[ Pobierz całość w formacie PDF ]

smutek. W końcu jednak dziewczyna rzekła:
- Thirinie Adanedhelu, czemu skrywasz przede mną swe prawdziwe imię? Gdybym
wiedziała, kim jesteś, wcale bym przez to mniej cię nie szanowała, za to lepiej rozumiałabym
twój ból.
- Co chcesz powiedzieć? Kogo we mnie dostrzegasz?
- Turina, syna Hurina Thaloiona, wodza Północy.
Wówczas Turin zganił Gwindora za ujawnienie jego prawdziwego imienia, jak podaje
to Silmarillion (str. 257).
Istnieje jeszcze jeden fragment tej opowieści, pełniejszy niż wersja przytoczona w
Silmarillionie (o bitwie o Tumhalad i napaści na Nargothrond nie ma więcej wzmianek,
rozmowy zaś Turina ze smokiem zostały tak obszernie przedstawione w Silmarillionie, iż
wątpliwym się wydaje, by zostały jeszcze rozwinięte). Fragment ów jest o wiele pełniejszą
relacją tyczącą przybycia elfów Gelmira i Arminasa do Nargothrondu w roku jego upadku
(Silmarillion, str. 258-259). Kwestia ich wcześniejszego spotkania z Tuorem w Dorlominie,
do której znajdujemy tu odniesienia, została poruszona w pierwszej opowieści niniejszej
książki.
Wiosną przybyło dwóch elfów, którzy zwali się Gelmir i Arminas i pochodzili z ludu
Finarfina. Powiedzieli, że mają sprawę do Władcy Nargothrondu, zostali zatem zaprowadzeni
przed Turina, Gelmir jednak zaprotestował:
- To przed obliczem Orodretha, syna Finarfina, winniśmy stanąć. A gdy przyszedł
Orodreth, Gelmir rzekł mu:
- Panie, wywodzimy się z ludu Angroda i długą drogę przebyliśmy od Dagor
Bragollach, ale ostatnio mieszkamy pośród zwolenników Kirdana przy Ujściu Sirionu.
157
J.R.R Tolkien - Niedokończone opowieści t.1
Pewnego dnia wezwał nas Kirdan i kazał udać się do ciebie, sam bowiem Ulmo, Pan Wód,
pojawił się i ostrzegł go przed wielkim niebezpieczeństwem, które zawisło nad
Nargothrondem i jest coraz bliższe.
Orodreth jednak był ostrożny i spytał:
- Czemu zatem przybywacie z północy? A może mieliście jeszcze inną misję do
wypełnienia?
- Panie, od dni Nirnaeth szukamy bez powodzenia Ukrytego Królestwa Turgona.
Obawiam się, że opózniłem przez to nasze posłanie ponad miarę. Kirdan wysłał nas statkiem
wzdłuż wybrzeża, by w sekrecie naszą misję utrzymać i przyspieszyć dotarcie do
Nargothrondu. Na brzeg wysiedliśmy w Drengist. Jednak wśród ludzi morza było kilku
mężów z południa, którzy przybyli tam jako wysłannicy Turgona i z ich oszczędnych słów
wywnioskowałem, że Turgon żyje wciąż na Północy, a nie na Południu, jak sądzi się
powszechnie. Nie znalezliśmy jednak ani jednego znaku, nie dotarła do nas jakakolwiek
pogłoska, która by naprowadziła nas na jego ślad.
- Czemu szukacie Turgona? - spytał Orodreth.
- Bo powiada się, że jego królestwo najdłużej wytrzyma napór Morgotha - odrzekł
Arminas i słowa te wydały się Orodrethowi złą wróżbą, przez co nie krył niezadowolenia.
- Jeśli tak, to nie marnujcie czasu w Nargothrondzie. Nie usłyszycie tu żadnych wieści
o Turgonie. Nie trzeba mi mówić, że Nargothrond znalazł się w niebezpieczeństwie.
- Nie miej nam za złe, panie - rzekł Gelmir - że szczerze ci odpowiadamy.
Zboczyliśmy z prostego szlaku ku tobie wiodącego, ale nie na darmo, dotarliśmy bowiem
dalej niż twoi zwiadowcy. Przeszliśmy przez Dorlomin i kraje u stóp Ered Wethrin,
zapuściliśmy się w dolinę Przełomu Sirionu, szpiegując zamysły Nieprzyjaciela. Zbiera się
obecnie w tamtych stronach wielka siła Orków i złowrogich istot, armia zaś gromadzi się w
rejonie Wyspy Saurona.
- O tym wiem - powiedział Turin. - Wczorajsze to wieści. Jeśli posłanie od Kirdana
miało posłużyć czemukolwiek, winno dotrzeć do nas wcześniej.
- Niemniej choć z opóznieniem, to jednak przekażemy ci, co nam kazano, panie -
zwrócił się Gelmir do Orodretha. - Wysłuchaj słów Pana Wód! Tak oto przemówił do
Kirdana, Budowniczego Statków:  Zło z Północy splugawiło zródła Sirionu i władza moja
zaniknęła w rozwidleniach tych wód. Najgorsze jednak dopiero nadchodzi. Powiedz zatem
Władcy Nargothrondu: Zamknij bramy fortecy i nie wychodz na zewnątrz. Wrzuć kamienie
swej dumy do grzmiącej rzeki, by zło pełzające nie znalazło bramy .
Niejasno słowa te zabrzmiały Orodrethowi, toteż zwrócił się do Turina o radę, jak
158
J.R.R Tolkien - Niedokończone opowieści t.1
zwykł to czynić. Turin jednak nie dowierzał posłańcom, rzekł zatem pogardliwie:
- Co Kirdan wiedzieć może o naszych wojnach z Nieprzyjacielem, którego mamy pod
bokiem? Niech żeglarz pilnuje swoich statków. Jeśli Pan Wód chce nas ostrzec, musi wyrażać
się bardziej przejrzyście. W przeciwnym bowiem razie lepiej byśmy chyba uczynili zbierając
wojska i ruszając śmiało na spotkanie wrogów, zanim ci podejdą pod nasze drzwi.
Z pilnym posłaniem Gelmir i Arminas zdążali do Nargothrondu dłuższym szlakiem
wokół wybrzeża do zatoki Drengist. Arminas zaznaczył, że uczyniono to, by utrzymać ich
misję w sekrecie i dla pośpiechu, ale temu celowi bardziej posłużyłoby obranie drogi w górę
Narogu, by dotrzeć do celu od południa. Można przypuszczać, że Kirdan uczynił tak,
wypełniając wolę Ulma (który chciał, by posłańcy spotkali w Dorlominie Tuora i
przeprowadzili go przez Bramę Noldorów), ale nigdzie nie znajdujemy potwierdzenia tego
domysłu.
KONIEC CZZCI PIERWSZEJ
159 [ Pobierz całość w formacie PDF ]