[ Pobierz całość w formacie PDF ]

każda stronicę książki.
Zawierzając tej nieomylnej decyzji wewnętrznego spojrzenia, Cemi wybiera i
kupuje dwie figurki, bachantkę  huśtaną łagodnie w rytmach
Przełożył Roman Kołoniecki.
kolejnych tańców", i Kupidyna, któremu brak łuku i który - tak rozbrojony -
podobny jest  bezbronnemu aniołowi",  dziewiczemu chłopcu perskiemu na
miniaturze" w połączeniu z czymś  z greckiego lub inkaskiego atlety w orszaku
cudownego Werakoczy" Nieste je do swego pokoju i to, co się zdana, łączy jego
początkowe rozmyślania nad słowami, które stają się przedmiotami, z tym, co się
dzieje z tymi przedmiotami, zachowującymi się jak słowa, w delikatnym związku - że
raz jeszcze zacytuję Valery'ego - similitudes arnies.
Wiele dni przedtem, w tym samym pokoju obserwował kielich z masywnego
srebra, który przywiózł z Puebli, stojący obok chnskiego daniela, zrobionego z
jednego kawałka drzewa. Obok niego, tyle że na innym stole, stał wentylator, który
denerwował daniela więcej, niżby należało, kiedy ze swym lękiem odwiecznym,
kosmologicznym zbliżał się do srebrnego kielicha, w porze wodopoju, przebiegłszy
połacie pastwisk. Daniel, dodatkowo zaniepokojony niespodziewanym wiatrem,
zwiastującym burzę, zapierał się w miejscu, skóra na nim drżała, jak wtedy gdy
prz~zuwał zimny powiew poruszający trawę, oddech węża śród ochronnej warstwy
rosy. Dla uspokojenia drewnianego daniela należało me tylko zamknąć wentylator,
ale również odsunąć kielich. Cemi przeniósł kielich z Puebli na najwyższą półkę,
pomiędry anioła i bachantkę. Wtedy nagle pojął niepokój, który już przedtem
zauważył w witrynie antykwariusza z ulicy Obispo, a który znikł natychmiast na jego
mahoniowej półeczce, gdy postawił srebrny kielich pomiędry dwie statuetki z brązu.
Anioł zaczął biegać bezwyt chnienia po kolistym brzegu kielicha, bachantka zaś,
jakby zmęczona uderzaniem w cymbałki, zagłębiła się w nim łagodnie aż po nóżkę,
by patrzeć na anioła, nadal igrającego w lśniącym kręgu jego brzeeów.
Ostatni krok będzie jakby metafizyczny, będzie osią, dokoła której
skrystalizuje się system umożliwiający istnienie Paradiso, system, poprzez obraz
ukazujący całość wszechświata, z którego zazwyczaj przeżywamy tylko wycinki. Oto
Cemi zauważa, że pogodna wesołość, którą wzbudzają w nim te układy,  gdzie prąd
sił umie zatrzymywać się w samym centrum kompozycji", u innych zmienia się w
strach, a nieraz  trudne do opanowania uczucie naj
222 223
wyższej nieufności". Wyimaginowane miasta, które w jego wyobrażni wznoszą
się w zgodzie i w harmonii rytmów, wzbudzają odruchy wściekłości u tych, którzy
zatrzymują się na marginesie tej architektury, równocześnie przeczutej i stworzonej
przez ducha". We fragmencie, który ma  ciemną jasność" słynnego wiersza
Corneille'a, Lezama koronuje swoją wizję:
To doprowadziło go do zastanowienia się, jak się w nim odbywają te
przemieszczenia przestrzeni, to porządkowanie niewidocznego, to wyczucie
stalaktytów. Mógł określić, że te przemieszczenia były czasowe, że nie miały nic
wspólnego z ugrupowaniami prcestrzennymi, które zawsze są tylko martwą naturą.
Dla patrzącego upływ czasu zamieniał te miasta przestrzenne w postacie, które
mijający czas rzezbił tak, jak przypływ i odpływ rzezbi rafy koralowe, zmuszając go
do wiecznego powtarzania tychże postaci, które ze względu na swe oddalenie
pozostają wiecznymi embńonami. Esencja czasu, nieosiągalna właśnie paez ciągłe
płynięcie wyrażające wszelkie odległości, może odbudować te tybetańskie miasta,
skarbce miraży, zdobne w kwarcową gamę wszelkiej kontemplacji, ale nam nie uda
się tam dotrzeć, bowiem nie został dany człowiekowi czas, w którym zwierzęta
zaczną mówić, a wszystko, co zewnętrzne, przez swoją radiację, stanie się jednym
wielkim diamentem. Człowiek wie, że nie ma wstępu do tych miast, ale jest w nim
niepokojąca fascynacja obrazami, będącymi jedyną rzeczywistością docierającą do
nas, gryząrł nas pijawka przyssana bezustnie -'raniącą nas dokładnie tym, czego w
niej brak.
W tych rozważaniach na temat Lezamy przyjmuję naturalnie, że czytelnik nie
zna Paradiso, którego ostatnie wydanie wraz z tyloma innymi książkami kubańskimi i [ Pobierz całość w formacie PDF ]