[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Najwyrazniej wspaniale się bawiła.
- Ty chyba też, Hester - zauważył Robert, przyglądając się jej uważnie.
- Jak nigdy w życiu - przyznała uszczęśliwiona.
Wszyscy troje korzystając z dobrej pogody usiedli w ogrodzie. Hester wręczyła
prezenty. Uśmiechnęła się, gdy jej mama wydała okrzyk zachwytu na widok skórzanej
torebki, którą kupiła dla niej we Florencji. Robertowi równie mocno spodobał się
portfel.
- Wykosztowałaś się, kochanie - stwierdziła Moira. - Ale ta torebka jest
naprawdę piękna.
- Zgadza się - przyznała Hester. - A skoro siedzicie wygodnie, chciałabym
przekazać wam najświeższe wiadomości. Złą i dobrą.
Moira objęła się rękoma.
- Zacznij od tej złej.
- Pani Rutherford poroniła.
- Biedactwo! Jak się czuje?
- Jest zdruzgotana.
- To znaczy, że straciłaś pracę - zauważył Robert, przechodząc do sedna.
- Dokładnie. Ale jest też dobra wiadomość. - Hester nabrała powietrza i
uśmiechnęła się niepewnie. - Connah poprosił mnie o rękę. A ja się zgodziłam.
Moira spojrzała na córkę z niedowierzaniem.
- Nie mogę w to uwierzyć!
- A ja mogę - powiedział Robert, wprawiając żonę w jeszcze większe zdziwienie.
- Wiedziałem, że sprawy potoczą się w tym kierunku, kiedy Connah przed wyjazdem
73
S
R
na wakacje przyjechał po Hester.
- W takim razie moja matczyna intuicja zawiodła mnie. - Kobieta uściskała
córkę. - Czy jesteś szczęśliwa, kochanie?
- Bardzo - zapewniła ją Hester. - A Lowri szaleje z radości.
- A czy Connah szaleje z radości? - dociekał Robert.
- Tak mi się wydaję - odparła Hester, po czym ze szczegółami przedstawiła im
receptę Connaha na udane małżeństwo.
- Wszystko to piękne, ale potrzeba czegoś więcej, żeby się pobrać - stwierdziła
jej matka z ponurą miną.
- Przecież dobrze wiesz, że zakochałam się w nim tamtej nocy, gdy zapukał do
naszych drzwi. Ale wtedy należał do innej...
- Byłaś bardzo młoda!
- Na tyle dorosła, żeby pozwolić zawrócić sobie w głowie na długie lata. Nie
potrafiłam o nim zapomnieć - przyznała Hester z żalem. - Ale dopiero gdy stanęłam
naprzeciwko niego podczas rozmowy o pracę, zrozumiałam, czemu nigdy nie
zainteresował mnie żaden inny mężczyzna. Nie wyszłabym za niego za mąż, gdyby nie
chodziło o coś więcej niż tylko szacunek.
- Dzięki Bogu - powiedziała Moira z ulgą. - Uważasz, że nadal kocha matkę
Lowri?
- Wiem, że tak jest. - Hester spojrzała jej prosto w oczy. - Ale mogę z tym żyć.
Sam zjawił się punktualnie o jedenastej. Tym razem przyjął zaproszenie na kawę
i zanim odwiózł Hester na Albany Square pogawędził przez chwilę z Marshallami.
- Rodzice cieszą się twoim szczęściem - skomentował podczas jazdy.
- Trochę ich zaskoczyłam.
- Oddają cię w dobre ręce. Connah to porządny człowiek. - Sam posłał jej
promienny uśmiech. - I ma cholerne szczęście, że udało mu się znalezć taką
kandydatkę na żonę.
- Dziękuję. - Hester zawsze dziwiła się, czemu taki mężczyzna jak Connah nie
związał się z żadną kobietą, ale nie zamierzała pytać o to Sama.
- Trzeba kupić coś do jedzenia? - zapytała, gdy Sam wjechał do garażu.
