[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wzdrygała się, jak gdyby uderzał ją w twarz. Poczuł odrazę
do samego siebie. Stanął plecami do kobiety, aby opanować
rozstrojone nerwy. Wszystko przemawiało przeciwko niej
i tego powinien się trzymać. Wziął głęboki oddech.  Bła-
gam cię o jedno: zdradz miejsce pobytu Sophie. Pomysł,
żeby wyjechała ze mną na Florydę, to nie był kaprys
nadopiekuńczego braciszka. Od niedawna mam osobistego
wroga. Sophie mogła znalezć się w niebezpieczeństwie.
 Przecież powiedziałabym, gdybym wiedziała. So-
phie przez cały czas trzymała się wersji, że odpoczywa
w ośrodku.
Obrócił się gwałtownie na pięcie.
 To dlaczego zgodziłaś się na zamianę tożsamości?
 Ależ ja się nie zgodziłam! Przy wkładaniu peruk na
zapleczu przypadkowo zamieniłyśmy się torebkami.
 A po co peruki?
Podniosła ręce w geście bezsilności.
 Do inscenizowania fantazji.
 Oczywiście. Muszę przyznać, że były świetne. Jed-
no pytanko, pani doktor. Czy w tym, co robisz, cokolwiek
jest prawdziwe?
Nie odpowiedziała. Opuściła wzrok, lecz zdążył do-
strzec blask łez. Z trudem łapała oddech.
 Proszę ostatni raz. Jeśli wiesz, gdzie jest moja siostra,
powiedz.
166 Cara Summers
Pokręciła przecząco spuszczoną głową. Lucas podszedł
do przeszklonych drzwi balkonu i od progu rzucił jej
przelotne spojrzenie.
 Gratuluję, pani doktor. Wyprowadziłaś mnie w pole.
Dokończył w myślach: ,,Pierwszy i ostatni raz  . Te
niewypowiedziane słowa jeszcze długo dudniły mu
w głowie.
Jednym ruchem wyjęła ubrania z szafy i wrzuciła do
walizki razem z wieszakami. Musiała jak najszybciej
wydostać się z apartamentu, z hotelu i przestać myśleć
o Lucasie. To warunek, aby dojść do siebie.
W geście rozpaczy uchwyciła się krawędzi półki i spoj-
rzała w lustro. Widok podkrążonych oczu nie zaskoczył
jej, za to łzy  przeraziły. Nie pamiętała nawet, kiedy
ostatni raz płakała. Doktor MacKenzie Lloyd nigdy nie
płakała. Mac  owszem.
Kim właściwie była?
Zanim poznała Lucasa, nie miała co do tego wątpliwo-
ści. Była naukowcem, lubiła swoją pracę, a jej badania
dawały obiecujące rezultaty. Do pełni szczęścia w życiu
brakowało jej tylko jednego: rodziny. Aby rozwiązać ten
problem, zaczęła realizować specjalnie ułożony program.
Postępowała dokładnie według procedury przestrzeganej
w laboratorium. Wszystko wydawało się więc proste
i logiczne. Być może plan doktor Lloyd sprawdziłby się
w praktyce, gdyby do akcji nie wkroczyła Mac.
Usiadła na stołku i zanurzyła twarz w dłoniach.
Powinna wrócić do Waszyngtonu  i tyle! Mogła zamknąć
się w laboratorium i bez reszty poświęcić się pracy.
Z czasem zapomni o Lucasie Wainrighcie. Zapomni, z jaką
pogardą spojrzał na nią, wychodząc z apartamentu.
Miał święte prawo wściec się na nią. Oszukała go.
Podręcznik uwodzenia 167
Pomysł, by w przebraniu poleciała na Keys, wyszedł od
Sophie, lecz Mac wyrzucała sobie, iż zbyt łatwo na
wszystko przystała. Teraz wiedziała, że winę ponosi Mac.
