[ Pobierz całość w formacie PDF ]

żadnej reakcji. Brat potrząsnął chłopakiem parę razy, zdzielił go delikatnie w buzię, nadal nic.
 No dobra, już widzę, że nie działa  zgodziła się Ewka i podeszła do łóżka.  Artur, obudz
się, musisz już wstawać  powiedziała przyciszonym głosem, a Kogut wyskoczył z łóżka jak
poparzony i nieprzytomnie zaczął krzyczeć:
 Mamuś, ale ja nie piłem, serio, tylko trochę, nie krzycz, ja nic nie zarzygałem.  Paczka
ryknęła śmiechem, a Kogut, obudziwszy się już na dobre, pokazał im środkowy palec.  Bardzo
śmieszne, ha, ha, kumpla przyprawić o zawał serca  powiedział, ściągając z siebie koszulkę,
w której spał, i odsłaniając umięśniony brzuch. Ziewając i dąsając się trochę, poszedł w kierunku
łazienki, odprowadzany zachwyconym wzrokiem Ewki, który utknął na owym umięśnionym
brzuszku. Wzrok Julki też go odprowadzał, ten jednak nie wyrażał zachwytu, tylko zwątpienie
we własną poczytalność i panikę. Julka nie patrzyła na jego umięśniony, płaski brzuch, tylko na
jego twarz, a konkretnie na czoło, i z otwartą buzią i strachem w oczach wyszeptała:
 O Boże, Ewka, ja chyba wciąż widzę motylki. On ma jednego na czole!
Mimo pięciokrotnego szorowania czoła mydłem, motylek nie dał się zmyć, ponieważ, jak się
wtedy okazało, flamaster, którego użył Michał, był markerem, a nie zwyczajnym pisakiem.
Wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że jeden motylek na środku czoła wygląda dziwnie i samotnie,
więc każdy z paczki domalował po jednym motylku na twarzy i szyi Koguta.
 To dla ciebie, Julka, żeby ci nie było przykro, że już motylków nie widzisz.  Artur
wyszczerzył białe ząbki w uśmiechu i puścił oczko do Julki.
 Och, dziękuję ci bardzo, przez chwilę już zaczynałam czuć się normalnie, broń Boże 
żachnęła się dziewczyna.
Cała paczka gotowa już była do wyjścia. Michał nie mógł spuścić oczu z Julki, która założyła
krótką, letnia sukienkę, odsłaniającą je długie, zgrabne nogi. Jej gęste włosy były rozpuszczone,
wiły się w pięknych lokach i sięgały pasa, jej oczy lśniły radością i energią, a kształtne usta co
chwilę rozciągały się w radosnym uśmiechu. Wypad z domu, z dala od krzyków i stresu,
zdecydowanie wpływał na nią pozytywnie. Wyglądała niesamowicie, była bardziej rozluzniona
i uśmiechnięta, Michał pragnął z całego serca, żeby już zawsze była taka, żeby nie musiała się
martwić awanturami w domu, alkoholem i niezapłaconymi rachunkami. Przysiągł sobie, że
jednego dnia, jeśli ona mu na to pozwoli, postara się zrobić wszystko, żeby jej życie było
beztroskie, a ona zawsze spokojna, radosna i uśmiechnięta, tak jak dziś. Cała paczka zwiedzała
stare miasto, rozglądając się na wszystkie strony, podziwiając stare budynki oraz obrazy
miejscowych artystów wystawione na sprzedaż na rynku. Michał i Julka zrobili sobie przerwę
i usiedli na brzegu fontanny. Mal z Radkiem poszli do muzeum, a Ewka i Kogut zafundowali
sobie lody w pobliskiej restauracji. Kiedy wracali, Kogut leciał za Ewką, krzycząc:  Oddawaj
mojego loda , a Ewka chichocząc dziko, biegła w kierunku Julki i Michała z dwoma lodami,
liżąc jednego i drugiego na zmianę. Oglądając się za siebie, żeby zlokalizować biegnącego za nią
Koguta, nie spostrzegła, że jest już bardzo blisko fontanny, i z rozmachem wpadła na Michała
i Julkę siedzących na brzegu, spychając w rezultacie dwójkę do wody. Michał wynurzył się
z wody pierwszy i natychmiast wyciągnął z fontanny prychającą wodą Julkę. Kiedy ta spojrzała
na niego, jeszcze bardziej zaparło jej dech w piersiach. Patrzył na nią z taką pasją i z takim
pożądaniem, że czuła, jak kolana się pod nią uginają. Dopiero po długiej chwili wpatrywania się
w te gorące oczy, a potem umięśniony tors opięty białą mokrą koszulką, uświadomiła sobie,
dlaczego on tak na nią patrzy. Ona też była mokra, przez co sukienka oblepiała jej ciało jak druga
skóra, a do tego bezwstydnie prześwitywała. Julka czuła, że jej twarz płonie rumieńcem
i automatycznie skrzyżowała ręce na piersiach, żeby zasłonić je przed Michałem i spuściła
wzrok.
 Przepraszam  wyszeptał Michał zachrypniętym głosem, co wywołało u niej przyjemny
dreszcz.  Nie chciałem się gapić. Wez to  dokończył, zdejmując z siebie koszulkę i obnażając
perfekcyjnie umięśniony tors błyszczący kropelkami wody.  Moja koszulka też jest mokra, ale
nie prześwituje.  Odchrząknął, a Julka poczuła, że jej twarz płonie. [ Pobierz całość w formacie PDF ]