[ Pobierz całość w formacie PDF ]

tylko po czynsz i żeby chwilę porozmawiać.
- O czym? - spokojnie zapytała pani Forsyth. - Mnie możesz powiedzieć.
Bardzo chciałabym ci pomóc.
- To były zwykłe rozmowy o wszystkim. Często o minerałach, o ich
właściwościach. Pan Rogan bardzo się tym interesował, nawet kupił kilka
kamieni. Poza tym lubił słuchać o mojej pracy guwernantki.
- Udało mu się wyciągnąć z ciebie więcej niż nam? Cate lekko się
zarumieniła.
- Tyle samo. Opowiadałam o dzieciństwie, o rodzicach. Niedużo.
Oczywiście często rozmawialiśmy o Tonym, o jego obrazach.
Pani Forsyth odłożyła bluzkę, którą bezmyślnie składała i rozkładała.
- Intryguje mnie, dlaczego unikasz mówienia o przeszłości. Oczywiście,
każdy ma sekrety, ale jesteś wśród przyjaciół i nam chyba możesz zaufać.
Musi być jakieś rozsądne wyjaśnienie tego, że Lester zrobił zapis na twoją
korzyść. Najprostsze byłoby pokrewieństwo. To najlepszy klucz do
rozwiązania zagadki.
- Nic z tego, proszę pani. - Cate westchnęła zrezygnowana. - Przysięgam,
że nigdy nie byłam kochanką pana Lestera.
Pani Forsyth żachnęła się.
- O tym w ogóle nie ma mowy. Coś takiego nie przyszło mi do głowy.
- Ale Jude mnie podejrzewa.
- Widzę, że przykro ci z tego powodu.
RS
63
- Bardzo.
- Musisz mu wybaczyć. Jako adwokat i wykonawca woli zmarłego ma
obowiązek brać pod uwagę wszelkie ewentualności. Na pewno zdaje sobie
sprawę, że to nieprawdopodobne. Lester był okropny, ale zdrowy na
umyśle. Ta zagadka musi mieć logiczne wytłumaczenie. Intuicja mi
podpowiada, że zapis ma związek z twoimi rodzicami. Oni mogliby nam
wiele wyjaśnić.
Cate przycupnęła na łóżku.
- Pani wie, że jestem sierotą.
- Teraz jesteś... i serdecznie ci współczuję... ale przez wiele lat nie byłaś.
Możliwe, że Lester znał twoich rodziców, gdy byłaś malutkim dzieckiem, i
dlatego go nie pamiętasz. Musieli być sobie bliscy, jeżeli pamięć o tym
przechował do śmierci. Lester nie był wielkodusznym filantropem, nie
spełniał dobrych uczynków. Był skąpcem, a do tego podłym człowiekiem,
który z przyjemnością dokuczał innym. Najwięcej rodzinie. Pewnie ten
zapis stanowi jakieś zadośćuczynienie. Lester wiedział, że grozi mu nagła
śmierć, więc może chciał uporządkować dawne sprawy, naprawić jakąś
krzywdę, którą wyrządził.
- A tymczasem zaszkodził mi i wprowadził w moje życie zamęt.
Wiedział chyba, że to będzie szok i zniewaga dla najbliższej rodziny.
Czemu nie pomyślał, że narazi mnie na niebezpieczeństwo? Przecież znał
swojego syna i wiedział, jaki to choleryk.
Pani Forsyth opadła na fotel.
- Być może chciał zadośćuczynić bez wyciągania ciemnych spraw na
światło dzienne.
Cate sposępniała,
- Czyli do końca myślał o sobie. A mnie zatruł życie.
Pani Forsyth przerwała sprzątanie i oznajmiła, że przygotuje kanapki.
Wszyscy zgłodnieli, więc gorąco poparli tę inicjatywę i usiedli przy stole.
Na szczęście włamywacz nie zniszczył zapasów. Kanapki wyglądały bardzo
apetycznie. Pan Dawson objął przyjaciółkę i głośno cmoknął w policzek.
- Dobrze byłoby przypieczętować naszą przyjazń ślubem - rzekł z
poważną miną.
- Niedoczekanie. - Pani Forsyth roześmiała się beztrosko. - Wiem, że
żartujesz, ale na wszelki wypadek uprzedzam, że w moim życiu nie ma
miejsca dla męża. Lepiej pozostańmy przyjaciółmi.
- Moi drodzy, czy wiecie, że ona w dniu ślubu uciekła panu młodemu?
Przez okno w łazience.
- Naprawdę? - zdziwiła się Cate.
RS
64
- Skądże. - Starsza pani dała przyjacielowi sójkę w bok.
- Jak śmiesz szargać moją opinię? To nie było w dniu ślubu. Uciekłam
przed narzeczonym. Był pastorem, nudnym jak flaki z olejem. Przez
godzinę cierpliwie słuchałam kazania, które przygotował na niedzielę, ale
dłużej nie zdzierżyłam. Oczywiście obraził się, a ja nie zamierzałam
przepraszać. Zerwałam zaręczyny, chociaż mama twierdziła, że serce jej
pęknie. Nie nadawałam się na żonę dla pastora. Marzyłam o tym, żeby przez
kilka lat podróżować, a potem osiąść w małym mieście.
- To podczas wojaży nauczyła się pani mówić jak Angielka? - zapytał
Jude półżartem.
- Pochodzę z angielsko-irlandzkiej rodziny. Wiecie, według mnie Lester
miał lekki irlandzki akcent. Z jakiegoś powodu usilnie starał się go
tuszować i dlatego przesadzał z australijskim.
- Faktycznie - przyznała Cate. - Miał jakby dwa głosy.
- Raczej dwa oblicza i dwa charaktery.
- Czy możliwe, żeby pochodził z Irlandii?
- Twierdził, że całe życie spędził w Australii, że tu się urodził.
- Ale pani w to nie wierzyła?
- Coś było w jego akcencie. Pod koniec życia Lester mówił inaczej niż
dawniej.
- Ojciec Cate był Irlandczykiem.
- Wiem.
- Ciekawe, czy byli spokrewnieni.
- Nie wierzę - krzyknęła Cate. - Zresztą czemu pan Rogan miałby zapisać
majątek dalekiej krewnej?
- Dlaczego dalekiej?
- Nie zostawił żadnego listu, w którym wyjaśnia swoje stanowisko? -
zapytała pani Forsyth. - Pewnie twój ojciec namawiał go, żeby to zrobił.
- Nic nie ma. - Jude bacznie obserwował zakłopotaną Cate. - Przejrzałem
wszystkie papiery w domu, ale zrobię to jeszcze raz.
- Marty na pewno wiedziałby o ewentualnym pokrewieństwie - wtrącił
się pan Dawson. - Les zwierzał mu się z rzeczy, o których nie mówił [ Pobierz całość w formacie PDF ]