[ Pobierz całość w formacie PDF ]

ciężki płaszcz. Gwiazdy migotały na niebie jak srebrne
światła świąteczne. Vince pomógł jej wsiąść do
samochodu i po chwili ruszył.
– Dziękuję – powiedziała cicho.
– Za co? – zapytał, spoglądając na nią.
– Za to, że byłeś taki miły dla mojego ojca. Za to, że
traktowałeś go jak równego, że założyłeś się z nim o pięć
dolarów o mecz piłkarski. Za to, że rozśmieszyłeś go i nie
zwracałeś uwagi na to, jak wygląda, i rozmawiałeś z nim
jak mężczyzna z mężczyzną.
– Katho, on jest mężczyzną. Nie jest tym samym ojcem
u boku którego rosłaś, jeśli chodzi o jego wygląd
zewnętrzny, ale wewnątrz jest tą samą osobą.
Szkoda słów, jeśli chodzi o tego typa, z którym byłaś
zaręczona. Wystarczy, jak powiem, te to był typ. Wydaje
mi się, że zapominasz, jak długo byłem policjantem, gdzie
bywałem i co widziałem. Na litość boską, widok
człowieka, który miał wylew, nie skłoni mnie do
przerwania sprawy I ucieczki!
– Ja...
– I jeszcze jedno. Zapominasz też, że wychowywał
mnie dziadek. Widziałem, jak się starzał, tracił siły, jak
zmarł. Nie osłabiło to mojej miłości i szacunku dla niego.
– Ja...
Uśmiechnął się pośpiesznie.
– Poza tym, że słabo zna się na drużynach piłkarskich,
myślę... – Tu spoważniał. że Robert Logan jest
niebywałym wprost facetem. Nie dziękuj mi więc,
ponieważ to brzmi, jakbym odegrał jakąś scenkę w jego
pokoju. Nie zrobiłem tego. Naprawdę, Katho.
Chciała rzucić mu się na szyję i uścisnąć go. Chciała
mu powiedzieć, jaki jest inny i wspaniały. Chciała, aby
wiedział, że jej uczucia dla niego wzmacniają się z
każdym uderzeniem jej oszalałego serca.
Ale nie powiedziała nic.
– Wspominałaś, że Jane mieszka z wami. Czy słyszała
coś tej nocy, gdy przyszedłem podłączyć drukarkę
śledzącą?
– Nie. Ma jedną wolną noc w tygodniu i na szczęście
wtedy właśnie odwiedzała swoją córkę i wnuki.
Vince skinął głową i jechali w ciszy przez kilka minut.
– Co twój tato miał na myśli – zapytał Vince nagle –
gdy mówił, abyś „pofrunęła w przestworza jak anioły"?
Uśmiechnęła się.
– Gdy byłam małą dziewczynką, zapytałam go, skąd
anioły potrafią latać.
Odpowiedział mi, że dzieje się tak dlatego, iż są bardzo
mądre i odkładają swoje zmartwienia i niedole, swoje
wewnętrzne poważne obciążenia. Od tego czasu, gdy
tylko mój ojciec czuł, że pracuję za ciężko lub że jestem
zbyt smutna i zmartwiona, mówił mi, abym pofrunęła w
przestworza jak anioły. Po tych wszystkich latach jego
powiedzonko skłania mnie do zatrzymania się, złapania
oddechu i uregulowania najważniejszych spraw.
Vince pokiwał głową.
– Podoba mi się. Pofrunąć jak anioły. Rzeczywiście
wspaniałe. Powiedziałaś mu, że tak będzie. Dzisiaj więc
nie będzie przyciężkich rozmów o sprawie, o opiece
społecznej, wydrukach z modemów... nic z tego. Dzisiaj
wieczorem, Katho, „oderwiemy się od ziemi".
– Świetnie – powiedziała. – Tak będzie świetnie.
I tak było.
Kilka godzin później, gdy leżała już w łóżku, a mgiełka
snu unosiła się nad nią, doszła do wniosku, że wieczór z
Vince'em był rzeczywiście tak bliski doskonałości, jak
tylko mógł być. [ Pobierz całość w formacie PDF ]