[ Pobierz całość w formacie PDF ]

się w wieku XVI, ale powszechne użycie słów  globalizm" czy  globalizowanie" to dopiero lata 60. XX wieku. Natomiast przełom lat 80./90.
to gwałtowne i jakby oficjalne uruchomienie procesów globalizacyjnych na skalę światową. Zob. M. Waters, Globalization, London and New
York 1995, s. 1-2.
2
Spis ważniejszy organizacji, ibid., s. xiii-xiv. 118
3
M. Reeves, W. Gould, Joachim of Fiore and the Myth ofthe Eternal Evangel in the Nineteenth Centuty, Oxford 1987.
4
Zob. G. H. Kah, The Demonie Roots ofGlobalism, Lafayette, Louisiana 1995, s. 15n. 120
5
Cyt. za: Ron Rhodes, The Culting of America, Oregon, 1994, s.156.
6
O kulisach funkcjonowania takich szkól zob. M. Kayser, P.-A. Wagemann, Uczyliśmy w szkole Waldorfowskiej. O historii i praktyce
pewnej pedagogicznej utopii, tłum. M. S. Szymański, Warszawa 1998.
7
Cyt. za: Dennis L. Cuddy, The Florida Forum. Protecting and Preserving Flori-da's Families, May 1993. Special Edition, s. 32.
8
Barbara Hubbard, Manualfor Co-Creators of the Quantum Leap, s. 60-61, cyt. za: G. K. Kah, The Demonie Roots..., dz. cyt. s. 124-125. Pani
Hubbard współtworzyła  Komitet Przyszłości" (Comittee for the Future", 1970), należy do zarządu  Stowarzyszenia Społeczeństwo
Przyszłości" (World Future Society), w roku 1984 była nominowana na wiceprezydenta USA z ramienia Partii Demokratycznej; jest też za-
łożycielką  Centrum Nowego Zwiata" (New World Center) w Waszyngtonie, a także jest doradcą w amerykańskim Senacie, ibid., s. 115n.
9
ibid., s. 157.
10
Cyt. za: J.J. LeBar, Cults, Sects, and the New Age, Huntington, Indiana 1989, s. 161.
11
New Genesis  Shaping a Global Spirituality, New York 1970, s. 73.
JZYKI KLASYCZNE A WYCHOWANIE POLAKA
Współczesny Polak rozumie, że warto uczyć się języków obcych, takich jak angielski, niemiecki czy francuski. Wiadomo, jak znajomość
przydać się może w kontaktach z cudzoziemcami zarówno towarzyskich, jak i zawodowych. Ale po co uczyć się starożytnej greki lub łaciny,
skoro tymi językami nikt nie mówi? Owszem, może to być jakieś hobby albo przedmiot specjalistycznych studiów, ale nie przedmiot
kształcenia powszechnego.
A jednak jest chyba zastanawiające, że przez tyle wieków języki klasyczne, czyli greka i łacina, stanowiły przedmiot kształcenia ogólnego, że
jeszcze przed II wojną światową w polskich gimnazjach klasycznych przez 8 lat uczono łaciny, nawet po l0 godzin tygodniowo (!). Dziś
wydaje się to wprost niewyobrażalne, jak również bezcelowe. Czy rzeczywiście jednak było pozbawione sensu?
Nauczanie obcego języka ma dziś na względzie przede wszystkim komunikację międzyludzką, stąd metodyka nauczania ma charakter jak
najbardziej praktyczny. Chodzi o to, żeby jak najszybciej opanować podstawowe słownictwo i najprostsze zwroty.  Cześć. Cześć. Jak leci? W
porządku."  Hi. Hi. How are You? I'm fine." Otóż, nauka języków klasycznych miała nieco inne i głębsze cele. Były to cele kulturowe i
wychowawcze.
Poznanie starożytnej greki i łaciny otwierało przed uczniem niezmierzone skarby literatury, i to o charakterze zródłowym. Czytając w
oryginale Homera, Eurypidesa i św. Augustyna uczeń poznawał zródła kultury zachodniej i mógł się po nich swobodnie poruszać.
Smaku oryginału nie zastąpi najlepsze nawet tłumaczenie. A ponieważ kultura grecka i kultura rzymska legły u podstaw kultury
zachodniej, więc poprzez kontakt z dziełami zródłowymi uczeń sam nabierał cech zachodnich, i to niezależnie od tego, do jakiego
narodu należał i jaki był jego język macierzysty. W efekcie wykształcone społeczeństwo europejskie, mimo dzielących je z racji
narodowych różnic, posiadało wspólne  klasyczne - zakorzenienie, i ono to sprawiało, że ktoś był lub nie był Europejczykiem.
Decydowały tu względy natury kulturowej, a nie etnicznej, zaś kultury narodowe rozwijały się poprzez nieustanny i żywy kontakt
z kulturą klasyczną. A zatem nauka greki i łaciny otwierała dostęp do zródeł kultury zachodniej, które wpływały na kształtowanie
psychiki, wrażliwości, sposobu myślenia, jak i na budowanie jednego europejskiego ducha. [ Pobierz całość w formacie PDF ]