[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Syriusz go kochał. Kochał go bez względu na wszystko. Prawda? Czy kochałby Harry'ego,
gdyby wiedział, co Harry wyprawiał w środku nocy z Severusem Snape'em?
Prawdopodobnie tak. Całą winę przypisałby Snape'owi, powiedział, że Harry jest niewinny,
Pomieszany czy coś... a nawet gdyby zaakceptował, że Harry ma w związku tyle samo do
powiedzenia co Severus, wybaczyłby mu. Był wierny. Lojalny. Jak pies czy nawet Puchon.
To nie było złe. Syriusz wybaczyłby mu, bo go kochał. Syriusz nie kazałby mu iść precz.
Serce Harry'ego było pełne, zbyt pełne, tych myśli. Czuł się nielojalnie, gdy tak myślał,
zupełnie jakby mówił, że Syriusz jest lepszą osobą niż Severus. Czuł, jakby między nimi
wybierał, nawet jeśli tego nie robił - dokonał swojego wyboru przed miesiącami. Ale tak
zdumiewające było myśleć, wiedzieć, że jest jeden człowiek na świecie, który kocha go w
ten sposób. Syriusz - bez względu na wszystko. Rodzice go tak kochali. Wszyscy tak
mówili.
Harry patrzył na ziemię, gdy szli, i pragnął, by jego gardło nie było tak nabrzmiałe.
* * *
Dumbledore był cicho, gdy Snape skończył mówić. W gruncie rzeczy przez dość długi
czas. Snape miał problem, by odczytać wyraz jego twarzy. Jego czoło było zmarszczone i
był zamyślony, ale kiedy chodziło o Dumbledore'a, mogło to oznaczać bardzo wiele rzeczy.
- Powiedz mi, co mówił - odezwał się Dumbledore po najdłuższej chwili w życiu Snape'a
- dokładnie, jak to pamiętasz, Severusie.
- O to chodzi, dyrektorze - powiedział sfrustrowany Snape. - Mam problemy, by sobie
przypomnieć. Byłem tam. Słyszałem, jak mówi. Przejęło mnie to dreszczem i bałem się o
niego... i jestem zupełnie pewien, że pamiętałem to po zakończeniu, aa, rozmowy. Ale
teraz... zupełnie jakby w jakiś sposób wszystko zbladło...
- Kiedy to się stało, podczas gdy wspólnie spędzaliście czas?
Snape kaszlnął.
- Aa... pózno w nocy... nie powiem kiedy dokładnie. Po północy, być może godzinę lub
dwie, wtedy rozmawialiśmy.
51
SERIA HERBACIANA - część 6 O p ę t a n i e
Dumbledore kiwnął głową.
- I mówisz, że Harry wyglądał... inaczej?
Snape poczuł, jak dreszcz dotyka jego kręgosłupa. Nie pamiętał każdego szczegółu tego
konkretnego epizodu, ale z pewnością pamiętał tamto.
- Tak. Inaczej. A wcześniej powiedział mi, że nic nie wydaje mu się "normalne" i tak jest
przez całe lato. - Usiłował ukryć z głosu oskarżenie. Gdybyś tylko pozwolił mu ze mną
zostać... - Myślał - kontynuował ostrożnie Snape - że to może dlatego, że on i Black nie
znają się jeszcze dobrze.
Dumbledore znów skinął.
- Syriusz wyraził tę samą troskę - oznajmił w zamyśleniu. - Czuje się z chłopcem nie na
miejscu, nie do końca ojciec, nie do końca przyjaciel. Znajduje się w trudnej pozycji,
Severusie. - Snape musiał się bardzo starać, by powstrzymać parsknięcie. Czy
Dumbledore naprawdę wierzył, że obchodzi go, jak "trudne" jest dla Syriusza Blacka
stworzyć głęboką więz z Harrym Potterem? - Bardziej mnie martwi - ciągnął Dumbledore -
co opowiedziałeś mi o Harrym i, aa, nocnym epizodzie. Jesteś pewien, że nie przypomnisz
sobie nic więcej?
- Było raczej pózno - powiedział obronnie Snape, czując, że jest obwiniany o coś, czego
nie potrafił nawet zrozumieć, a co dopiero wyjaśnić. To nie byłby pierwszy raz. - Być może
- dodał swoim najbardziej przekonującym głosem - Potter potrzebuje jedynie być pod
lepszym nadzorem. Oczywiste jest, że czuje, że nie może się zwierzyć Blackowi. Być może
gdyby przenieść go tutaj na czas wakacji... - Został jeszcze miesiąc. Black wziął lwią część
czasu z Harrym i nie mógł narzekać.
Dumbledore wyglądał na nieszczęśliwego.
- Nie chciałem tego rozważać - powiedział. - Chłopiec potrzebuje czasu ze swym ojcem
chrzestnym. Czasu z przyjaciółmi. Czasu z dala od szkoły. - Czasu z dala ode mnie,
pomyślał Snape i musiał stłumić falę nienawiści. Po raz kolejny zastanowił się, dlaczego
Dumbledore w ogóle pozwolił, by ich romans się rozpoczął, skoro teraz uważał, że to
katastrofalny pomysł. I znów: jeśli to było tak katastrofalne, czemu pozwolić na
kontynuację? Co Dumbledore miał nadzieję zyskać, tak grając na dwa fronty? O co mu
chodziło?
- Ale, jak mówisz - kontynuował Dumbledore - mógłby czuć się bardziej komfortowo,
zwierzając się tobie. Być może najlepiej jest trzymać go, gdzie możemy obserwować go
baczniej... tak... - Snape z przyjemnością pławiłby się w nagłym przypływie triumfu, gdyby
nie pragnął tak desperacko wiedzieć więcej, o czym myślał Dumbledore. Jak Dumbledore
mógł od niego oczekiwać, że będzie chronił Harry'ego, jeśli Snape nie wiedział nawet,
przed czym ma go chronić?
- Dobrze - powiedział nagle Dumbledore - wiem, co powinienem zrobić. Zbyt okrutne
będzie odrywać Harry'ego od przyjaciół przed urodzinami... Syriusz powiedział mi, że on i
Harry planują świętować je razem w domku, a następnego dnia jechać do Nory, czy to nie
brzmi cudownie? Myślę, że po uroczystości w Norze, wezwę Harry'ego tutaj. Skoro obaj z
Syriuszem potwierdziliście, że blizna nie dokucza Harry'emu i że nie ma żadnych
niezwykłych snów, myślę - mam nadzieję - że możemy wykluczyć wpływ Voldemorta.
Będziemy musieli sprawdzić ostrożnie, ale nawet jeśli... cóż. - Dumbledore wypił herbatę i
uśmiechnął się łagodnie do Snape'a. - Dziękuję za tak bardzo informacyjny raport,
Severusie.
Snape nie był w stanie powstrzymywać się dłużej, gdy smród sekretów przyprawiał go o
mdłości. Zazwyczaj czuł się z tym zapachem dobrze i żył z nim całe życie, ale gdy
dotyczyło to Harry'ego i jakiegoś potwora, którego Snape nie mógł nawet dojrzeć...
- Dyrektorze, proszę mi wybaczyć, że pytam prosto z mostu, ale czego Black i ja [ Pobierz całość w formacie PDF ]