[ Pobierz całość w formacie PDF ]

następnych wędrowców, odpychając śnieg na obie strony. Dotarli wreszcie do olbrzymiej
zaspy. Zagradzała ścieżkę górską niby prostopadły, nieprzenikniony mur, dwakroć
wyższy od Boromira i u szczytu zjeżony jakby ostrzami noży; przecinała ją wszakże
wyrąbana dróżka, wypukła pośrodku jak mostek. Merry i Pippin zostali za ścianą zaspy
wraz z Legolasem, czekając na resztę drużyny.
Po chwili Boromir wrócił niosąc Sama. W ślad za nim, wąską, lecz już dobrze
wydeptaną ścieżką, szedł Gandalf prowadząc Billa, na którego grzbiecie między jukami
siedział Gimli. Ostatni przyszedł Aragorn niosąc Froda. Przeszli zaspę, ledwie jednak
Frodo dotknął stopami ziemi, gdy zwaliła się z góry z głuchym grzmotem lawina
kamieni i śniegu. Biały pył przesłonił świat oczom wędrowców, którzy przycupnęli pod
skałą, a gdy znów się rozjaśniło, ujrzeli, że ścieżka za zaspą zniknęła pod rumowiskiem.
Rozdział 4
Wędrówka w ciemnościach
ieczorem, kiedy szary zmierzch dogasał szybko, zatrzymali się na nocleg. Byli
bardzo znużeni. Z każdą chwilą głębszy mrok osnuwał góry, a wiatr dmuchał
W
mrozem. Gandalf obdzielił znów wszystkich łykiem miruworu, kordiału w
Rivendell. Przegryzli coś, a potem Czarodziej zebrał drużynę na naradę.
- Tej nocy oczywiście nie sposób iść dalej - rzekł. - Próba sforsowania Bramy
Czerwonego Rogu wyczerpała nas, musimy tutaj trochę odpocząć.
- A pózniej dokąd pójdziemy? - spytał Frodo.
- Mamy wciąż drogę przed sobą i zadanie do spełnienia - odparł Gandalf. - Wybierać
możemy tylko między dalszym marszem naprzód a odwrotem do Rivendell.
Na wzmiankę o Rivendell twarz Pippina rozjaśniła się wyraznie, a Merry i Sam podnieśli
głowy z błyskiem nadziei w oczach. Lecz Aragorn i Boromir nie drgnęli nawet, a Frodo
siedział zatroskany.
- Chciałbym znalezć się znów w Rivendell - powiedział. - Ale czy mógłbym wrócić nie
okrywając się wstydem... Chyba że naprawdę innej drogi nie ma i musimy uznać się już
za pokonanych?
- Masz rację, Frodo - rzekł Gandalf. - Wrócić oznaczałoby przyznać się do porażki i
narazic na dalszą, gorzką klęskę w przyszłości. Jeżeli zawrócimy z drogi, Pierścień
pozostanie w Rivendell, bo drugi raz nie będziemy już mogli wyruszyć. A wtedy
wcześniej czy pózniej Rivendell znajdzie się w okrążeniu i po krótkim, lecz gorzkim
czasie zostanie zniszczone. Upiory Pierścienia to śmiertelni wrogowie, lecz teraz są
jedynie cieniem potęgi i grozy, która zapanuje, jeżeli ich mistrz włoży znów na swoją
rękę Pierścień Władzy.
- A więc trzeba iść naprzód, jeżeli istnieje jeszcze jakaś droga - z westchnieniem
powiedział Frodo. Sdam skulił się znowu zgnębiony.
- Istnieje droga, którą moglibyśmy zaryzykować - rzekł Gandalf. - Od początku, kiedy
naradzaliśmy się nad planami wyprawy, myślałem, że trzeba tej właśnie drogi próbować.
Ale jest bardzo przykra, więc nie chciałem wam wcześniej o niej wspominać. Aragorn był
jej przeciwny, a w każdym razie żądał, by najpierw wypróbować drogę przez przełęcz.
- Jeżeli jest gorsza niż ścieżka do Bramy Czerwonego Rogu, to musi być naprawdę
straszna - odezwał się Merry. - Powiedz nam o niej wszystko, lepiej z góry przygotować
się na najgorsze.
- Droga o której mówię, prowadzi przez kopalnię Morii - rzekł Gandalf. Jeden tylko Gimli
podniósł głowę. W jego oczach żarzył się płomień. Reszta słuchaczy na dzwięk tej nazwy
struchlała ze zgrozy. Nawet w hobbitach legenda Morii budziła niejasne przerażenie.
- Droga prowadzi może do Morii, ale czy wolno się spodziewać, że przez Morię
wyprowadzi na świat? - posępnie spytał Aragorn.
- To miejsce złowieszcze - rzekł Boromir. - Nie widzę też potrzeby użycia tej drogi. Jeżeli
nie można przejść tutaj górami, pomaszerujmy na południe aż do Bramy Rohanu, gdzie
mieszkają ludzie zaprzyjaznieni z moim plemieniem, i obierzmy ten sam szlak, którym ja
szedłem do Rivendell. Albo też powędrujmy jeszcze dalej, przeprawmy się przez Isenę do [ Pobierz całość w formacie PDF ]