[ Pobierz całość w formacie PDF ]

godny, by go naśladować, z powodu prawości 72.
Dziełko Wiktora nosi umowny tytuł De Caesaribus. Przedstawia władców Rzymu kolejno
od Augusta po Konstancjusza II włącznie, ściśle po rok 360. Zarysy, podające wykaz najważ-
niejszych faktów dziejowych oraz charakterystykę wybitnych osobistości, pojawiały się w
świecie rzymskim już wcześniej, ale wiek IV lubował się w nich w sposób szczególny; spo-
śród zachowanych tego rodzaju traktatów co najmniej cztery pochodzą z ostatniej ćwierci
stulecia. A z owych czterech trzy wyszły na pewno spod pióra nie historyków zawodowych;
napisali je dostojnicy stopnia, powiedzielibyśmy dzisiaj, ministerialnego. Takim był Eutro-
piusz, konsul roku 387; Festus, namiestnik Azji w latach 374 378; wreszcie Aureliusz Wiktor
(co prawda dziełko dopiero otworzyło mu drogę do wielkiej kariery). Nasuwa się w związku z
tym pewna refleksja: ile to krajów Europy nowożytnej mogłoby poszczycić się ministrami,
gotowymi z własnej woli napisać choćby najprostszy zarys historii ojczystej  i umiejącymi
wywiązać się z takiego zadania poprawnie?
Niektórzy nowsi badacze twierdzą, że owa produkcja skrótów świadczy o ówczesnym
70
Aureliusz Wiktor, Caesares 20, 5.
71
Dessau, ILS, nr 2945.
72
Amm. Marc., H., 21, 10, 6.
81
upadku historiografii oraz o obniżeniu się ogólnego poziomu kultury. Sąd to jednak chyba
niesprawiedliwy. Przecież powstawały wtedy także dzieła imponujące rozmiarami i zamy-
słem, ambitne i oryginalne. Pojawienie się natomiast kompendiów dowodzi, że wzrosło zain-
teresowanie przeszłością, zrodziła się w różnych kręgach potrzeba jej poznania. Książki ob-
szerne były zbyt drogie i trudno dostępne. Właśnie to zamówienie społeczne (czemu nie po-
służyć się terminem obecnie tak popularnym?) starano się zaspokoić  choć może nie zawsze
i nie w każdym aspekcie udanie.
Należy też wskazać, że zwięzłe podręczniki, powstałe w okresie kilku ostatnich olimpiad,
odegrały ogromną, a często dziś nie docenianą rolę: przekazywały mianowicie i podtrzymy-
wały w stuleciach nocy minimum wiedzy historycznej. W średniowieczu chętnie przepisywa-
no i czytywano owe książeczki, zwłaszcza Eutropiusza, właśnie ze względu na ich niewielkie
rozmiary oraz przystępność wykładu.
De Caesaribus Wiktora różni się korzystnie od zachowanych, współczesnych mu zarysów.
Także dlatego, że można w tym dziełku znalezć sporo sądów, ocen i spostrzeżeń pochodzą-
cych od samego autora. I tak  dla przykładu  wychwala on znajomość literatury i retoryki
jako najświetniejszą ozdobę każdego władcy; potępia natomiast, i to w słowach ostrych,
przygniatanie ludności nadmiarem świadczeń; ba, pozwala sobie krytykować nawet tajną po-
licję.
Będąc poganinem autor milczy zupełnie o nowej religii, o jej pojawieniu się i losach; za-
równo o prześladowaniach niegdysiejszych, jak też o obecnym jej triumfie. O pogaństwie
Wiktora świadczy pośrednio i to, że został wyniesiony właśnie przez Juliana; ten bowiem
zawsze i przede wszystkim popierał ludzi wykształconych i prawych, a przy tym wiernych
dawnym kultom i bogom.
Jak była o tym mowa, Ammian również należał do gorących wielbicieli Juliana. Cesarz,
który pragnął przywrócić stare wierzenia, a powstrzymać pochód nowej religii, jest głównym
bohaterem wielu ksiąg Historii. Tak więc przywiązanie do tragicznej postaci owego władcy
stanowiło ważny czynnik, zbliżający ku sobie tych dwóch, Ammiana i Wiktora, osiadłych w
ogromnym mieście, niechętnym każdemu, kto obcy. Można wyobrazić ich sobie rozmawiają-
cych o tamtych czasach, o czasach młodości ich obu. Z perspektywy lat ostatniej olimpiady
wydawały się one bardzo odległe; Julian zginął przecież w roku 363, a więc przeszło przed
ćwierćwieczem. Inaczej z pewnością potoczyłyby się także losy igrzysk w Olimpii, gdyby
dane mu było dłużej żyć i panować!
Lektury Rzymian lat ostatniej olimpiady [ Pobierz całość w formacie PDF ]