[ Pobierz całość w formacie PDF ]

napletkami nie znają tego przyjemnego momentu, gdy nabrzmiewająca żolądz wysuwa się ze
skórzanego opakowania, a którego właśnie doświadczałem. Katja miała delikatną dłoń. Ja też
obrabiałem ją delikatnie. Muskałem tu i tam, trochę chaotycznie, niespodziewanie. Pochyliłem się.
Masowałem to miejsce pod kolanem, które przyzwyczajony jestem mocno ściskać, gdy napieram
rozpędzonym chujem na uchylone wargi rozpalonej gondy. Pocałowałem ją. Jej język był
doskonale wytresowany. Wolno, ale z niesamowitą pasją tańczyła nim w moich ustach, zaczarowu-
jąc moją ślinę w energetyczny elektrolit, rozpalający już po chwili cudowne, sterczące sutki na jej
brzoskwiniokształtnych piersiach. Pośpiesznie rozpiętą suknię wykorzystałem jako dodatkowe
narzędzie. Sprawiało jej przyjemność pocieranie szorstkim materiałem o skórę jej pleców, ramion,
karku. Rozpięła w końcu pas u moich skórzanych spodni i opadła na kolana, aby mi je ściągnąć.
Zanurzyłem moją dłoń w obfitości kruczoczarnych włosów i przytuliłem jej głowę do moich ud. Jej
wilgotny język wspinał się po ich wewnętrznej stronie. Potem otworzyła szeroko usta. a ja,
trzymając w dłoni swoje jebadlo, uderzałem, nim miarowo po wystawionym języku, przesuwałem
go po nieskazitelnie równych zębach, zanurzałem go głęboko w objęciach warg, pozwalając jej
ssać przez chwilę, po czym znowu wychodziłem i muskałem nim jej ucho. Mógłbym to robić bez
końca. Nawet wtedy gdy objęła swoje okrągłe kluski dłońmi i przywarła nimi do mojej moszny,
pochłaniając całą moją palę w tym gorącym, zdublowanym cieście, wciąż miałem przed oczami
stop-klatkę sprzed kilkudziesięciu sekund, gdy struga śliny zwisała pomiędzy czubkiem jej języka,
a rozcięciem na szczycie mojego chuja, niczym linowy most nad podsuszoną rzeką w Veracruz z
fotografii, która pozostała mi po Ewie.
Teraz jednak musiałem naoliwić czymś moje nabrzmiałe narzędzie, aby dać mu chociaż ten
mizerny substytut cipiego smaru i zapewnić komfort tłoka w cylindrze toyoty land cruiser prado.
Dość zwinnym ruchem opadła na wznak, a ja splunąłem na dłoń i namaściłem jej cyce. Zlizgał się
pomiędzy nimi, gdy posuwałem nim rytmicznie. Jej palce miętosiły sutki, podczas gdy dłonie
ugniatały zapamiętale donice pełne ich nerwowych korzeni. Nachyliłem się nad nią i pod zadartą
suknią ścisnąłem jej pizdę. Zatrzęsła się i rozchyliła uda, abym miał lepszy dostęp, abym mógł
palcem wystukać kilka lędzwiowych spazmów. Otwartą dłonią przesuwałem po nastroszonych
włosach, a opuszkiem palca, przyzwyczajonego do strzepywania papierosowego popiołu, wodziłem
wokół jej kniei. Pomiędzy wargami jej sromu wyczuwałem twardy wałek, zakończony śluzorodną
landryną. Podobało mi się. Ona zaczęła mocniej napierać na mojego kutasa, gniotąc mleczarnie tak,
jak gniecie się kartkę papieru z nieudanym opowiadaniem. Oczy szeroko otwarte wpatrywały się w
purpurowe zwieńczenie mojego tłoka, jakby chciały powiedzieć jej ustom, kiedy mają się
otworzyć.
- Powiem ci kiedy, Katja. Chcesz ją połknąć? - zapytałem, ażeby przekonać ją, że wszystko
mam pod kontrolą.
- Tak, Chris. A potem popieścisz mnie językiem. Dobrze?
- Zgoda.
Zcisnąłem swój zwieracz, jak przywykłem robić, ażeby skupić się nad szybszym wytryskiem, i
waliłem ją trochę intensywniej, z kutasem pomiędzy jej cycami. Skończyłem swoją palcówę, bo
przecież za chwilę miałem zrobić jej gorącą patelnię. Złapałem jej głowę oburącz i nadstawiałem
zamontowaną tam twarz, jak tarczę dla mojego lepkiego pocisku. W końcu poczułem ten prąd i
wiedziałem, że za chwilę trysnę z impetem. Ten moment znam na tyle dobrze, że mógłbym zacząć
odliczanie. Nie mogłem się jednak powstrzymać i bredziłem coś w jakiś nieartykułowanych
dzwiękach.
-Już! Katja! Już! Dochodzę! Uhmm, O! Kurwa! Uhmm! Katjaaaa!
Zatopiłem eksplodującego sexusa w jej ustach, a ona niemal piszczała z powodu zaskoczenia, jakie
wywołała ilość i smak mojej spermy. Miała szczęście! Przez trzy dni przed tym bankietem nie
jadłem mięsa, więc musiała jej smakować!
Teraz przyszła kolej na mój popis. Chciałem wylizać jej muszlę z taką samą pasją, z jaką ssała
mnie przed chwilą. Nie miałem jej jeszcze dość, chociaż zruchałem jej futro już z sześć razy w tym
tygodniu. Ciągle mnie jednak pobudzała. Była kurewsko piękna!
Rozsunęła nogi, a ja wpatrywałem się w jej podniecone oczy. Doskonale wykłute atramentową igłą
dwie kreski, w miejscu usuniętych brwi. były uniesione i wygięte sinusoidalnie. W kąciku jej warg
dosychala kropla mojej spermy, którą dopiero co się ożlopała. Pierwszej maści plemniki wżerają [ Pobierz całość w formacie PDF ]