[ Pobierz całość w formacie PDF ]

niedużego brzuszka Savannah już wyraznie wyczuwała ruchy dziecka.
140
RS
Nadal niestety nie czuła się dobrze. Mdłości pojawiały się zarówno
rano, jak i pózniej, w ciągu całego dnia. Zupełnie jakby jej organizm był
całkiem rozregulowany.
 Daj spokój, Savannah.  Vanessa niewłaściwie zinterpretowała jej
skrzywioną minę.  Wiesz, że tak.
 Więc dlaczego jeszcze tu nie przyjechał?
 Bo to Cruz. Męska duma nie pozwala mu zrobić pierwszego kroku.
 Są rzeczy ważniejsze od dumy.  Gdyby mnie kochał, to już by tu
był, pomyślała z uporem.
 Z ust mi to wyjęłaś.  Vanessa roześmiała się, ponieważ w tej
sprawie podzielała zdanie przyjaciółki.
Chwileczkę, pomyślała Savannah. Czyżby Vanessa sądziła, że to ona,
Savannah, jest nieustępliwa z powodu własnej dumy?
 Nie kieruję się jakimś wypaczonym poczuciem dumy, Vanessa. Chcę
tylko się przekonać, czy jeszcze coś dla Cruza znaczę. Od dawną byłam na
szarym końcu, a Cruz wciąż mi wmawiał, że to wszystko jest dla mnie i dla
Luke'a. Powtarzał to w nieskończoność. Taka pusta gadanina. Prawda jest
taka, że to Cruz Perez chce być wielkim ranczerem, nie ja.  Znów była
bliska łez i z trudem je powstrzymała.  Ja pragnę tylko Cruza.
 Cóż, ambicja jest częścią jego osobowości.  Vanessa rozumiała
udrękę przyjaciółki, lecz nie mogła zmienić jej męża.
 Dawniej taki nie był.  Savannah krążyła po pokoju, a obcasy jej
pantofli stukały o wypolerowaną klonową klepkę.
 Owszem, był.  Vanessa zastąpiła Savannah drogę.
 Od niepamiętnych czasów. Cruz zawsze chciał dużo osiągnąć, stać
się kimś. Miłość do ciebie popchnęła go do realizacji tego celu.
 Teraz to moja wina, że nigdy nie ma go w domu?
141
RS
 Savannah westchnęła.  Potrzebuję tylko jakiegoś gestu. Czegoś, co
pozwoli mi wierzyć, że nie jestem dla Cruza tylko częścią umeblowania.
 Jesteś w ciąży. Wątpię, czy Cruz kochałby się z meblem.
 Wcale mi nie pomagasz.  Savannah parsknęła śmiechem.
 Ale cię rozweseliłam. Moja robota skończona.
 Vanessa wyszła z pokoju. Po chwili usłyszała dzwonek i spojrzała na
zegarek. Prawie dziewiąta. Nikogo nie oczekiwała. Devin wracał z delegacji
dopiero jutro póznym popołudniem, a Luke był dzisiaj u dziadków.  Mo-
żesz sprawdzić, kto to?  zawołała do Savannah.  Widzisz, zaczynam się
tobą wysługiwać.
Savannah wstała z kanapy, na której przed chwilą usiadła. Jej ciało,
choć nadal smukłe, wydawało się dziwnie ociężałe.
Podeszła do drzwi i spojrzała na ekran pokazujący obraz z kamery nad
wejściem. Przez moment nie wierzyła własnym oczom. Była pewna, że to
tylko pobożne życzenia. Wyobraznia czasami płatała figle. Szkło znie-
kształcało wizerunek.
Otworzyła drzwi na oścież i stwierdziła, że wizerunek był prawdziwy.
Przed nią stał Cruz z kapeluszem w ręce.
142
RS
ROZDZIAA DWUNASTY
Nie pamiętał, kiedy ostatnio czul się tak niezręcznie. Nigdy przedtem
nie brakowało mu pewności siebie. Teraz jednak, gdy jak żebrak stał
naprzeciw kobiety będącej od ponad pięciu lat jego żoną, był skrępowany.
Nerwowo przesunął palcami po brzegu kapelusza, nienawidząc
uczucia, które w nim wibrowało.
Wołałby być wszędzie, tylko nie tutaj.
Wiedział jednak, że jest tu, gdzie powinien być. Nawet gdyby jego
ojciec nieoczekiwanie nie zjawił się dzisiaj u niego, aby mu wbić trochę
rozumu do głowy, Cruz i tak przyjechałby tutaj. Człowiek nie może się obyć
bez powietrza i, nawet gdyby nie chciał tego przyznać, Savannah okazała się
właśnie czymś równie niezbędnym do życia.
Teraz wyglądała na zmęczoną. Była blada. Czy za nim tęskniła? Czy
spędziła dziesięć minionych nocy, myśląc o nim tak, jak on myślał o niej?
Nie był pewien, czy chce znać odpowiedz na to pytanie.
 Mogę wejść?  Ruchem głowy wskazał wnętrze domu.
Savannah nigdy dotąd nie widziała go w takim stanie. Cruz był
smutny, przygaszony. Zupełnie jakby wyssano z niego całą energię. Ten
Cruz, którego znała, był ucieleśnieniem dumy, a czasami również arogancji,
ponieważ wierzył w siebie i uważał, że inni go nie doceniają.
Teraz jednak sprawiał wrażenie kogoś zupełnie innego. Czy ona mu to
zrobiła? A może istniała jakaś inna przyczyna? Czyżby coś złego stało się na
ranczu? Coś, o czym zdaniem Cruza, powinna wiedzieć?
 Oczywiście.  Cofnęła się, aby wpuścić go do środka.  Proszę,
wejdz.
 Kto to, Savannah?  z głębi domu zawołała Vanessa.
143
RS
 Cruz. [ Pobierz całość w formacie PDF ]