[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wejściowych. Danny wyszedł bez pożegnania. Po
chwili w kuchni pojawił się Damian.
 Muszę z tobą porozmawiać  odezwał się
szorstko.
%7łołądek ścisnął się jej ze zdenerwowania.
 Jem teraz kolację  wzruszyła ramionami.
Damian przeniósł wzrok na jej talerzyk.
 To ma być kolacja? Nawet komar by się tym
nie pożywił.
 Nie chce mi się jeść.
 Jesteś zdenerwowana?
Spojrzała na niego zdziwiona.
 Nie. Dlaczego?
 Powiedziałaś mi kiedyś, że nie jesz, kiedy się
zdenerwujesz.
 Nie, nie jestem  zmusiła się do przełknięcia
jednego kęsa.
 Ja natomiast jestem zdenerwowany.
94 MELANIE MILBURNE
 Dlatego, że zastałeś tu Danny ego?
 Między innymi. Kto jeszcze cię zabawiał, kie-
dy mnie nie było?
Emily zerwała się na równe nogi.
 Ja cię nie proszę o sprawozdanie, chociaż nie
wątpię, że mogłabym dowiedzieć się wielu cieka-
wych rzeczy.
Chciała odejść, ale Damian złapał ją za ramię.
 Nie chcę, żebyś spotykała się z Dannym sam
na sam.
 Naprawdę?  Spojrzała na niego prowokacyj-
nie.  Dlaczego? Nie ufasz jemu czy mnie?
Przyciągnął ją do siebie ze złością. Emily szarp-
nęła się, wzburzona  stał blisko, zbyt blisko. Kiedy
oddychała, jej piersi niemal dotykały jego ciała.
 W pobliżu ciebie nie ufam samemu sobie, a co
dopiero mówić o innych  mruknął, patrząc jej
prosto w oczy.
 To co zamierzasz? Trzymać mnie pod klu-
czem?
 Nie. Mam inny pomysł.
 Ciekawe jaki. Tortury?  zapytała złośliwie.
 Kto wie? To zależy.
 Tak? Ciekawe od czego?
 Od tego  odpowiedział, całując ją gwałtow-
nie, bez cienia czułości.
Emily poczuła ogarniające ją pożądanie, z któ-
rym nie umiała i nie chciała walczyć. Przylgnęła do
niego całym ciałem i zapomniała o wszystkich
swoich postanowieniach. Nie wiedziała, jakim cu-
PISARKA I MILIONER 95
dem znalezli się na kanapie w salonie. Damian
napierał na nią coraz silniej. Chciała mieć go w sobie
już, natychmiast. Usłyszała trzask rozdzieranej spód-
nicy. Szarpnęła jego koszulę i oderwane guziki
potoczyły się po podłodze. Wyprężona w łuk, czeka-
ła, aż poczuje na sobie ciężar jego ciała. Odgadł jej
życzenia i wszedł w nią od razu. Natychmiast odna-
lezli wspólny rytm. Emily z palcami wbitymi w jego
plecy miała wrażenie, że wraz z każdym ruchem jest
bliżej niego. Po chwili jej ekstatyczny krzyk wypeł-
nił pokój. Zaraz potem rozległ się jęk Damiana.
Pózniej długo leżeli bez ruchu. Oboje byli wy-
czerpani i bez sił. Emily, z twarzą na piersi Damia-
na, wsłuchiwała się w bicie jego serca. Kiedy w koń-
cu oderwał się od niej, chciało się jej płakać z powo-
du głębokiego osamotnienia.
 Emily?  Uniósł się na łokciu.  Nie byłem
zbyt brutalny?
Potrzasnęła tylko głową, bo bała się, że głos
zdradzi jej uczucia.
 Wiem, że nie powinienem. Przyrzekłem sobie,
że więcej tego nie zrobię. To wbrew umowie.
 Nie przejmuj się aż tak. W końcu to tylko seks.
 Emily cynizmem próbowała pokryć swoje zmie-
szanie.  Bardzo dobry seks  dodała szybko, wi-
dząc jego minę. Zdawała sobie sprawę, że to nie jest
bezpieczna rozmowa.  Jadłeś coś w samolocie?
 zmieniła temat.
