[ Pobierz całość w formacie PDF ]

jego powrotu tak wcześnie.
- Przyszedłem, bo cię szukałem.
- Dlaczego?
- Zastałem dom pusty. Odkryłem, że Rebeka składa wizytę
moim rodzicom, i...
83
anula
ous
l
a
and
c
s
- Dlaczego mi nie powiedziałeś, że tu mieszkają?
- Kirstie napadła na niego ze złością. - Wiesz, że twoja matka
nigdy mnie nie aprobowała. Mogłeś mnie uprzedzić, że ją spotkam.
- Nie aprobowała. Słusznie użyłaś czasu przeszłego. Obecnie
sytuacja się zmieniła.
- Z powodu Becky? - spytała Kirstie podniesionym głosem. - Nie
wierz w to! Zwymyślała mnie za to, że ci nie powiedziałam o dziecku.
Lecz jeśli spodziewała się współczucia ze strony Lucia, nie
otrzymała go.
- A ty uważasz, że niesłusznie, tak? Bóg jeden wie, jaki jestem
na ciebie wściekły za to, że pozbawiłaś mnie uczestnictwa w
wychowywaniu córki, kiedy kształtowała się jej osobowość.
Kirstie zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech. Czyli oni
wszyscy są przeciwko mnie. Wobec tego, co ja tu jeszcze robię? Aż
się zagotowała ze złości.
- Powinieneś się cieszyć, że w ogóle się z tobą skontaktowałam!
- zawołała, zerwała się z łóżka i stanęła na wprost niego. - A jeśli z
twojej strony i ze strony twojej matki będą spotykać mnie same
słowne afronty, zabronię ci widywać się z Becky
- zagroziła.
Oczy Lucia zapłonęły gniewem.
- Nie możesz tego zrobić! I nie bój się, nie zawaham się
dochodzić swoich praw w sądzie.
Kirstie wiedziała, że Lucio nie rzuca słów na wiatr.
84
anula
ous
l
a
and
c
s
I że wygra. Nie ma sensu dawać się ponosić nerwom,
zreflektowała się. Nie miała jednak zamiaru się poddawać. Zmieniła
temat.
- A więc, po co mnie szukałeś? - spytała. Lucio uniósł brew.
- Nie domyślasz się? Pewnej sprawy nie omówiliśmy do końca.
Pomyślałem więc, że skoro Rebeki nie ma, nadarza się okazja
porozmawiać.
Lucio był tak pewny, że Kirstie zgodzi się wyjść za niego za
mąż, że kiedy odmówiła, doznał szoku. A właściwie ogarnęła go
wściekłość. Złożył jej najlepszą propozycję, jaką mogłaby dostać.
Domyślał się, że samotne wychowywanie Rebeki nie było łatwe i że
teraz bardziej niż kiedykolwiek dziewczynie potrzebny był ojciec.
Miał znajomych z nastoletnimi córkami i wiedział, jaką gehennę
z nimi przechodzą. Chociaż musiał przyznać, że Rebeka jest bardzo
dobrze wychowaną młodą damą. Ma nienaganne maniery, jest
inteligentna i miła i zwierzyła mu się, że w przyszłości chciałaby
zostać terapeutką zajęciową, co zrobiło na nim ogromne wrażenie.
Uznał, że oprócz tego, że Rebeka potrzebuje ojca, Kirstie
potrzebuje w swoim życiu mężczyzny. I tam w górach pokazała mu,
że to właśnie on mógłby nim być. Kiedy się z nią kochał, obudziły się
w nim najgłębsze uczucia, jakie kiedykolwiek do niej żywił i wiedział,
że w niej one również ożyły. Więc co jeszcze mu zarzuca? Czy wciąż
chowa do niego urazę? A może się boi? Boi własnych reakcji na jego
ciało? Po tych wszystkich latach boi się okazywania uczuć? Czyżby
duma ją powstrzymywała?
85
anula
ous
l
a
and
c
s
%7łałował, że wezwano go z wakacji do biura, bo tutaj nie mieli
tyle prywatności co w górskim ustroniu. Z powodu pogarszającego się
stanu zdrowia ojca nalegał na to, żeby rodzice z nim zamieszkali i
zbudował dla nich osobny dom na terenie swojej posiadłości.
- Możesz sobie mówić do woli - oświadczyła Kirstie z
pałającymi oczami. - Dałam ci odpowiedz i nie mam najmniejszego
zamiaru jej zmieniać.
Boże, jaka ona jest piękna, pomyślał Lucio. Jak on jej pragnie!
Pragnie, żeby Kirstie została jego żoną i tak czy inaczej dopnie
swego.
- Dlaczego? - spytał. - Przecież idealnie do siebie pasujemy.
- Małżeństwo to nie tylko seks - odpowiedziała. - Między
małżonkami musi istnieć harmonia umysłów, nie tylko ciał. A
obawiam się, że nasze umysły nigdy nie będą nadawały na tych
samych falach.
- To znaczy? - spytał i zmarszczył brwi, chociaż wiedział, co
Kirstie ma na myśli.
Zawsze kończyło się na jego obsesji na punkcie zarabiania
pieniędzy i zerwaniu z nią po to, żeby móc osiągnąć wymarzony cel.
Może obrał złą drogę? Podziwiał Kirstie, może nawet kochał, lecz
ślub oznaczał odłożenie na półkę realizacji planów na wiele lat.
Nie spodziewał się jednak wtedy, że ona odejdzie. Oczekiwał, że
pozostaną kochankami. I teraz zdecydowanie nie zamierzał powtarzać
tamtego błędu. Tym razem nie pozwoli jej odejść.
86
anula
ous
l
a
and
c
s
- To znaczy - odezwała się - że nie mam obsesji zarabiania
pieniędzy jak ty. Gdybyśmy się teraz poznali, a ty byłbyś biedny jak
mysz kościelna, to owszem, wyszłabym za ciebie.
- Piramidalna bzdura! - ryknął, chociaż w jego głowie zaczęła
kiełkować myśl, że Kirstie chyba go kocha, skoro mówi takie rzeczy.
A jeśli tak, to co za różnica poślubić bogacza czy biedaka? Co
ona właściwie ma przeciwko pieniądzom?
Lucio lubił wygodny tryb życia, luksus niemart-wienia się, z [ Pobierz całość w formacie PDF ]