[ Pobierz całość w formacie PDF ]

muszę ci coś powiedzieć. Może będziesz zaskoczona. Nie wiem, czy ludzie w mieście
coś o tym wiedzą, a ja nie powiedziałem ci wcześniej, bo jakoś nie było odpowiedniej
okazji. Dopiero wczoraj wieczór, kiedy bałem się... no, w każdym razie nie chciałem,
żebyś zaczęła wyobrażać sobie niestworzone rzeczy.
Polly spojrzała mu prosto w twarz. Była pełna napięcia, a w oczach pojawił się
wyraz bólu.
- Jestem żonaty, Polly. To takie proste. Mam nadzieję, że kiedyś otrzymam
rozwód, ale na razie moja... żona nie chce nawet o tym myśleć. %7łyjemy w separacji od
dwóch lat.
Polly siedziała bez ruchu.
- Początkowo traktowałem cię jak dziecko, urocze, pełne entuzjazmu dziecko,
które potrzebowało pomocy w dziedzinie, na której dobrze się znam. Potem pomy-
ślałem, że wraz z Kevinem tworzycie świetną parę i na pewno się mną nie
zainteresujesz. Nie przypuszczam, żeby tak było, ale czułem, że musimy ostatecznie
wyjaśnić sobie pewne sprawy, zanim zaczniemy razem pracować. Jeśli będziemy
mogli.
Josh z troską dostrzegł w jej oczach ten daleki wyraz, który pojawił się w nich,
121
S
R
gdy zawalił się piec. Patrzył na nią uważnie.
- Tak, powinieneś mi był o tym od razu powiedzieć, Josh, ale wiem, że nigdy nie
brałeś mnie poważnie. Zresztą nie mogłeś traktować poważnie takiej dziewczyny jak
ja. Chyba zawsze o tym wiedziałam. Ale cieszę się, że powiedziałeś mi to teraz,
zanim... zanim zrobiłam z siebie głupca. A niemal zrobiłam.
Bo myślałam, że tracę Kevina, dodała w duchu. Spojrzała mu prosto w oczy i
próbowała się uśmiechnąć.
- To Tydzień Dorosłej Polly Wallace. A ty po raz pierwszy rozmawiałeś ze mną
o radzeniu sobie z frustracją. Pamiętasz? Chyba będę potrzebowała kilku lekcji.
- Pozwól, że zmienię nieco twoje zdanie na temat mojego traktowania twojej
uroczej osóbki. Gdyby sprawy miały się inaczej, na pewno ostro walczyłbym z Kevi-
nem. Ale nie mają się, a ja za nic na świecie nie chciałbym cię skrzywdzić. Więc
przestańmy, zanim jeszcze zaczęliśmy, dobrze?
Polly wyprostowała ramiona.
- Naprawdę nie musimy nic przestawać. Jest mi strasznie przykro. To musi być
dla ciebie okropne, Josh, ale skoro tak już jest, to musi tak być! - Polly odetchnęła
głęboko i zdecydowanym ruchem odgarnęła włosy. - A co z pracownią? Wiesz, co ja o
tym wszystkim myślę?
- Co? - Josh opadł na fotel.
- Jeśli masz ochotę, chciałabym jednak pozostać przy tym dniu otwartym.
Napisano o tym w gazecie i mogą się zjawić ludzie spoza miasta. W pewnym sensie
jesteśmy do tego zobowiązani. Pokażemy, jak modeluje się naczynia na kole. Jest tam
przecież cały twój sprzęt i mój. Z wyjątkiem wystawy, jesteśmy do wszystkiego
przygotowani. Możemy uzyskać niezły efekt dramatyczny, zostawiając wszystko tak
jak jest. Wyjaśnimy, że nie możemy prowadzić zajęć z powodu pieca, ale gdybyśmy
mieli szansę, tak by to wyglądało.
