[ Pobierz całość w formacie PDF ]

romansu, zadowolenie z seksu przeminą. A gdy to się stanie, jedno z nich
zakończy ten układ. Teraz jednak zamierzała cieszyć się życiem.
Przez następne dwa tygodnie zdecydowanie żyła intensywnie.
John zabrał ją znów do „Spaghetti Western" na kolację. Zabrał ją też
do kina, gdzie wspólnie jedli popcorn i zachowywali się jak para
nastolatków.
Któregoś wspaniałego wieczora zabrał ją nawet na konną
przejażdżkę, siodłając dla niej spokojną klacz Taco.
Niektóre wieczory spędzali, siedząc u niej na werandzie i słuchając
muzyki. W inne chodzili na długie spacery. Ale zawsze na zakończenie
kochali się.
Powoli otwierała się na uczucia, które - gdyby nie ostrożność - łatwo
mogłaby pomylić z czymś cenniejszym.
Z miłością.
Z każdym dniem John był coraz bardziej zadowolony z układu,
pona
który zaistniał pomiędzy nim a Ali. Nigdy nie spotkał kobiety takiej jak
ona. Peg Reno i Ellie Savage były podobne, ale one oczekiwały trwałego
związku. Ali tego nie potrzebowała.
Tak jak on bardzo dbała o to, by nie wspominać o przeszłości. Mieli
wiele innych tematów do rozmowy, a także mnóstwo innych przyjemnych
rzeczy do robienia.
Było wspaniale. Nawet koszmary nocne przestały go dręczyć. Życie
było piękne, miał kochankę, którą szanował i lubił, była mu równa
intelektem, wspaniała w łóżku i na dodatek przystała na ich niepisaną
umowę. A to, że było mu coraz trudniej wychodzić od niej nocą, wcale
nie znaczyło, że potrzebuje czegoś więcej.
Nie wszyscy byli tego samego zdania. Stało się to jasne, gdy około
siódmej wieczorem we środę pojawił się w „Od Świtu do Zmierzchu".
Pogwizdując pod nosem, wszedł do restauracji i skierował się do baru.
- Cześć, J.T., czym mogę służyć? - zapytała Nadine Haskins z
uśmiechem.
- Jedno piwo i dwa razy danie dnia, na wynos. Ktoś inny po prostu by
przyjął zamówienie, ale nie Haskinsowie. Lubili swoją pracę i lubili ludzi,
którzy do nich przychodzili. A w Sundown działo się tak niewiele.
- Co tam u ciebie? - spytała Nadine, stawiając przed nim kufel piwa
z beczki.
Takie pytania pojawiają się zawsze, to się nigdy nie zmieni. Ludzie
interesujący się sprawami innych.
- Wszystko w porządku - odpowiedział wstrzemięźliwie.
Nadine udała, że wyciera bar wilgotną ściereczką, pachnącą mydłem
i środkiem odkażającym.- Co myślisz o naszej nowej pani weterynarz?
pona
Od dawna miał prawo spodziewać się tego pytania.
- Wygląda na to, że wie, co robi. Nadine pokiwała głową.
- Wydaje się bardzo drobna, a praca na wsi nie jest lekka.
- Da sobie radę - powiedział i sięgnął po tygodnik, który
Haskinsowie prenumerowali dla swoich klientów.
- Wiesz o tym z pierwszej ręki, prawda?
- Tak, z pierwszej ręki.
Rozpostarł przed sobą gazetę, mając nadzieję, że Nadine zrozumie i
porzuci temat Alison Samuels. Tak się jednak nie stało.
- Wydaje się bardzo miła. I ładna. Chrząknął zza gazety.
- Ale to też wiesz z pierwszej ręki, prawda? Ciężko westchnął i
powoli złożył gazetę.
- Nie zapomnij o moim zamówieniu i o tym, że ma być na wynos -
powiedział z uśmiechem.
Ależ ona jest wścibska, mruczał John pięć minut później, jadąc do
Ali.
Po chwili skarcił się w duchu. Był niesprawiedliwy: Nadine była
bardzo zacną osobą, a poza tym ciekawość leży w naturze ludzkiej.
To nie znaczyło, że jest zadowolony, że Nadine wtyka nos w nie [ Pobierz całość w formacie PDF ]