[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Pojechałam natychmiast, sądząc, że jest to właściwa okazja, by zrozumieć, na czym mi
zależy. Gdy dotarłam na miejsce, zahamowałam znienacka, z piskiem opon po
asfalcie, przyciągając uwagę wszystkich. Valerio siedział przy stoliku sam i
obserwował mnie, uśmiechając się i potrząsając głową. Starałam się udawać twardą,
idąc powoli, z poważnym wyrazem twarzy.
105
Kołysząc biodrami, skierowałam się do jego stolika, a kiedy byłam już blisko,
powiedział:
*385Loly, nie zauważyłaś, jak na ciebie patrzyli, gdy szłaś?
Potrząsnęłam przecząco głową.
*386Nie zawsze wymieniam spojrzenia.
Za plecami Valeria pojawił się jakiś mężczyzna o tajemniczym i nieco gburowatym
wyglądzie i przedstawiono mi go jako Flavia. Patrzyłam na niego, mierząc go
dokładnie wzrokiem; przerwał to moje badanie, mówiąc:
*387Twoja dziewczynka ma zbyt sprytne i zbyt piękne oczy jak na swój wiek.
Nie pozwoliłam, by Valerio odpowiedział, i sama zabrałam głos:
*388Masz rację, Flavio. Będzie nas troje czy będą też inni? - zmierzałam do
sedna, pamiętniku, nie pasują mi uprzejme słówka i uśmieszki, gdy cel jest tylko
jeden.
Lekko speszony Flavio spojrzał na Valeria, który powiedział:
*389Jest kapryśna, ale lepiej, żebyś robił to, co mówi.
*390Widzisz, Melissa - ciągnął dalej Flavio - ja i Valerio mieliśmy ochotę zabrać
cię na pewien szczególny wieczór; mówił mi o tobie, miałem pewne opory, gdy
dowiedziałem się, ile masz lat, ale kiedy opowiedział mi, jaka jesteś... hm,
ustąpiłem i z chęcią zobaczyłbym cię w akcji.
*391Ile masz lat, Flavio? - zapytałam wprost.
Odpowiedział, że trzydzieści pięć. Przyjęłam to do wiadomości, myślałam, że jest
starszy, ale uwierzyłam.
*392Kiedy miałby mieć miejsce ten szczególny wieczór? -spytałam.
*393W przyszłą sobotę, o dziesiątej, w willi nad morzem. Przyjadę po ciebie,
razem z Valerio, rozumie się....
106
*394O ile bym się zgodziła - przerwałam.
*395Oczywiście, jeżeli byś się zgodziła. Kilka sekund ciszy, a potem spytałam:
*396Czy mam włożyć coś szczególnego? -Wystarczy, byś nie zdradzała zbytnio
swego wieku.
Wszyscy wiedzą, że masz osiemnaście lat - odpowiedział Flavio.
*397Jacy wszyscy? Ilu ich jest? - spytałam, zwracając się do Valeria.
*398Nawet my nie znamy dokładnej liczby osób, na pewno około pięciu par.
Może przyjdzie jeszcze ktoś inny, ale na razie nie wiadomo.
Postanowiłam, że pójdę; przykro mi z powodu Claudia, ale nie jestem pewna, czy
taka jak ja potrafiłaby go odpowiednio pokochać, nie wydaje mi się, bym to ja miała
być tą osobą, która go uszczęśliwi.
15 czerwca 2002
Nie, to nie ja jestem tą dziewczyną, która go uszczęśliwi. Nie zasługuję na to. Mój
telefon ciągle dzwoni; to telefony i SMS-y od niego. Zostawiam go, ot co. Nie
odpowiadam, kompletnie go ignoruję. Znudzi się i poszuka szczęścia gdzie indziej.
Ale dlaczego odczuwam taki lęk?
17 czerwca 2002
W ciszy, przerywanej krótkimi, sporadycznymi dialogami, jechaliśmy w kierunku
miejsca, gdzie wyznaczono spotkanie. Była to niewielka willa za miastem, z drugiej
strony wybrzeża, gdzie przybrzeżne skały kruszą się i zamieniają w piach. Miejsce to
znajdowało się na odludziu, a dom był raczej schowany. Wjechaliśmy przez wysoką
metalową bramę i policzyłam samochody zaparkowane na dróżce; było ich sześć.
*399No, najsłodsza, przyjechaliśmy. - Flavio straszliwie mnie wkurza tymi
powiedzeniami... kim on w ogóle jest? Jakim prawem nazywa mnie: najsłodsza,
droga, mała... zabiłabym go!
107
Otworzyła nam kobieta w wieku mniej więcej czterdziestu lat, czarująca i pachnąca.
Zmierzyła mnie od góry do dołu i spojrzała z akceptacją na Flavio, który odpowiedział
lekkim uśmiechem. Przeszliśmy długim korytarzem, na którego ścianach wisiały
wielkie abstrakcyjne obrazy. Gdy znalezliśmy się w salonie, poczułam się bardzo
zmieszana, ponieważ skierowano na mnie dziesiątki spojrzeń. W większości byli to
dystyngowani panowie pod krawatami, niektórzy nosili maski, ale większość z nich [ Pobierz całość w formacie PDF ]