- Polly, jesteś wspaniała! Absolutnie rewelacyjna! Wczoraj wieczór przez chwilę
122
S
R
myślałem, że to wszystko cię załamie. I nigdy się nie dowiesz, że nie mogłem znieść
myśli o przytłaczaniu cię jeszcze swoimi osobistymi problemami. Ale ciebie nic nie
załamie, mała. Wszystko obmyśliłaś. Kiedy na to wpadłaś?
- Wcale nad tym nie myślałam. Po prostu teraz przyszło mi to do głowy. Kiedy
przyszedłeś, jeszcze nic nie wiedziałam. Czyż to nie jest zabawne?
Wstali i Josh podszedł do niej. Położył jej ręce na ramionach, spojrzał prosto w
błękitne oczy Polly i mocno pocałował w czoło.
- No - powiedział odsuwając się z uśmiechem. - Chciałem to zrobić już tego
dnia, gdy po raz pierwszy spotkałem cię w bibliotece.
- Spotkamy się wieczorem w pracowni - zawołała, gdy szedł do samochodu.
- Pewnie - krzyknął.
Rozdział 15
Doktor Hart powiedział Polly, że musi trochę zwolnić tempo, ale poza tym nic jej
nie dolega. Z jego gabinetu pojechała prosto do pracowni. Trochę porządkowała i
zmiotła resztki rozbitej przez Josha miski. Pięknej, małej miski, którą zrobił dla jej
matki.
Za ścianą słyszała wesołą rozmowę  pań malarek". Nagle poczuła się samotna.
Włączyła małą maszynkę i zrobiła sobie kawy. Z ciężkim garnuszkiem w dłoni skuliła
się na krześle i zaczęła rozważać możliwości dalszego postępowania.
Jeśli zgodnie z zapowiedziami odbędzie się jutro dzień otwarty, będą mogli na
zmianę z Joshem demonstrować sposób modelowania na kole. Kiedy jedno będzie
pracować, drugie może wyjaśniać, co się stało, i rozmawiać o możliwościach zdobycia
nowego pieca i prowadzenia zajęć.
- Prowadzić zajęcia, też coś! - powiedziała ze złością. Azy napłynęły jej do oczu.
- Chyba nie można być bardziej nieszczęśliwym niż ja w tej chwili.
123
S
R
Czarna kotka Tommy'ego otarła się o jej nogi.
- %7łałuję, że nie mogę zwalić tego pecha na ciebie, biedaczko. Chyba mi
współczujesz. Przyniosę ci dziś wieczór coś dobrego do jedzenia.
Na dzwięk głośnego pukania do drzwi Polly drgnęła.
Za wcześnie na Josha, pomyślała, a Kevin zagwizdałby. Któż to może być?
- Pan Svensen! - wykrzyknęła mile zaskoczona. - Proszę wejść.
- Polly, moja droga, tak mi było przykro, gdy dowiedziałem się o tym
wszystkim, że chciałem wpaść, by zobaczyć, czy mogę wam jakoś pomóc.
Przegadaliśmy z chłopami pół nocy. Zmartwiłem się na wieść o twojej chorobie -
spojrzał jej prosto w oczy. - Dobrze się czujesz? Czy to było coś poważnego?
- Nie, nie. To głupie z mojej strony. Nie wiem, co się stało. Może to było... jak
to się nazywa? ... psychosomatyczne. Byłam zmęczona, a wyglądało, że to już
absolutny koniec. Dzisiaj bardzo się wstydzę. Cudownie, że pan przyszedł. Naprawdę.
- Daj spokój. Lubię ciebie i Josha i byłem bardzo zainteresowany waszym
pomysłem. Chciałem, żeby coś z tego wyszło. Czy mogę wam jakoś pomóc?
- Dziękuję bardzo. Jestem panu ogromnie wdzięczna... - poczuła ucisk w gardle.
- To przeklęty, stary piec, Polly. Dobra, że nie udało wam się nic z nim zrobić.
Ale ty i Josh nie zawiedliście. Niewielu ludziom udaje się wygrać za pierwszym razem.
Czy miałaś okazję, żeby wszystko przemyśleć? [ Pobierz całość w formacie PDF ]