[ Pobierz całość w formacie PDF ]

w głosie!
Pona & Irena
scandalous
- Zrobię wszystko, co zechcesz - obiecał szybko. Słowa
jego niemal nałożyły się na te, które powiedziała sekundę
wcześniej.
- Działasz zbyt pochopnie, Gabe.
- Wręcz przeciwnie, wszystko przemyślałem. Mamy
przed sobą cały weekend, spędzmy go razem. Zdajmy się na
przeznaczenie. Jeśli nam się nie uda... - podniósł jeden z ka
talogów - obierzesz tę drogę.
A zatem mówił najzupełniej poważnie. Weekend! Gabe
chciał jej poświęcić cały weekend! Jednak nie zaproponował,
że zrezygnuje ze swego projektu, jeśli Emily zajdzie w ciążę.
No cóż, nie mogła konkurować z biosferą, którą kochał
ponad życie. Dla Gabe'a płodzenie dzieci było zapewne rów
nie proste, jak wysiew nasion w laboratorium.
Zaczęła się histerycznie śmiać.
- Emily! - Potrząsnął nią lekko.
- Ty...
- Mówię zupełnie poważnie, Emily. Uważasz, że to nie
ma sensu?
Niesamowity zbieg okoliczności polegał na tym, że była
w okresie płodnym. Od trzech miesięcy robiła wykresy tem
peratur i właśnie dziś mogła zajść w ciążę.
Dziecko Gabe'a... Mogła mieć dziecko Gabe'a!
I nagle, pomimo przepełniającej ją wewnętrznej radości,
zaczęła głośno szlochać.
- Emily... - Otoczył ją ramionami. - Chciałem uczynić
cię szczęśliwą. Dlaczego nigdy mi się nie udaje?
W jego głosie było tyle bólu i dezaprobaty dla samego
siebie, że starała się opanować płacz, by nie deprymować
Gabe'a jeszcze bardziej. Co jej się stało? Nigdy tak się nie
zachowywała.
Spojrzała mu w twarz. Zobaczyła olbrzymie, pociemniałe
Pona & Irena
scandalous
z bólu oczy. Gabe palcami ocierał spływające jej po policzku
łzy, a drżącymi wargami szeptał jej imię.
- Gabe... - Z nieśmiałym uśmiechem dotknęła jego twa
rzy. - Nie masz obowiązku uszczęśliwiać mnie. Nie możesz
myśleć w ten sposób.
- A jednak cię unieszczęśliwiłem! - Głos mu się załamał.
-Emily, ja...
Pocałował ją, a ona oddała mu pocałunek Początkowo
nieśmiałe pieszczoty stawały się coraz namiętniejsze, coraz
bardziej zachłanne.
Emily w jednej chwili zapomniała o minionych latach.
Znów była młodziutką dziewczyną, której ogromnie podobał
się przystojny, brązowooki asystent, prowadzący zajęcia
z botaniki.
Uczyła się wówczas pilnie, by móc odpowiedzieć na każ
de jego pytanie na zajęciach. Każdą wolną chwilę spędzała
w laboratorium, by częściej go spotykać.
Pewnego popołudnia, gdy dokonywała pomiarów kiełku
jącej rośliny i zapisywała dane, Gabe wyrósł przed nią jak
spod ziemi i zaprosił ją na kawę.
Nie pocałował jej wtedy, ani podczas kilku kolejnych
spotkań. Zaczęli regularnie umawiać się na piątkowe randki,
potem również na środowe. Gabe chciał uniknąć jakiejkol
wiek niestosowności w ich związku. Był przecież asysten
tem, a Emily studentką. Toteż podczas wszystkich tych spot
kań rozmawiali przede wszystkim o botanice. Z początku
Emily myślała, że Gabe traktuje ją jak przyjaciółkę, z którą
może dzielić swoją miłość do roślin. Emily, owszem, również
lubiła rośliny, ale głównie dlatego, że były pasją Gabe'a.
Gdy wróciła na semestr wiosenny, okazało się, że zajęcia
z botaniki nie mieszczą się w harmonogramie jej kursu. Stra
ciła pretekst do kręcenia się po laboratorium.
Pona & Irena
scandalous
Ale gdy tylko przyjechała, Gabe zadzwonił i zaprosił ją
na hamburgera.
Nie widziała go od sześciu tygodni. Nigdy nie zapomni
tego bicia serca, z jakim czekała na niego pod akademikiem.
Wziął ją od razu za rękę, gdy jeszcze schodzili ze schodów.
Nigdy przedtem tego nie robił. A potem... A potem, zanim
otworzył drzwi samochodu, odwrócił się do niej i powiedział
po prostu:
- Tęskniłem za tobą.
Pod wpływem jego spojrzenia krew zaczęła jej szybciej
pulsować, a potem poczuła dziwną lekkość w głowie. Stał
tak blisko niej i patrzył na nią tymi uważnymi, brązowymi
oczami...
Pamiętała sposób, w jaki rozejrzał się wokół, a następnie
z rozmachem otworzył drzwi samochodu. Emily wślizgnęła
się na przednie siedzenie, a Gabe obiegł wóz dookoła i za
chwilę był w środku obok niej. Gdy tylko drzwi się zatrzas
nęły, padli sobie w ramiona. A wtedy pocałował ją z takim [ Pobierz całość w formacie PDF ]