[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Kobieta potrząsnęła głową.
 Dzisiaj wróci dopiero okołoósmej. Przygotowuje
właśnie polowanie, które odbędzie się w sobotę. Nie
mogę też wpuścić Alison samej do kuchni.
Kate usiadła i zamyśliła się.
NIE TYLKO W ZWITA 87
 Pani Bailey, czy ktoś kiedykolwiek sugerował, że
z Alison jest coś nie tak?
Kobieta roześmiała się i pokręciła głową.
 Wszyscy to sugerują. Niektórzy mówią, że jest
trochę za wolna, inni że uparta. Byli i tacy, którzy
sugerowali, że ma zespół Downa, ale ja wiem, że tak
nie jest. Widziała pani zdjęcie. Czy tak wygląda osoba
z zespołem Downa?
 Czy takie opinie wyrażają również nauczyciele?
 Niektórzy. Mówiłam już, że Alison ma problemy
z niektórymi przedmiotami, chociaż w sumie jest cał-
kiem bystra. Kucharki w stołówce szkolnej martwią się
z powodu jej apetytu, a i moi znajomi, rodzice dziew-
czynek, z którymi chodzi do szkoły, też cały czas mają
coś do powiedzenia.
 Ile ma wzrostu?  spytała Kate, przypominając
sobie zdjęcie.
 Och, jest malutka, około metra pięćdziesięciu.
Nie zaczęła jeszcze miesiączkować. To mnie trochę
martwi. Wiem, że nie ma zespołu Downa, ale coś mnie
w niej niepokoi. Rob mówi, że jestem głupia, że to
dlatego, że miała problem z przyjściem na świat, ale ja
myślę inaczej.
 Czy była z nią pani kiedykolwiek w tej sprawie
u lekarza?  spytała Kate. Miała pewne podejrzenia,
ale by nabrać pewności, musiałaby zbadać dziewczyn-
kę i mieć wyniki jej badań genetycznych.
 Nie. Nigdy nie była chora, a nawet jeśli chorowa-
ła, nie brała żadnych lekarstw. Mieliśmy problemy,
kiedy miała jęczmień. Nie pozwoliła posmarować po-
wieki żadną maścią. Wbiła sobie do głowy, że lekarst-
wa są trucizną. Usłyszała to kiedyś w telewizji i nie
88 CAROLINE ANDERSON
można jej wytłumaczyć, że jest inaczej. Czy pani też
sądzi, że coś z nią nie tak?
 Sądzę, że to możliwe. Mówiąc szczerze, podej-
rzewam pewną chorobę wywołaną brakiem kilku ge-
nów w jednym z chromosomów. Dzieci przychodzą na
świat z niskim napięciem mięśniowym, potem nie
mają apetytu, a w końcu zaczynają cierpieć na chroni-
czne uczucie głodu. Zwykle są niskie, okres dojrzewa-
nia jest opózniony, mogą mieć oczy w kształcie mig-
dałów, kłopoty z zachowaniem i niski iloraz inteligen-
cji. To bardzo rzadka choroba, więc może być nieroz-
poznana przez lata.
 To wszystko brzmi logicznie  zgodziła się z nią
kobieta. Jej głos był nieco przytłumiony.  Jak ta
choroba się nazywa?
 Zespół Pradera-Williego. Nazwa pochodzi od
nazwisk lekarzy, którzy pierwsi ją opisali. Znajdę dla
pani informacje o niej, ale, jak już wspominałam, nie
jestem pewna, a nie chciałabym pani niepotrzebnie
martwić.
 Martwić?  roześmiała się pani Bailey.  Martwię
się od piętnastu lat. Czy ma pani pojęcie, co to znaczy
wiedzieć, że jednak miałam rację? %7łe jest jakaś przy-
czyna, że nie popadam w szaleństwo i nie jestem złą
matką, że wychowałam ją jak należy? Nie jestem
zmartwiona, pani doktor. Ulżyło mi, że ktoś wreszcie
mnie wysłuchał. Wróćmy jednak do dzisiejszego wie-
czoru.
