[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Frances Mortimer?
Eliot Tumberfast uśmiechnął się smutno.
 Poznaję tutaj oszczerstwa Agaty, jej zazdrość... Nie, inspektorze, miałem po pro-
stu dość jej nieznośnego charakteru. Nigdy nie ukrywałem głębokiego podziwu, jakim
darzyłem Frances Mortimer, ale nigdy nie pozwoliłbym sobie wobec niej na brak sza-
cunku. Daję słowo.
 Aatwo mogę w to uwierzyć  odparł Higgins.  W przeciwnym wypadku, jak
sądzę, reakcja sir Johna Arthura Mortimera byłaby jeszcze gwałtowniejsza. Co do dys-
kusji, którą odbył pan z nim w wieczór zabójstwa, podobno prawie doszło do bójki...
Egiptolog manipulował przy skorupach. Jego palce, zbyt nerwowe, traciły zręcz-
ność.
 Nie... Nie doszło do tego... Już panu mówiłem, że lord Mortimer jest strasznie
uparty... Nie przyjmował nawet niepodważalnych dowodów, potwierdzających moją
teorię...
 Czy nie usiłował pan opuścić jego gabinetu?
 Jeżeli próbuje pan coś sugerować, to musi pan wiedzieć, że się go nie boję  za-
protestował Tumberfast, zaciskając pięść, jakby chciał zamienić w proch niewidzialnego
przeciwnika.  Będę się bronił do końca. Prawda i tak zwycięży.
Higgins przykucnął.
 Szuka pan czegoś, inspektorze?
 Ciągle nie mogę zrozumieć, jak ta mumia mogła zniknąć i znowu się pojawić
w tak tragicznym momencie... Chyba że przyjmę pańską teorię, panie Tumberfast.
Miałem jednak okazję obejrzeć mumię w kostnicy i znalazłem ją w opłakanym sta-
nie. Dlaczego ją tak maltretowano? Co się naprawdę wydarzyło? Oskarżać pana, egip-
tologa, o kradzież, to niepoważne... Ale kto? Ten lub ci, którzy ją ukradli, nie zdołali
jej sprzedać... przynieśli ją więc z powrotem do British Museum. Przyzna pan jednak,
że wszystko to jest bardzo tajemnicze... Na miejscu złodziei wyrzuciłbym ją raczej do
Tamizy. Tak jak rewolwer.
 Jaki rewolwer?  zapytał Eliot Tumberfast.
 Narzędzie zbrodni, oczywiście. Wie pan, niektórzy przypuszczają, że to mumia
strzelała.
Oczy egiptologa lśniły dziwnym blaskiem.
 Nie należy sobie kpić z pewnych spraw, które wydają się nam niezrozumiałe. Nie
znamy jeszcze wszystkiego, co wiąże się z tajemną mocą mumii.
Higgins wziął do ręki metalową tubę, w której Eliot Tumberfast schował bandaż.
 Czy pan, renomowany egiptolog, dopuszcza aż tak fantastyczną teorię?
Tumberfast znów zaczął się nerwowo kręcić. Przesuwał skrzynie, szukając jakiegoś
zajęcia dla rąk.
84
 Z trudem przychodzi mi dzielić się z panem moimi spostrzeżeniami, inspektorze.
Odczytane właśnie teksty, które przez przypadek trafiły w moje ręce, potwierdzają moją
hipotezę. Gdyby lord Mortimer pozwolił mi na wykopaliska, na pewno odkryłbym gro-
bowiec wielkiego Imhotepa i uzyskałbym niezbity dowód, którego szukam od lat. On
zresztą też jest o tym przekonany, jestem tego pewien. To właśnie dlatego mnie nie cier-
pi. Gdyby mi się powiodło, stałbym się największym egiptologiem wieku.
Higgins wskazał palcem metalową tubę.
 Czy mogę otworzyć?
 Jak sobie pan życzy  odparł egiptolog obojętnym głosem, pogrążony w marze-
niach.  Nikt nie chce mi wierzyć. A przecież jestem pewien, że niektóre mumie żyją.
 Niektóre?  zdziwił się Higgins, z wielką ostrożnością rozwijając rolkę bandaża,
podczas gdy Tumberfast rozkładał to, co wcześniej poskładał.
 Nie wszystkie mumie spreparowane zostały w ten sam magiczny sposób.
Wyjaśniają to teksty. Ten, który ma pan w rękach, mówi o zmartwychwstaniu serca, to
bardzo ważny moment. Jestem przekonany, że mumia wielkiego Imhotepa jest najbar-
dziej oczywistym dowodem moich tez. Jak tylko ją znajdę...
Higgins oglądał bandaże, ale hieroglify, zresztą prawie nieczytelne, nic mu nie mó-
wiły.
 Panie Tumberfast, czy formalnie oskarża pan tę mumię o zamordowanie Frances
Mortimer?
Egiptolog znieruchomiał. Ze spuszczonymi oczami i zaciśniętymi ustami wyglądał,
jakby staczał wewnętrzną walkę.
 Nie mogę udzielić panu kategorycznej odpowiedzi, inspektorze. Gdybym mógł ją
zbadać, zanim ją zniszczono... Pozwalam sobie jedynie prosić pana...
Higgins zwinął bandaż i wsunął do tuby.
 Słucham pana, panie Tumberfast. [ Pobierz całość w formacie PDF ]