[ Pobierz całość w formacie PDF ]

trzydzieści dziewięć lat. Krążąc z uśmiechem wśród gości, nie wyglądała ani na
zmęczoną, ani na ciężarną. Wszystko to było jednak na pokaz, naprawdę czuła
się wykończona.
- 99 -
S
R
Wszędzie pełno było ludzi, w domu, na małym patio, w ogródku, na
podjezdzie i w garażu... przede wszystkim w garażu, bo tam urządzono bar. Szła
właśnie z kuchni w kierunku rzędu stołów, ustawionych pod drzewami, kiedy
pojawiła się przed nią Megan.
- Mam nadzieję, że nie będziesz mi miała za złe, mamo, ale zaprosiłam
jeszcze dwóch gości.
- Dwóch więcej, dwóch mniej, cóż to za różnica - zaśmiała się Laura, z
trudem powstrzymując westchnienie.
- Dzięki. - Megan cmoknęła ją lekko w policzek. - Nie będziesz żałowała
- dorzuciła, obracając się na pięcie. Po chwili zniknęła w tłumie gości.
%7łałować... skrzywiła się Laura. Pewnie nawet ich nie zauważy.
Podeszła do stołów, na których Brooke, Ginnie i Ruth rozstawiały
potrawy.
- Czy jesteś pewna, że nie jest tego zbyt dużo? - zapytała Ginnie,
wskazując uginające się blaty.
- %7łebyś się nie zdziwiła - odparła Ruth.
- Zobaczysz, jak szybko wszystko zniknie, kiedy zjawi się tu ta cała
horda.
- Tak - wtrąciła się Brooke. - Może nawet będziemy musiały przynieść z
restauracji kilka pizz.
Laura z uśmiechem słuchała tej paplaniny. Chwilę pózniej o mało nie
wypuściła z rąk talerza pełnego wędlin, ponieważ usłyszała okrzyk Brooke.
- O raju! Mamo, nie mówiłaś mi, że zaprosiłaś Hanka Bransona!
Hanka? Przez długą chwilę Laura nie była w stanie oddychać, myśleć ani
mówić. Megan! Kiedy jej mózg z powrotem zaczął funkcjonować, zadzwięczało
jej w głowie to imię.
- To... to nie ja - wyjąkała w końcu. - To twoja siostra. - A ja ją za to
uduszę, dodała w myśli.
- 100 -
S
R
- Kto to jest ten mężczyzna z panem Bransonem? - zapytała z ogromnym
zainteresowaniem Ginnie. - Jest trochę za chudy, ale jaki przystojny!
Mężczyzna? Laura do tej chwili nawet nie zwróciła uwagi na idącego
wraz z Hankiem mężczyznę. Teraz spojrzała na niego tylko kątem oka i dalej
patrzyła głodnym wzrokiem na Hanka. Był opalony i wyglądał cudownie.
Nienawidziła go za to, bo ona sama czuła się taka nieszczęśliwa.
- Dzień dobry paniom - rzekł z uśmiechem Hank. - A tobie, Lauro,
dziękuję, że nas zaprosiłaś - dodał, patrząc jej prosto w oczy. - Poznaj mojego
brata, ma na imię Luke.
Laura widziała, jak usta mężczyzny się poruszają, słyszała jego powitanie,
ale czuła... tylko Hanka. Czuła go aż do serca dziecka, rosnącego w jej ciele.
Czuła go tak mocno, tak głęboko, że nie zwróciła uwagi na słowa, które
skierował do niej po przedstawieniu swego brata.
- Słucham?
- Pytałem, czy moglibyśmy chwilę porozmawiać na osobności? -
powtórzył suchym tonem.
Laura miała wrażenie, że serce jej stanęło.
- Na osobności? - spytała, spoglądając na tłum gości. - Tutaj?
- Oczywiście, że nie! Chodz ze mną - poprosił, wyciągając ku niej rękę.
Tak bardzo chciała go dotknąć.
- Nie mogę - odparła. - Muszę zająć się gośćmi.
- Bzdura! - przerwała jej Ruth. - Możesz spokojnie iść. Ja zajmę się
jedzeniem i nakarmię tę wygłodniałą hordę.
- Ja pomogę Ruth, mamo - zaproponowała Brooke. - Zrób sobie przerwę,
zasłużyłaś na nią.
- A ja z przyjemnością zapoznam pana Bransona z pozostałymi gośćmi -
zaproponowała Ginnie, nie zrażona cynicznym uśmiechem Luke'a.
- No cóż, w takim razie... - Laura podała Hankowi dłoń.
- 101 -
S
R
Zręcznie lawirując wśród gości, szybko przeszli przez patio. Mijając
Megan, Laura z ulgą ujrzała na jej twarzy zachęcający uśmiech.
Goście zmierzali już w kierunku rozstawionych stołów z jedzeniem, więc
drogę do samochodu odbyli bez większego trudu.
- Czy zauważyłaś po drodze Megan? - zapytał Hank, kiedy wsiedli do
auta.
- Tak - odparła Laura. - Czy domyślasz się, co próbowała mi powiedzieć?
- %7łe pochwala - odparł niejasno Hank.
- %7łe co pochwala? - zapytała Laura, zapinając pas bezpieczeństwa.
- To, że jesteśmy razem.
Laura spojrzała na niego ze zdziwieniem.
- A skąd wie?
- Ja jej powiedziałem - odparł z uśmiechem Hank.
- Czy bardzo ją to zabolało? - zaniepokoiła się Laura.
- A wyglądała na cierpiącą?
- Nie, ale...
- Nie ma żadnego ale, Lauro. - Hank pokręcił głową, jakby chciał
powiedzieć:  A któż zrozumie młodzież". - Zdziwiła się, że ty wciąż myślisz, że
ona jest we mnie zakochana. Powiedziała, że odkochała się, kiedy tuż po
Wielkiejnocy niezbyt grzecznie wydałem jej jakieś polecenie.
Laura Wybuchnęła śmiechem. Przecież powinna się tego domyślić.
Dopiero teraz uświadomiła sobie, jak wiele wskazywało, że był to jeszcze jeden
przejaw zmiennej natury Megan. Wiele czasu spędzała poza domem, spotykając
się z przyjaciółmi. Po dłuższym namyśle przypomniała sobie, że ostatnio Megan
w każdej rozmowie wspominała o pewnym młodym człowieku... Laura nie
mogła sobie przypomnieć jego imienia... Może Jason? Justin? Wszystko jedno,
ale postanowiła jednak wkrótce się dowiedzieć.
Ważniejszy od przypomnienia sobie tego imienia był fakt, że mogła być [ Pobierz całość w formacie PDF ]