[ Pobierz całość w formacie PDF ]

rady tj. bo z moim charakterem sam siebie bym wykończył a
innych przy sobie również:)
d) Zw. Apostoł Andrzej  ten Zwięty  Kolo , to z bierzmowania,
no, ale też niezle się nade mną trudził, abym był sobą, czyli żył w
Prawdzie:)
e) Następny mój Orędownik u Pana Jezusa to: Zw. Kamil de Lellis.
Jego imię przyjąłem w Zgromadzeniu Misjonarzy Ducha
Zwiętego. Jest patronem chorych w różny sposób!
f) Zw. Tereska z Lisieux  Ją obrałem sobie za patronkę w WSD w
Częstochowie. Prostota mnie zachwyca i przeżywanie Pana
obecnego w drugim człowieku, no bo i tak jest obecny nawet
wtedy, gdy ten drugi tego faktu jest nieświadomy:)
g) Zw. Matka Teresa z Kalkuty   Miłość, która dojrzewa w
każdym czasie  niektórzy będą wiedzieć o co biega:)
h) Zw. Teresa z Avilla  czytałem jej schody do nieba:) Lubię Ją i
jest spoko, bo pomagała św. Janowi od Krzyża:)
i) Zw. O. Pio  oj On mi towarzyszy od 1987 roku i ratuje w
kryzysowych sytuacjach mnie i przeze mnie też inne Siostry i
Braci:)
j) Zw. S. M. Kowalska  tej mistyczce zawdzięczam wiele w mojej
niezrozumiałej miłości do Jezusa:) ( no też w dbaniu o czystość:)
k) Santo subito:) Jan Paweł II  To dzięki Jego interwencjom
jestem taki ksiądz, jaki jestem:)  mądrzy pokumają:)
l) Sł. Boża Wandzia Malczewska  uczyłem się od niej być z tzw.
 usmarkanymi dziećmi :)
Są też na pewno Inni, bo się do nich też zwracam po
pomoc Ducha Jezusa, ale Kim są, i w jaki sposób mnie
str. 56
wspierają nie jestem tego świadomy, ale jestem Im
wdzięczny, bo też chcę jak i Oni pełnić wolę Pana Jezusa:)
Ze względu na to, że otrzymałem 2 świadectwa dodatkowo
po terminie zakończenia książki dlatego moje 2 pierwsze
świadectwa udostępniam Mateuszowi lat 17 i S. Marii,
która tworzy na Jasnej Górze nową żeńską gałąz Sióstr 
pustelnic św. Pawła  Pustelnika
1. Zwiadectwo Mateusza z Jaworzna, lat 17, dn. 18. 11. 2009 roku
a)  Było to pewnej nocy, obudziłem się o godz. 00 0 2 nad ranem i
w pewnym momencie poczułem  dziwne ciepło w sercu i wtedy
zacząłem się modlić do mojego Anioła Struża i po pewnym
czasie poczułem, że muszę odmówić Różaniec&
b) Następna sytuacja zdarzyła się w drodze do szkoły, kiedy
wysiadałem z autobusu po prostu zacząłem się modlić do
mojego Anioła Stróża i w tym momencie uniknąłem wypadku
samochodowego! Była to dla mnie szokująca sytuacja, ale dzięki
pomocy  myślę, że Anioła Stróża zdążyłem przed uderzeniem
samochodu!
c) Kolejną sytuację przeżyłem w szpitalu. Strasznie się bałem
operacji (wycięcie wyrostka robaczkowego). Zacząłem się modlić
do Najświętszej Panienki i odzyskałem spokój wewnętrzny i
operacja odbyła się bez komplikacji!:)
2. Zwiadek: Siostra Maria  Paulinka z Jasnej Góry, lat. dn. 20. 11.
2009 roku
3. Zwiadek: Dariusz, lat 30, Częstochowa, dn. 20. 11. 2009 roku
str. 57
4.  Kiedy miałem 6 latek bawiłem się w rycerza. Nałożyłem na
głowę wiadro mojego taty, w którym rozrabiał cement z piskiem
i wodą. Było ciężkie, ale dałem radę założyć na głowę:) I
walczyłem wtedy z gąsiorem, który bronił gęsi. Było ciemno, gdy
wcisnąłem to wiadro na siebie i pamiętam miałem jakąś
szabelkę z patyka. Upadłem i wiadro rozcięło mi głowę. Mam
szramę do tej pory! Myślę, że mój Anioł Stróż spełnił swe
zadanie opiekuna:)
5. Gdy miałem ok. też 6,5 roku bawiłem się z siostrą Mariolą i
bratem Rysiem. Mamusia Alicja była w fabryce, tzw.
