[ Pobierz całość w formacie PDF ]

meldunek, \e na naszych drogach pojawiły się lawety z koparkami... Jedenaście...
Nie! Ju\ szesnaście! Mają tablice rejestracyjne z kilku województw.  Przypadkowi
przechodnie skierowali wszystkie na drogę Olsztyn-Stary Olsztyn. Będzie tłok i
zamieszanie! Na razie!
Zadzwoniłem do Pawła.
- Na miejscu jest ju\ szesnaście lawet z koparkami, z ró\nych województw -
zameldowałem.
- O rany! - wyrwało się Pawłowi. - Szefie! Jadę w środku kolumny
samochodów osobowych. Nie wiem, w którym jadą włamywacze...
- Ile ich jest?
- Przed sobą widzę światła co najmniej dziewięciu. Z tyłu jest ich więcej!
Jedziemy średnio nieco ponad sto na godzinę. Widziałem kilka zagranicznych tablic
rejestracyjnych, nawet brytyjską i parę skandynawskich.
- Za dwadzieścia minut przejedziesz koło mnie. Dołączę na koniec kolumny!
Zadzwoniłem do Sykstusa.
- Sykstus? W kierunku miejsca akcji zmierza kolumna ponad dwudziestu
samochodów osobowych. Niektóre z nich mogą być przypadkowe. Zauwa\ono obce
rejestracje, między innymi brytyjską i kilka skandynawskich. W jej środku jedzie
Paweł. Ja będę na końcu. Co u ciebie?
- Doszło jeszcze siedem lawet z cię\kim sprzętem. Harcerze i harcerki
trzymają się dzielnie. Laweciarze zachowują się spokojnie. Widocznie czekają na
dyspozycje.
Zadzwonił Paweł.
- Kolumna przyspieszyła o dwadzieścia kilometrów. Jazda bez sensacji. Co
nowego, szefie?
- Doszło siedem lawet. Jest spokój i pełna gotowość...
- Szefie! - przerwał mi Paweł. - Z kolumny przede mną wyrwał się granatowy
ford. Ucieka! To mo\e być samochód włamywaczy. Pędzę za nim!
Przypomniałem sobie o Karnie:
- Coś się zaczyna dziać w kolumnie. Przyspieszyła. Paweł podjął pościg za
uciekającym fordem, w którym mogą jechać włamywacze.
- Nie szalej za kierownicą - poprosiła ciepłym, troskliwym głosem. - Za pół
godziny na miejscu akcji pojawią się media. Skomunikują się z Sykstusem. Na jego
sygnał rozpoczną pracę.
***
- Poczekaj! - Kama powstrzymała mnie przy wehikule.
Wyjęła coś z torebki. Rozło\yła. To była czworokątna, biała chusteczka z
wyhaftowanym, kolorowym ornamentem wzdłu\ krawędzi i wehikułem pośrodku.
Zło\yła ją po przekątnej i zawiązała na mojej szyi.
- To na szczęście! - uśmiechnęła się błyszczącymi oczami. - Wyhaftowałam
specjalnie dla ciebie - dodała popychając mnie delikatnie w stronę wehikułu.
Przed zajazdem przemknął ciemny ford. Pięćdziesiąt metrów za nim sunął
Rosynant prowadzony przez Pawła. Kilkaset metrów za Rosynantem pędziła
kawalkada samochodów.
Wskoczyłem do wehikułu. Pomachałem Karnie dłonią i pomknąłem w
pościgu.
***
Zadzwoniłem do Pawła.
- Słucham, szefie!
- Zwietnie prowadzisz!
- Wiem! Co jeszcze?
- Zacznij nieznacznie zwalniać. Wtedy grupa pościgowa te\ zwolni. Ułatwi to
Sykstusowi rozpoznanie i da czas na przejęcie forda włamywaczy.
- Zrozumiałem! Zaczynam zwalniać!
Zadzwoniłem do Sykstusa.