To Mac chciała przeprowadzić badania na Lucasie. Czy
już wtedy go kochała? Nie zamierzała tego roztrząsać.
Weszła do sypialni, aby się spakować i jak najszybciej
opuścić pokój, w którym wciąż unosił się zapach Lucasa.
Gdy wkładała kosmetyczkę do walizki, rozległ się
dzwonek. Natychmiast pomyślała: Lucas! Pomknęła do
drzwi. Na progu stał kierownik, ten sam, który w holu
przyniósł dla niej krzesło. Pokręcił głową z dezaprobatą.
 Pani Wainright, nie wolno otwierać drzwi bez
upewnienia się, kto idzie.
 Myślałam, że to pan Wainright.
Uśmiechnął się.
 Dlatego tu jestem. Pan Wainright rozmawiał ze mną
przed wyjazdem. Kazał mi przekazać, że personel otrzy-
mał instrukcje co do dalszego pani pobytu. Może pani tu
zostać, jak długo pani zechce, a my postaramy się o ob-
sługę na najwyższym poziomie.
Zamrugała powiekami, aby powstrzymać łzy. Chociaż
Lucas wściekł się na nią, zadbał o jej wygodę!
 Czym mogę pani służyć?
 Chciałabym zarezerwować miejsce w samolocie do
Waszyngtonu.
 Oczywiście. Z radością się tym zajmiemy, aczkol-
wiek wolelibyśmy gościć panią u nas. Proszę łaskawie
podać pierwszą literę imienia. To niezbędne do dokonania
rezerwacji.
Wahała się przez chwilę.
 S jak Sophie.
Jeśli wybrałaby normalny lot rejsowy, musiała przy
wejściu na pokład pokazać dokument tożsamości ze
168 Cara Summers
zdjęciem. Miała do dyspozycji tylko prawo jazdy Sophie
i jej blond perukę.
 Załatwię to niezwłocznie.
Czy Sophie posługiwała się jej dokumentami na podo-
bnej zasadzie? Kupowanie peruk i przymierzanie ich na
zapleczu antykwariatu Sophie okazało się świetną zaba-
wą, ale czy dla Sophie było czymś więcej? Czy celowo
zamieniła torebki?
Przypomniała sobie słowa Sophie, wypowiedziane
w domku na drzewie: ,,Postanowiłam, że przed następ-
nym mężczyzną, z którym się umówię, ukryję swoje
prawdziwe nazwisko. 
To Sophie wpadła na pomysł z perukami, zamianą
torebek i płaszczy. Swoją zapobiegliwość tłumaczyła
faktem, że Lucas ją śledzi, a ona jest już tym wyczerpana.
A jeśli jej plan od początku nie miał na celu wyjazdu do
Serenity Spa? Jeśli jest teraz w nieznanym miejscu,
podszywając się na przykład pod MacKenzie Lloyd?
Mac stwierdziła, że im szybciej wróci do Waszyngtonu,
tym szybciej ustali, co się dzieje z Sophie. Ruszyła po bagaże.
Vincent Falcone wskazał synowi fotel po drugiej
stronie biurka. Trzymał w dłoni kieliszek wina z własnej
winnicy, z ulubionego rocznika 1998. Za szklanymi
ścinami po obu stronach gabinetu ciągnęły się równe rzędy
winorośli, by na horyzoncie wspiąć się na zbocza wzgórz.
 W sobotę tuż po trzeciej zjawi się ekipa do pompo-
wania balonów. Przed zachodem słońca wszyscy nasi
goście będą mogli odbyć przejażdżkę balonem.
Vincent podniósł kieliszek do oczu i obserwował grę
świateł w ciemnoczerwonym płynie. W minionym tygo-
dniu Sonny zamówił cztery balony napełniane gorącym
powietrzem. Uzasadniając ten wydatek, zapewnił, że
Podręcznik uwodzenia 169 [ Pobierz całość w formacie PDF ]