 Bawełniance a tato był zajęty pracą na podwórzu. Zawsze
chodziło o konkurencję z siostrą, aby zdobyć Korzuch z mleka.
Tata zestawił mleko nisko, także był dostęp i biegliśmy, kto
pierwszy dziś będzie aby zdobyć trofeum z mleka tzw.  Kozub ! I
stało się byłem pierwszy zanurzałem nie palec ale całą dłoń w
mleku i  wielki krzyk bo bardzo bolało. Tata ze mną jezdził po
różnych lekarzach i nie byłbym dziś księdzem, bo lekarze chcieli
mi amputować prawą dłoń:( Nie mam im tego za złe, bo niska
była wtedy technika medyczna! Anioł przez dobrych ludzi
zaprowadził tatę do Aasku i Pani Doktor dała maści, bandaże i
jakoś się wylizałem z tego oparzenia, ale nie było łatwo z tym
bólem:) Anioł Stróż spełnił swe zadanko:)
6. Następny przypadek to jazda na saneczkach na tzw.  stojaka z
górki! Do teraz mam pamiątkę na czole:) Skończyło się ostrą
jazdą bez trzymanki! Płozy sanek zatańczyły na lodzie i
wyrżnąłem główką na lodzie. Miałem wtedy już 13 lat.
Przyszedłem do domu ze śliwą na czole. Pamiętam, że
str. 58
udawałem, że nic mi nie jest, ale musiałem mieć wtedy wstrząs
mózgu, bo wymiotowałem i kręćki miałem długo w główce:)
No i Anioł Stróż i pewnie już  maczał w tym palce i skrzydełka
Archanioł Gabriel, że przeżyłem bez szwanku, bo nauka w szkole
mi szła normalnie:)
7. Byłem wysportowany chłopiec ale nie umiałem pływać.
Chodziliśmy jednak nad wodę opalać się i udawać, że pływamy.
Ten akwen wodny za Bełchatowem w lesie nazywał się  Aug .
Dlaczego właśnie tak, tego do tej pory nie wiem! Pewien pan
myśląc, że potrafię pływać wziął mnie na głębszą wodę i
zostawił i nie przypuszczał, że za chwilkę mnie na powierzchni
lustra wody już nie będzie! Tak też było. Chyba z 3 x zanurzyłem
się i przepadłem, ale mój Osobisty Orędownik Archanioł Boży i
Stróż Prawa Bożego i ludzkiego przez dobrych i sprawnych
pływaków wyłowili mnie! Skończyło się tylko, że
zwymiotowałem wodę i szybko do siebie doszedłem:)
8. Następna wpadka to ćwiczenia na stancji w Częstochowie
 Karate . Podczas ćwiczenia Marek mnie tak rzucił  jak kotem o
ścianę , że w efekcie złamał mi podgłówkę kości ramieniowej:)
No cóż chodziłem w gipsie podczas 1 podróży Jana Pawła II do
Polski. Pózniej wszystko się zrosło i było w spoko:)
9. Mieszkałem w Myszkowie, bo tam miałem zatrudnienie jako
katecheta u Ks. Ferugi. Uczyłem się w Częstochowie w CKU na
ul. Jasnogórskiej. Teraz tam mają przedszkole Siostry zakonne:)
Dogrzewałem swój pokoik na poddaszu w Myszkowie
elektrycznym grzejnikiem. Musiało mi być zbyt gorąco w nocy i
obudziło mnie mrowienie w palcach prawej dłoni. Kiedy moje
oczy świadomość po śnie powróciła  miałem już otwarte okno i
str. 59
kołdrę zrzuciłem przez okno, ale wcześniej buchnęło ogniem!
Byłem jak strażak, który w kocu maca jak wyjść z ciemnego
dymu:) Myślę, że tu też patron strażaków był na pomoc św.
Florian, no, ale Archaniołowie i Aniołowie znów mnie
wyratowali z zewnętrznego zagrożenia: Archaniele Michale,
Gabrielu i Rafale macie 7 na koniec roku:)
10.  Następne podobne uratowanie mnie z opresji
zewnętrznego zagrożenia to wypadek samochodowy ! Były
takie 3x, ale jak napisałem tylko jeden opiszę krótko!
Było to jak już byłem księdzem i wracałem z Aukaszem T. z
wakacji. Było po deszczu, a ja  dawałem po garach z górki nie
znając dobrze drogi.! Poza tym miałem tzw.  Nerwa na
Aukasza ! no i mnie podbiło na zakręcie i na wiedzie na most, no
i niekontrolowany poślizg BMW 316. Skasowałem wtedy [ Pobierz całość w formacie PDF ]