[ Pobierz całość w formacie PDF ]

rodzinę. Co robisz ze swoim życiem?
- Jezu... - Potarł twarz rękami. - Co robię? Nie wiem. Co
zrobiłem dziesięć lat temu? Spier-doliłem swoje życie.
Uległem naciskom. Ojca. Ludzi. Sam nie wiem. Byłem
tchórzem. A przecież cię kochałem. Monika, ja ciągle...
- Zostaw to! - Uniosła dłonie w obronnym geście. - Nie chcę
tego słuchać.
Grzesiek wziął głęboki wdech.
- Wtedy... byłem młody, zacząłem zarabiać, miałem
perspektywę kupna ziemi od gminy, wiesz, burmistrz tym
zarządzał. Ojciec mi powiedział, że mnie skrzywdzisz. Ze
masz to we krwi.
- O czym ty...
- Wysłuchaj mnie. I spróbuj zrozumieć. Młody chłopak.
Rodzina. I tłumaczenie, że powinienem myśleć o przyszłości, o
rozwoju. Związek z Roksaną... to właśnie zapewniał. Ugiąłem
się. Złamałem... Nienawidzę się za to.
- Boże... wiesz, ostatnio ciągle spotykam facetów, którzy
siebie za coś nienawidzą. Jestem chyba tym zmęczona -
odparła gorzko.
- Monika. Byłem tchórzem, ale dłużej tak nie mogę.
Rozwodzę się. Odsprzedaję udziały. Kupiłem mieszkanie w
Wałbrzychu, chcę zain-
westować w deweloperkę. Proszę. Zastanów się. Może...
może moglibyśmy spróbować?
Dziewczyna patrzyła na niego wzrokiem pozbawionym
wyrazu. Potrząsnęła głową i ruszyła w stronę drogi.
- Błagam. Monika! - Złapał ją za rękę. - Kocham cię. Zawsze
cię kochałem. Zawsze byłaś tylko ty!
- Zaraz zwariuję... - szepnęła, zaciskając oczy. Nie mogła się
rozpłakać. Nie teraz. - Puść mnie, Grzesiek. Nie mogę... -
Jednak nie zdołała zapanować nad napływającymi łzami.
- Jezu, nie płacz... Wybacz mi, Moni, wybacz... - Złapał ją w
objęcia i przytulił. - Tylko ciebie chcę, zrozum to, nie chcę się
już dłużej oszukiwać. Zawsze tylko ty... - szeptał.
Monika płakała i usiłowała się wyrwać z tego żelaznego
uścisku. A jednocześnie... chciała zostać w jego objęciach i
wypłakać te wszystkie lata, kiedy czuła się mała, pomijana, nic
niewarta. Kiedy rozpaczała po jego odejściu. Kiedy
dziękowała sobie, że była na tyle silna, iż nie dała się omamić
jego obietnicom i nie wróciła do niego. I kiedy zakochała się w
mężczyznie, który zagubił się we własnej przeszłości. Co
zrobiła złego w życiu, że ciągle spotykało ją coś takiego?
- Zostaw mnie. Ja tak nie mogę... - wyrwała się z jego objęć i
pobiegła do domu. Słyszała, że ją wołał, ale w końcu dał jej
spokój. Nie mogła tego dłużej znieść. Nie chciała go słuchać, a
jednak słowa, które wypowiedział, sprawiły,
że zaczęła o tym myśleć. Wpadła do domu, minęła
zaskoczoną matkę i pobiegła po schodach na górę. W pokoju
usiadła na łóżku i zaczęła intensywnie myśleć o tym
wszystkim. O tym, co miała zrobić. Ze sobą, ze swoim życiem.
Gdy Jarek wyjechał, obiecała sobie, że da mu chwilę
wytchnienia i czas na poukładanie własnych spraw. Ale miała
nadzieję, taką malutką, że chociaż zadzwoni do niej albo wyśle
krótką wiadomość. Tymczasem... milczał. Ona także, bo
przecież obiecywała sobie. Ale teraz. Już nic nie rozumiała.
Bała się, tak bardzo. I tęskniła. A teraz pojawił się Grzesiek ze
swoimi wyznaniami. O czym on mówił? Jak jego ojciec mógł
kierować jego życiem, jak mógł ją, Monikę, obarczać jakimiś
przyszłymi postępkami. %7łe co? %7łe ma to we krwi? Ale co?
Zdradę? Niewierność? O czym, do cholery, mówił? Nic z tego
nie rozumiała. Wbrew sobie, wyrzucając sobie w myśli od
idiotek, wściekła na siebie i na wszystkich napisała do Jarka
SMS-a.
Czy jeszcze kiedyś się do mnie odezwiesz?
Było jej wstyd, że się złamała, że się ugięła, że się poddała.
Ale kochała go. Bardzo kochała i wolała najgorszą prawdę niż
dalsze tkwienie w niemym oczekiwaniu. Gdy do wieczora nie
dostała odpowiedzi, już wiedziała, że to wszystko na nic. %7łe to
wszystko... było tylko snem. I w końcu powinna przestać żyć
marzeniami, bo inaczej oszaleje. Leżąc w ubraniu na łóżku, na [ Pobierz całość w formacie PDF ]