[ Pobierz całość w formacie PDF ]

jaw? - Dobrze, że mamy przynajmniej dziewczynę. Może być naszą ostatnią deską ratunku.
Oczywiście, będziemy też wkrótce mieli Aleca Knighta i Evę Campion. Możemy zabijać ich
po kolei, jeśli Nieludow lub ktokolwiek inny spróbuje nas ująć.
- Wasza wysokość zaręczył, że wyda nam nikczemnika, który zabił dwóch naszych
towarzyszy, jeśli tylko zdołamy go dopaść - przypomniał mu Siergiej.
- Jak śmiesz się odzywać nieproszony? Ja tu rozkazuję, a wy macie mnie słuchać!
- Nasi bracia muszą zostać pomszczeni! Michaił westchnął. Bunt Kozaków był
ostatnią rzeczą, jakiej by sobie w tej chwili życzył. Bez ich lojalności czekała go niechybna
zguba.
- W porządku. Kiedy lady Campion przyjedzie tu z Knightem, możecie go zabić. Ale
nie spieszcie się, niech ten zuchwały bękart błaga o życie.
- Dziękujemy wasza wysokość!
- Zostań tutaj i pilnuj dziewczyny - rozkazał Michaił, zabierając się do odejścia. - Nie
będziemy mogli uciec, jeżeli Nieludow zablokuje zatokę. Zaraz wrócę.
- Tak jest, wasza wysokość. Michaił odszedł wąską ścieżką jakieś dwieście metrów od
chaty, póki nie znalazł się na pozbawionym drzew i porośniętym trawą cyplu z rozległym
widokiem na ocean. Potężne urwisko opadało pionowo w dół, wprost ku falom. Nie było tu
piaszczystej plaży, tylko wysoki, poszarpany brzeg, obryzgiwany u podnóża wodą.
Wsparł nogę na omszałym skalnym występie i spojrzał ku morzu, mrużąc oczy.
Pokiwał głową, widząc na horyzoncie dwa potężne okręty wojenne Królewskiej Marynarki.
Poczuł ucisk w gardle. Właśnie tego się obawiał. Nieludow był zbyt bystry, by przeoczyć
sposobność odcięcia mu odwrotu.
Okręty zajęły takie pozycje, by móc zatrzymać każdą łódz, która próbowałaby
prześlizgnąć się pomiędzy nimi, jak również mogły zniszczyć każdy statek, który nie
zatrzymałby się na ich żądanie. Zacisnął pięści. Za pózno. Nie ma innego wyjścia. Musi
posłużyć się zakładnikami.
Zszedł z urwiska i wrócił do zrujnowanej chaty, żeby wybadać Becky. Dowie się, jak
wiele zdradziła Westlandowi, a jeśli nie zechce odpowiedzieć, wydusi z niej te wiadomości. I
zrobi to z wielkim zadowoleniem.
Kiedy Eva Campion pojawiła się w willi, chciano ją natychmiast zaaresztować za
współudział w porwaniu, lecz Alec sprzeciwił się temu stanowczo. Baronessa była jedyną
osobą, która znała miejsce pobytu Becky i mogła go do niej doprowadzić. Wystarczyło na nią
spojrzeć, żeby się przekonać, że tym razem sytuacja wyraznie ją przerosła. Być może
zrozumiała to sama, bo gdy już przekazała mu żądania Kurkowa, próbowała go po cichu
ostrzec.
- Zabiją cię!
- Niech spróbują - odparł, dosiadając natychmiast konia. Wiedział, że Kurkow pośle
po niego, kazał więc zawczasu osiodłać rasowego wierzchowca, którego wygrał w turnieju.
Eva się wahała. Wprawdzie nie miała ochoty wracać do Michaiła, lecz skoro z własnej
woli mu pomagała, nie miała wyboru.
Alec zażądał, by Nieludow nie próbował jechać za nim, ani ingerować w wydarzenia.
Kurkow zabiłby wtedy Becky. Eva miała wskazywać drogę.
Jechali więc, najszybciej jak mogli, przez las, a On myślał jedynie o Becky. Nie
spodziewał się, by Kurkow ją uwolnił, gdy on odda się w jego ręce, lecz przynajmniej
zyskiwał w ten sposób szansę, żeby o nią walczyć. Nawet za cenę własnego życia.
Eva zbliżyła się do niego na koniu i bez słowa wskazała małą, zarośniętą chwastami
ścieżynkę po prawej, która wiodła prosto ku wzgórzu, porośniętemu lasem. Alec skierował
tam wierzchowca, Eva zaś ruszyła przed siebie pospiesznie głównym traktem. Obejrzała się
niepewnie przez ramię, gdy ich drogi się rozeszły. Alec pojechał ku wzgórzu, a Eva
pogalopowała ku najbliższemu portowi, widząc jedyną szansę ratunku w ucieczce z kraju.
Gdy Becky odzyskała przytomność, izba wciąż jeszcze wydawała się wirować wokół
niej. Michaiła nigdzie nie było. Przynajmniej była teraz sama.
Wkrótce jednak dotarła do niej ponownie groza sytuacji. Alec miał tu przybyć, a
wtedy Kozacy go zabiją. Zamarła z przerażenia. Musi stąd uciec!
Zdołała jakoś usiąść i po kilku pełnych niewyobrażalnego wysiłku minutach udało się
jej przecisnąć resztę ciała przez obręcz spętanych w nadgarstkach rąk. Potem przegryzła sznur
zębami. Zobaczyła pistolet, który Michaił pozostawił na stole. Nie było w nim wprawdzie
kuli, lecz Becky dobrze sobie zapamiętała, gdzie się wtedy potoczyła. [ Pobierz całość w formacie PDF ]