[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Brewstera!
 Nie ściągnie. Wreszcie zrozumiał, że twoje życie jest zagrożone. Zastosuje wszelkie
możliwe środki ostrożności. Nawiasem mówiąc, tak bardzo martwił się o ciebie, że nie
powstrzymałbym go od wyjazdu do Wirginii.
 A niech to szlag trafi!
Brenna poczuła, że zaraz się rozpłacze. Miała dosyć problemów. Nie potrzebowała nowego.
 Przepraszam cię, Brenno. Sam bym przyjechał, ale wiesz, że mam zakaz opuszczania
Waszyngtonu.
 Czy przyjaciel Kita czuje się lepiej?
 O ile wiem, nie ma istotnej poprawy, ale od rana nie dzwoniłem do szpitala.
 Więc czego Kit szukał u nas?  spytała, po czym zaraz poprawiła się:  Albo nie
odpowiadaj. Nie obchodzi mnie to. Gdzie teraz jest?
 W motelu, w małej mieścinie na południe od Roanoke. Czeka na mój telefon. Chciałem,
żeby zatrzymał się gdzieś bliżej miejsca wypadku, ale uznał, że wtedy łatwiej zauważą go ludzie
Elgina Brewstera.
 Sam to wymyślił?  spytała ze zdziwieniem.
 Sam.
 Jak się tu dostał?
 Wynajęliśmy prywatny odrzutowiec do Roanoke. Tam wynajął czarnego cherokee.  Mam
nadzieję, że nie na swoje nazwisko?
 Oczywiście, że nie. Nazywa się Matthew Lawrence.
 Lawrence?  Przypomniała sobie zdjęcie na prawie jazdy z tym nazwiskiem i roześmiała
się.
Randall też się roześmiał.
 Doszliśmy do wniosku, że w tym przebraniu nikt nie odkryje w nim Kita Wheelera.
 No i jak wygląda?
 Wspaniale. W tej peruce z długimi, złocistymi włosami i krzykliwym stroju wygląda jak
gwiazda rocka. Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś poprosił go o autograf.
Brenna wyobraziła sobie tę scenę i znowu się roześmiała. Mimo ogromnego zmęczenia,
poczuła przypływ energii.
 I zgodził się na to przebranie bez protestu?
 Oczywiście.
 Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę.
 Przykro mi, ale sama mnie uczyłaś, że nigdy nie można zbyt długo używać tak rzucającego
się w oczy przebrania. Jeśli zastosował się do instrukcji, jest teraz Aleksandrem Durbinem. Mam
nadzieję, że spodoba ci się jako brodacz.
 Spodoba mi się wszystko, co pomoże mi wrócić do Waszyngtonu.
 Na lotnisku w Lynchburg czeka wynajęty samolot. Poleci do Roanoke natychmiast po
telefonie od Marii Gainsborough. Będzie na miejscu w niecałe pół godziny. A teraz powiedz mi,
gdzie jesteś, żebym mógł wysłać Kita po ciebie.
 Masz przed sobą mapę?  spytała, wyjmując z plecaka swoją.
 Mam mapy i przewodniki, a oprócz tego wprowadziłem do komputera książkę telefoniczną
tych okolic. Brak mi tylko informacji, gdzie cię znalezć.
Brenna określiła swoje położenie i po krótkiej dyskusji ustalili, że Kit przyjdzie po nią na
miejsce położone o niecały kilometr od plaży. Uznała, że tyle zdoła przejść przed zmrokiem,
zanim nie padnie z wyczerpania.
Już miała zamiar odwiesić słuchawkę, gdy Randall zaczął:
 Brenna...
Usłyszała wahanie w jego głosie.
 No, mów.
 Bardzo jesteś poraniona?
Przez całą drogę tak bardzo pracowała nad tym, by ignorować ból, że nie chciała teraz o nim
myśleć.
 W pięć godzin przeszłam ponad piętnaście kilometrów w nierównym, lesistym terenie. Czy
udałoby mi się to, gdybym była ciężko ranna?
 Gdybyś musiała...