 Cóż, to wbrew zasadom, ale podam pani kilka
silnych środków przeciwbólowych, żeby pani jakoś
przetrwałanajbliższe kilka godzin. Musi mi pani jednak
obiecać, że odpocznie pani na tyle, na ile to możliwe.
NIE TYLKO W ZWITA 89
 Dobrze, kiedy już zrobię kolację. Córka po prostu
usiądzie i zajmie się swoją układanką, jak co wieczór.
Mówiłam pani o jej pamięci. Powinna pani zobaczyć
obrazek, który układa. Jest tak skomplikowany, że nie
dałabym sobie z nim rady, a dla niej to żaden problem.
Pokazała stół i Kate ujrzała na nim ogromne puzzle.
Kiwnęła głową.
 Wrócę tu jutro, jeśli można. Kto jest pani leka-
rzem rodzinnym? Doktor Crawford?
 To do niego się zarejestrowaliśmy po przyjez-
dzie, ale ani razu jeszcze u niego nie byłam. Co innego
Rob, bo ma wciąż problemy z powodu czerwonki. Ja
ani razu go nie potrzebowałam, tak samo Alison.
 Dobrze. Zobaczę, może przyjdzie ze mną jutro
wczesnym popołudniem i oboje obejrzymy pani córkę.
Proszę jej jednak nic nie mówić.
 Dobrze, nie powiem też nic Robowi, przynaj-
mniej na razie. Po co go niepotrzebnie martwić? Nau-
czył się nie myśleć o tym, tak jakby uważał, że jeśli nie
będzie o tym myślał, problem sam się rozwiąże. Ale
tak się nie stanie, prawda? Co z nią będzie po naszej
śmierci? Nigdy nie będzie w stanie żyć samodzielnie.
 Nie wszystko naraz!  zawołała Kate, biorąc
kobietę za rękę.  Na razie wezwijmy doktora Crawfor-
da, żeby rzucił okiem na Alison i zaopiniował, czy
w ogóle konieczne jest przeprowadzenie badań. Jeśli to
zespół Pradera-Williego, wiele rzeczy da się zrobić
w szkole i miejscach, do których będziecie jezdzić na
terapię. Zobaczę, co mi się uda znalezć. Czy macie
państwo dostęp do Internetu?
Kobieta roześmiała się gorzko.
 Nie mamy nawet komputera. Kupiłam córce na
90 CAROLINE ANDERSON
urodziny wieżę i dwa dni pózniej wyrzuciła ją przez
okno, bo jej zdaniem nie działała. Po prostu nie wie-
działa, jak ją obsługiwać, i to ją rozzłościło. Kiedy jest
w dobrym nastroju, to złote dziecko, słodkie, miłe
i w ogóle do rany przyłóż. Kiedy w złym, jest nieznoś-
na. A najgorsze jest to, że nigdy nie wiadomo, czego się
spodziewać.
Kate wstała.
 To musi być bardzo trudne. Zobaczę, co mogę
zrobić, żeby pani trochę pomóc. Jeśli to faktycznie ta
choroba, prawdopodobnie będzie do państwa przycho-
dził ktoś do pomocy, więc od czasu do czasu będziecie
mogli trochę odpocząć. Wrócę tu jutro z doktorem
Crawfordem i większą ilością informacji, teraz na-
prawdę muszę już iść. Mam jeszcze jedną wizytę.
 Przepraszam, że zabrałam pani tyle czasu.
 Nie szkodzi. Od tego w końcu jestem. Tutaj ma
pani tabletki  powiedziała, wręczając pacjentce para-
cetamol z kodeiną.  Proszę wziąć dwie teraz, a dwie
kolejne przed snem. Nie więcej niż osiem na dzień
i proszę uważać: kodeina może wywołać zawroty [ Pobierz całość w formacie PDF ]