- Nie dzisiaj. Zrobiłem wystarczająco dużo zapasów.
Gdy Hester wysiadła, krzyknęła na widok mężczyzny, który wszedł przez
otwarte drzwi garażu.
- Proszę - odezwał. - Muszę z panią porozmawiać...
- Ani się waż! - warknął Sam, stając mu na drodze. - Proszę się przedstawić albo
74
S
R
wezwiemy policję.
- Nazywam się Peter Lang. Jestem wykładowcą uniwersyteckim i przyjechałem
do miasta odwiedzić siostrę.
- Czemu w takim razie chce pan rozmawiać ze mną? - zdziwiła się Hester, a jej
serce znów zaczęło spokojnie bić.
Odwrócił się do niej, ignorując Sama.
- Miałem nadzieję, że uzyskam od pani pewne informacje.
- Nadal nie rozumiem - odparła Hester, marszcząc czoło.
- Ta dziewczynka w parku bardzo przypominała mi kobietę, którą kiedyś znałem.
Jeśli przestraszyłem panią, najmocniej przepraszam.
- Jeśli chce pan uzyskać jakiekolwiek informacje, proszę zaczekać ze mną na
mojego szefa - oświadczył Sam, wskazując mu drogę do swojego lokum.
Hester ruszyła na górę. Na szczycie schodów Lowri wpadła w jej w ramiona.
- Tatuś powiedział, że tu będziesz.
- A gdzie miałabym być? - zapytała, uśmiechając się do Connaha. - Wcześnie
wróciliście.
- Niektórzy z nas nie mogli doczekać się powrotu - odparł cierpko. - Chciałem
zatrzymać się, żeby coś przekąsić, ale ta pani mi nie pozwoliła. Chciała wracać do
ciebie.
- Wszystko jasne - powiedziała Hester, spoglądając na Sama, który wyłonił się
zza drzwi.
- Chodz, Lowri, rozpakujemy twoje rzeczy.
- Mógłbym zamienić z panem słówko, szefie? - zapytał Sam.
Connah posłał mu zaniepokojone spojrzenie, po czym uniósł brwi, spoglądając
na Hester, ale ona położyła palec na ustach i zabrała dziecko na górę. Po niedługim
czasie Connah zadzwonił po nią.
Gdy weszła do jego gabinetu, stał przed kominkiem. Wyraz jego twarzy przeraził
Hester.
- Co się stało? - zapytała zaniepokojona.
- Rozmawiałeś z panem Langiem?
- Tak. Usiądz, proszę.
Przycupnęła na brzegu jednej z sof, przyglądając mu się podejrzliwie.
- Nie usiądziesz obok mnie?
- Nie. Wolę postać - odparł krótko, po czym przeczesał włosy palcami. - Moja
matka jak zwykle miała rację. Powinienem był ci o wszystkim powiedzieć, zanim się
75
S
R
oświadczyłem.
- Czy to ma coś wspólnego z panem Langiem?
- Tak. - Zrobił przerwę, jakby szukał odpowiednich słów. - Peter Lang jest ojcem
Lowri.
Hester zaniemówiła.
- Nie rozumiem - odezwała się po kilku minutach. - Jeśli był kochankiem twojej
żony...
- Laura była moją siostrą blizniaczką, a nie żoną. - Jego twarz naznaczyły bruzdy.
- Dałem z siebie wszystko, żeby nie udusić tego człowieka.
- Więc Lowri jest twoją siostrzenicą - powiedziała Hester wolno.
- Niezupełnie. Po śmierci Laury adoptowałem Lowri.
- Więc to dlatego tak bardzo martwiłeś się o bezpieczeństwo Lowri. Obawiałeś
się, że Peter Lang ci ją odbierze.
- Niechby tylko spróbował! - rzucił Connah wściekle. - Ale nie zrobi tego, bo nie
wie, że jest jej ojcem. Nigdy nie dowiedział się, że Laura zaszła w ciążę. [ Pobierz całość w formacie PDF ]