 Nic mi nie jest  zapewniła go.  Niedługo sam się przekonasz.  Jeśli Wheeler nie
dostarczy cię bezpiecznie do domu, uduszę go.
 Chyba nie będziesz miał okazji. Jeśli Brewster nas znajdzie, to ani mnie, ani Kita nie
zostawi przy życiu.
Kit ponownie sprawdził na mapie kierunek i skręcił z drogi widokowej 15 na drogę 42.
Najwyrazniej wszystkie drogi w tej części Blue Ridge były pełne pięknych widoków, ale już się
ściemniło. Poza tym i tak nie mógłby podziwiać krajobrazu, bo myślał tylko o czekającej na
niego Brennie, modląc się, by Brewster nie znalazł jej przed nim.
Dojeżdżał do celu. Reflektory samochodu oświetliły tablicę z napisem Park Stanowy Fulton
Lake, a po chwili wydobyły z mroku większą tablicę ze strzałką wskazującą dojazd do przystani
Wylera, gdzie można było nabyć  przynęty, wędki, artykuły spożywcze i piwo . Zwolnił,
szukając drogi wskazanej strzałką. Umówiony był z Brenną u Wylera. Miał zostawić otwarty
samochód, wejść do sklepu i przez pięć minut rozmawiać ze sprzedawcą na temat wynajmu
łodzi. Brennie powinno to wystarczyć, by niepostrzeżenie podejść do samochodu i wśliznąć się
na tylne siedzenie. Na wszelki wypadek ułożyli jeszcze drugi plan, ale Kit miał nadzieję, że ten
pierwszy się sprawdzi.
Skręcił w boczną drogę i niemal natychmiast zobaczył sklep Wylera stojący u stóp stromego
zjazdu, niedaleko jeziora.
Powoli ruszył w dół, zastanawiając się, gdzie Brenną może się ukrywać, i zanim wjechał na
parking przed sklepem, ogarnęła go wściekłość. Brenną nie jest kryminalistką. Dlaczego musi się
ukrywać w ten sposób? Dlaczego on nie może wysiąść z samochodu i wziąć ją w ramiona,
przytulić bez obawy, że ktoś mógłby ich zobaczyć?
To nienormalne.
Nie, to Brewster jest nienormalny. I trzeba położyć kres jego działalności.
Zaparkował samochód tak, by ułatwić wejście Brennie. Sprawdził, czy drzwi są
odblokowane, po czym wszedł do sklepu. Miał nadzieję, że przyklejone wąsy, okulary w ciemnej
oprawie i czapka baseballowa dostatecznie go maskują. Po pięciu minutach wyszedł nie
rozpoznany, za to z sześcioma puszkami piwa i szczegółowymi informacjami na temat
najlepszych miejsc do łowienia ryb na tutejszym jeziorze.
Wsiadłszy do samochodu, nie obejrzał się, tylko spytał:
 Brenną?
 Nie zapomnij zapiąć pasa.
Kitowi zamarło serce, gdy uświadomił sobie, jak bardzo brakowałoby mu jej szczególnego
poczucia humoru, gdyby Brewsterowi udało się ją zabić. Zapragnął objąć Brennę i przytulić.
Zapinając pas, odwrócił lekko głowę, kątem oka spoglądając do tyłu.
 Nie widzę cię.
 Podziękuj swojej szczęśliwej gwiezdzie  odparła Brenną, ostrożnie wstając z podłogi
i przenosząc się na siedzenie.  Wyglądam jak ktoś, kto spadł do głębokiego na sto metrów
wąwozu, a potem szedł kilkanaście kilometrów w deszczu przez góry.
 Taka jesteś piękna?
 Olśniewająco.
 Wierzę.  Spojrzał w lusterko wsteczne, ale nie zobaczył jej.  Brenną, słuchaj...
 Przestań, Kit. Jeśli to coś osobistego, to wolę tego wysłuchać kiedy indziej.
 W porządku. Kiedy indziej  odparł po chwili milczenia, po czym zmienił temat:  Randall [ Pobierz całość w formacie PDF ]