[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Mam nadzieję, że będziesz za mną tęsknić, Briano - powiedział, patrząc jej
głęboko w oczy.
Miała wrażenie, że patrzy prosto w serce. Serce, które należało do niego.
Gdy następnego ranka Briana usłyszała dzwonek do drzwi, nie miała wątpliwo-
ści, że to Jarrod. Wolał przyjechać już następnego ranka, a nie dzwonić, pomyślała
radośnie.
Ale gdy otworzyła drzwi, zobaczyła obcego mężczyznę. Wysokiego, przystoj-
nego i nienagannie ubranego.
- Witaj, Briano. Jestem Quinn Everard.
Briana przez chwilę zastanawiała się, kim jest ten mężczyzna o tak miłym gło-
sie.
- Mogę wejść?
- Słucham? Ależ tak, oczywiście, przepraszam. Wejdz, proszę - zaprosiła gościa,
zawstydzona własnym roztargnieniem.
- Wybacz, że zjawiam się bez zapowiedzi.
- Naprawdę nic nie szkodzi. Napijesz się może kawy?
- Nie, dziękuję - odpowiedział, siadając na sofie, którą wskazała mu Briana. -
Wpadłem tylko na chwilę, aby porozmawiać o diamentach, które zostawiłaś u mnie do
wyceny.
R
L
T
- Dziękuję ci bardzo, ale nie trzeba było. Mogłeś przecież poprosić swojego asy-
stenta...
- Czy kiedykolwiek słyszałaś o Różanym Naszyjniku Blackstone'ów? - przerwał
jej.
- Różanym Naszyjniku? - zapytała Briana, siadając naprzeciwko niego w fotelu.
- Chyba tak. Wydaje mi się, że kojarzę jakieś artykuły prasowe na ten temat.
- Zgadza się. Chodzi o naszyjnik, który zaginął prawie trzydzieści lat temu. Na-
leżał do Ursuli Blackstone, żony Howarda, która umarła wkrótce po tym, jak ogło-
szono jego zaginięcie.
- Popełniła samobójstwo, prawda? - zapytała Briana. - Ale co to ma wspólnego z
diamentami, które Marisa zostawiła w moim sejfie?
Quinn wpatrywał się w nią uważnie przez chwilę, nic nie mówiąc.
- Diamenty Marisy pochodzą z Różanego Naszyjnika.
Briana nie mogła uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszała.
- Jak to możliwe? Nic nie rozumiem. Jakim cudem diamenty Marisy mogą po-
chodzić z naszyjnika, który zaginął ponad ćwierć wieku temu?
- To właśnie chciałbym wiedzieć.
To, co Quinn zasugerował, nie od razu dotarło do Briany.
- Nie myślisz chyba, że mam z tym wszystkim cokolwiek wspólnego?
- Nie sądzę, żebyś miała coś wspólnego ze zniknięciem naszyjnika - zapewnił. -
Ale mam nadzieję, że przypadkiem, zupełnie nieświadomie, mogłaś się dowiedzieć
czegoś, co pomogłoby w rozwiązaniu tej zagadki. Właśnie dlatego chciałem poroz-
mawiać z tobą twarzą w twarz.
- Bardzo chętnie opowiem ci wszystko, co wiem, ale obawiam się, że nie będzie
tego wiele - odpowiedziała z powątpiewaniem.
- Może najpierw ja ci powiem, co wiem o historii naszyjnika, a ty spróbujesz się
zorientować, czy nie prowadzi cię to do jakichś skojarzeń - zaproponował zachęcają-
co.
- Dobrze.
R
L
T
- W takim razie zaczynamy. Historia naszyjnika zaczyna się w latach siedem-
dziesiątych ubiegłego wieku. Wówczas ojciec Ursuli, Jeb Hammond, znalazł w swojej
kopalni diamentów niezwykły skarb. Był to ogromny, różowy diament, niezwykle
rzadki i bardzo wartościowy. Jeb nazwał go Sercem Outback, od nazwy kopalni, w
której go znalazł. Kilka lat pózniej podarował diament swojej córce, przy okazji naro-
dzin jej syna, swojego pierwszego wnuka. Wtedy właśnie Howard wykorzystał dia-
ment, aby stworzyć Różany Naszyjnik. Obok największego i najbardziej warto-
ściowego kamienia składał się on z kilku  zwykłych" diamentów, oprawionych w
białe złoto, w kształcie gałęzi różanych.
- Ten wnuk, to właśnie ten syn Howarda, który został porwany, zgadza się? -
upewniła się Briana.
- Dokładnie tak. James miał dwa lata, kiedy zaginął, choć Howard zawsze wie-
rzył, że jego syn żyje.
- Tak, też to słyszałam - stwierdziła Briana, przypominając sobie swoją rozmo-
wę z Jarrodem na ten temat.
- Ursula nigdy nie pozbierała się po stracie syna. Jak wiesz, miała jeszcze dwoje
dzieci, Kimberley i Ryana, ale po narodzinach tego ostatniego zapadła na ciężką de-
presję poporodową. Niestety zakończyło się to popełnieniem przez nią samobójstwa.
- Ogromna tragedia - przyznała Briana ze smutkiem. [ Pobierz całość w formacie PDF ]