- Mamy chyba ze trzydzieści lawet z koparkami i innym cię\kim sprzętem! -
krzyknął. - Nie mogę się ju\ doczekać tego, co się tu za chwilę będzie działo.
Laweciarze niczego nie przeczuwają! Są ju\ media! Radio Olsztyn da relację na
\ywo. Ci z publicznej telewizji lokalnej klną, \e nie mogą zrobić tego samego. Są
zale\ni od centrali. Nakręcą reporta\. Fotoreporterzy i dziennikarze prasowi obstawili
cały teren... Co nowego?
- Pierwszy powinien dotrzeć ciemny ford. Jadą nim włamywacze. Chcą
uzyskać przewagę nad pościgiem. Widocznie mają jakiś pomysł. Paweł robi
wszystko, by pościg opóznić. Zacznijcie, gdy włamywacze znajdą się na polu ze
sprzętem. Po kilku minutach dotrą inni goście.
- Zrozumiałem! Na razie!... Aha! Nie zapomnij przypomnieć mi, \e mam ci
coś bardzo wa\nego do pokazania! No to na razie!
Natychmiast zadzwonił Paweł.
- Szefie! Ciemny ford odskoczył o ponad kilometr i powiększa przewagę.
Reszta do tej pory się nie zorientowała! Cały czas redukuję prędkość! Zszedłem ju\
do około stu na godzinę! Przed samym Olsztynem odskoczę od reszty i dołączę do
forda!
***
Znaną mi dobrze szosą jechałem na końcu kawalkady uczestniczącej w
nocnym wyścigu do skarbu, którego nie było. Licznik pokazywał sto na godzinę.
Nagle odezwała się komórka. To znów dzwonił Paweł.
- Szefie! Pomyłka! Ford skręcił na Gdańsk. Teraz ja prowadzę całą kolumnę.
Włamywacze jadą gdzieś za mną.
- Tylko się nie oglądaj za siebie. Zwolnij. Wyskoczą do przodu, bo muszą
urwać się pozostałym przed Olsztynem. Mają na to niecałe pół godziny!
- Zwalniam!
Kolumna zwolniła do dziewięćdziesięciu na godzinę. Ja równie\.
Znowu odezwała się komórka.
- Tomasz? - zaskoczył mnie głos Joli. - Za trzy, mo\e cztery minuty wyprzedzi
ciebie ciemny ford z włamywaczami, ścigany przez ponad dwadzieścia samochodów
osobowych. Włamywacze mają kilometr przewagi. Jadą z prędkością dochodzącą do
stu siedemdziesięciu na godzinę. Jedziecie nie w tej kolumnie...
- Gdzie jesteś?
- W środku nocy! Pa!
Zadzwoniłem natychmiast do Pawła.
- Paweł? Jedziemy w przypadkowej kolumnie. Za chwilę wyprzedzi cię
właściwy ford z włamywaczami. Kilometr pózniej jedzie kolumna samochodów
ścigająca forda.
- Siądę fordowi na ogonie.
Obok mnie mignął ciemny ford w stronę Olsztyna. Po chwili przemknęła
grupa pościgowa. Ruszyłem za nią.
Szkic mapki Pawła narzucał włamywaczom okrę\ny dojazd do drogi na Stary
Olsztyn przez Olsztyn od północy. Sobie zostawiłem skrót do Starego Olsztyna od
lasu Windunga.
Tu\ przed Olsztynem odbiłem na wschód, przemknąłem śpiącym Bartągiem w
stronę szosy na Butryny. Przeciąłem ją i pojechałem na Szczęsne. Stąd dałem znać
Sykstusowi, \e za chwilę przybędą goście od północy i ja od południa.
Przez Stary Olsztyn wjechałem na drogę do Olsztyna. Kilkadziesiąt metrów
dalej znajdowało się miejsce naszej akcji.
Gdy ukrywałem wehikuł pod ogrodzeniem ogródków działkowych, [ Pobierz całość w formacie PDF ]