[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Temistokles do Olimpu36, nie było odpowiednie dla niego, z powodu jego
poprzedniego niskiego stanu, tylko dla Kimona. I kto37 nie wykazuje żadnej troski
o to, co należne, tego nie zaliczamy do żadnego z wymienionych typów. I tak samo
jest z hojnością, bo istnieje typ człowieka, który nie jest ani hojny, ani skąpy.
7. O słusznym oburzeniu (),  wstydzie (),
o przyjazni (),  godności (),
o człowieku prawdomównym (),  żartobliwości ()
Ale prawie każda z pozostałych właściwości charakteru, które zasługują na
pochwałę i naganę, wskazuje bądz nadmiar, bądz niedostatek, bądz stan umiaru
w namiętnościach38: przykładem jest człowiek zawistny i cieszący się z cudzego
nieszczęścia. Bo co się tyczy cech charakteru, dla których tak ich się nazywa, to
zawiść jest uczuciem przykrości, którą odczuwa się z powodu zasłużonego
powodzenia innych, a uczucie człowieka, cieszącego się z cudzego nieszczęścia,
samo dla siebie nie ma nazwy, lecz ten, kto je posiada, ujawnia się poprzez swoją
radość, ukazywaną w przypadku czyjegoś niezasłużonego nieszczęścia. Pomiędzy
nimi w środku znajduje się człowiek, który słusznie się oburza, i to uczucie, które
starożytni nazywali słusznym oburzaniem się, tzn. doznawaniem przykrości
35
Tekst zepsuty. Sens nie jest całkowicie jasny.
36
Por. Plutarch, Temistokles 5.
37
Już przy omawianiu wielkoduszności wspomina Arystoteles o takim typie, który nie obraca się
w kręgu rzeczy wielkich, nie jest , tzn. nie odznacza się umiarem, ale też nie zasługuje na naganę
(1233 a 16). Otóż istnieje taki człowiek, podobny pyszałkowi, który znajduje się pomiędzy wymienionymi
typami, obraca się w kręgu rzeczy małych (Et. nik. 1122 a 26 n.) i z powodu braku środków nie dba
o to, co należne, ale też nie ma kontaktu z , bo z braku majątku nie może popełnić nic złego.
Z tego widać, że Arystoteles wprowadza człowieka biednego w krąg rozważań etycznych, ale robi to
w tym celu, aby go z nich wykluczyć (Dirlmeier, Et. eud. 1348 n.).
38
Nauka o namiętnościach, której poświęcony jest rozdział 7 powraca w Retoryce, Poetyce
i pismach logicznych. Arystoteles korzystał przy omawianiu tej kwestii ze wspomnianych wielokrotnie
Diaireseis i z tej ich części, gdzie mowa była o namiętnościach (por. 1220 b 11 i 1221 b 34). Arystoteles
nie stosuje tutaj metody, przyjętej pózniej przez Teofrasta, przedstawiania życia na podstawie
doświadczenia (przykładem są Charaktery), ale raczej chodzi mu o logiczny podział.
Z sześciu omówionych w tym rozdziale stanów umiaru, pięć znajdujemy w tabeli, gdzie pod
koniec (1221 a 13) wszystkie stany duszy określa się jako   namiętności. Z dalszych zaś
wywodów wynika, że z namiętnościami trzeba wiązać uczucia krańcowe. Cztery z owych  zalicza
się do cnót. W rozdziale 7 natomiast nazywa się te stany   i żadnego z nich nie
uważa się za cnotę. W Et. nik. obraz jest jeszcze bardziej skomplikowany.
w przypadku niezasłużonych cudzych nieszczęść i pomyślności, a radości
z zasłużonych. Dlatego uważali, że słuszne oburzenie () jest boginią!
A wstyd jest stanem umiaru pomiędzy bezwstydem a nieśmiałością. Bo ten,
kto nie liczy się z niczyim sądem, jest bezwstydny, a kto liczy się z sądem
każdego, ten jest nieśmiały; kto natomiast liczy się z sądem ludzi, którzy uchodzą
za uczciwych, ten jest wstydliwy.
Przyjazń znów jest stanem umiaru pomiędzy wrogością a pochlebstwem. Kto
bowiem łatwo pod każdym względem przystosowuje się do pragnień innych, ten
jest pochlebcą, kto we wszystkich się przeciwstawia, ten jest nieżyczliwy, a kto
ani nie biegnie za każdą przyjemnością, ani każdej się nie przeciwstawia, tylko
dąży do tego, co okazuje się najlepsze, ten jest przyjazny. [ Pobierz całość w formacie PDF ]