijam. Najpierw gołymi rękami. Potem... z kimś
innym.
Kto był tylko dziurą w mojej pamięci.
Spojrzałam na Granta.
- Ona przybyła z powodu tych dwóch awatarów, którzy zginęli. Ci z gatunku Jacka wyczuli, że tamci
zostali zamordowani, i wysłali ją, żeby przyprowadziła go z powrotem.
- Z powrotem.
- Gdy dwóch takich jak ty zostaje zabitych, nie przybywasz sam, tylko wysyłasz kogoś innego, żeby
zbadał sprawę.
- Kogoś, kto potrafi wpływać na awatara. - Grant zerknął na Mary. - Tamta kobieta i ja mamy taki sam
dar. Jak to możliwe? Myślałem, że nie ma innych.
- Nie ma innych wolnych. - Mary wyciągnęła rękę i czule odgarnęła włos z jego twarzy. - Dzieci urodzone
w łańcuchach, wychowywane w łańcuchach, przekształcane, szkolone i zniewalane w łańcuchach. Cała armia
w łańcuchach.
Nie starałam już trzymać się z dala od Byrona. Usiadłam na łóżku; kłębki włóczki spadły na podłogę wokół
moich stóp. Chłopak się nie poruszył. Oddychał, ale był pogrążony w głębokim śnie. Dotknęłam jego
nadgarstka, wyczuwając tętno. Silne i miarowe.
- Przypominam sobie - powiedziałam - że Jack o tym mówił. Ale szczegóły są bardzo niejasne.
- Pewnie dlatego, że to miało coś wspólnego ze mną. -Grant westchnął, pocierając twarz. - Nie jestem z
tego świata, Maxine. Moja matka przywiodła mnie tutaj, kiedy byłem dzieckiem. Przeszliśmy przez Labirynt.
- Uciekaliście przed awatarami.
37
- Tak. - Przyjrzał mi się ostrożnie. - Co jeszcze pamiętasz?
Pamiętałam tylko to, co powiedział mi Jack. Ale to wystarczyło. Wciąż miałam w uszach jego głos, gdy
mówił stanowczo i z naciskiem:
 Usta Zwiatła i ludzie, których oni strzegą, byli pierwszymi istotami ludzkimi, znalezionymi w jednym
świecie. Pewnym odległym, obecnie martwym świecie. Wszyscy ludzie, moja droga - każdy człowiek - są ich
potomkami. [ Pobierz całość w formacie PDF ]