 Kanapkę z serem. Wyglądała tak samo nieape-
tycznie jak twoja.
96 MELANIE MILBURNE
Emily zaśmiała się cicho.
 Kiedy się śmiejesz, masz w oczach tańczące
iskierki  powiedział.  Powinnaś częściej się
śmiać. O co chodzi?  zapytał, widząc jej reakcję.
 O nic.  Machnęła ręką.  Niedawno ktoś
powiedział mi to samo.
 Kto?
 Ktoś, kogo spotkałam przypadkiem.
 Kto?
 Twoja szkocka sąsiadka, pani McCrae.
 Nie przypominam sobie  mruknął niedbale.
 Czego chciał od ciebie Danny?
 Nie zdążyliśmy sobie tego wyjaśnić. Pojawił
się tu niespodziewanie.
 Jasne. Najpierw musieliście ustalić, dlaczego
za mnie wyszłaś.
 Nie lubisz Danny ego, prawda?  Popatrzyła
na niego uważnie. Nie zdawała sobie sprawy, że
obaj bracia żywią do siebie aż taką niechęć.
 Nie ufam mu. Nie zawsze zachowuje się, jak
na brata przystało.  Widać było, że Damian nie ma
zamiaru rozmawiać o Dannym.  Masz ochotę na
kieliszek wina?  zapytał.
 Chętnie  kiwnęła głową, patrząc na butelkę
cabernet sauvignon, które  sądząc z etykiety
 kosztowało więcej niż jej pierwszy w życiu
samochód.  Za co pijemy?  zapytała, kiedy
trącili się kieliszkami.  Za nasze fikcyjne mał-
żeństwo?
Skrzywił się i po swojemu wzruszył ramionami.
PISARKA I MILIONER 97
 Trochę trudno nazwać je teraz fikcyjnym, nie
sądzisz?
Emily podniosła do ust kieliszek, żeby zyskać na
czasie.
 Trochę trudno nazwać je małżeństwem, nie
sądzisz? Ja nie wiem nic o tobie, ty nie wiesz nic
o mnie.
 Wiem, jak sprawić ci przyjemność.  Spojrzał
na nią znacząco.
Zaczerwieniona Emily uciekła wzrokiem.
 Jestem pewna, że umiałeś zadowolić wszyst-
kie swoje kobiety  powiedziała zgryzliwie.  Rzecz
w tym, że to nie seks jest podstawą satysfakcjonują-
cego związku, że o małżeństwie nie wspomnę.
 Ale nie zaprzeczysz, że jest ważny.  Damian
obserwował ją uważnie.  Związki, w których nie
ma chemii, szybciej się wypalają.
 Nie całkiem rozumiem, czego ode mnie ocze-
kujesz  zaczęła wzburzona.  To miało być mał-
żeństwo na papierze. Taka była umowa.
Damian wytrzymał jej grozne spojrzenie.
 Nie zamierzałem z tobą spać  zaczął.
 Nie śpisz ze mną!  krzyknęła.  Zdzierasz ze
mnie ubranie, kiedy masz ochotę na seks i tyle. Nie
spędziłam żadnej nocy w twoich ramionach!
 Czy właśnie tego chcesz?  zapytał.
Emily przygryzła wargi. Miała ochotę dać sobie
wgłowę. Idiotka. Jeden kieliszek wina, a ona traci
panowanie nad sobą i zaczyna marzyć o nie wiado-
mo czym.
98 MELANIE MILBURNE
 Nie!  Zacisnęła pięści i próbowała się nie
rozpłakać.  Chcę, żebyśmy trzymali się ustalonych
zasad.
 Dobrze. Obiecuję, że cię nie dotknę. Ale chcę,
żebyś zadzwoniła do swojej agentki i powiedziała
jej, że zrywasz umowę. Zgodnie z ustalonymi zasa-
dami. Pamiętaj, że jeśli napiszesz książkę, podam
cię do sądu.
Emily zamurowało. Właśnie teraz Damian zruj-
nował głęboko ukryte nadzieje. Trzęsły się jej ręce. [ Pobierz całość w formacie PDF ]