[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Brynne przełknęła ślinę.
- Kiedy chcesz wyjechać? - spytała gorzkim tonem.
- Jutro - odparł.
Jutro? Tak szybko? A więc zabierze Michaela i zniknie z jej życia już
jutro?
Wzruszył ramionami.
- Mam w planie kilka rozmów telefonicznych i kilka spraw do
załatwienia dziś wieczorem, ale rano będziemy mogli już jechać.
Zdaje się, że nie chciał tracić tu więcej czasu.
109
S
R
Wykrzywiła usta w ironicznym grymasie.
- Jestem pewna, że panna Roig z przyjemnością spotka się z tobą dziś
wieczorem.
Patrzył na nią przymrużonymi oczami. U każdej innej kobiety taką uwagę
rozumiałby jako oznakę zazdrości, ale u Brynne to musiało być tylko stwier-
dzenie oczywistego faktu.
Westchnął.
- Nie mam zamiaru widzieć się z Antonią dziś wieczór.
- Nie?
- Nie - potwierdził, wciąż zły na swą przyjaciółkę za tamtą rozmowę z
Brynne.
- Ale...
- Brynne, od początku zle zrozumiałaś moje relacje z Antonią -
powiedział chłodno. - Biorąc pod uwagę naszą... bliskość tamtej nocy, uważam
dalsze brnięcie w to nieporozumienie za wysoce obrazliwe!
Spojrzała na niego badawczo, przypominając sobie wszystkie okazje,
przy których widziała go z tamtą kobietą, czas, który spędził w jej towarzy-
stwie, to, że panna Roig przyjechała, aby zasugerować jej wyjazd. Co innego
miała myśleć na temat ich związku?
Chociaż Alejandro wciąż zaprzeczał jego istnieniu.
Potrząsnęła głową.
- Przykro mi, jeśli się myliłam...
- Naprawdę?
- Naprawdę, Alejandro...
- Nie sądzę - rzekł ze złością, wstając. - Idę pobawić się z Michaelem.
Przynajmniej on cieszy się z mojego towarzystwa! - dodał. - Nie wracamy na
Majorkę przez kilka tygodni, więc będziesz musiała zabrać wszystko ze sobą.
110
S
R
- Słucham?
- Jestem pewien, że wyraziłem się jasno, Brynne - rzucił niecierpliwie. -
Jutro rano wszyscy lecimy do Hiszpanii.
Wpatrywała się w niego z niedowierzaniem. Chyba nie spodziewał się, że
ona poleci razem z nim do jego domu w Hiszpanii?
A może?
Od początku mówiła, że zamierza spędzić z Michaelem cały miesiąc.
Po prostu nie wzięła pod uwagę, że jakiś czas będzie musiała przebywać
z rodziną Alejandra.
Ani że do tego czasu zdąży się w nim zakochać.
111
S
R
ROZDZIAA PITNASTY
Brynne przełknęła ślinę. Wiedziała, że trudno jej będzie rozstać się z
Michaelem, ale zdawała sobie też sprawę, że nie będzie się czuła dobrze w
obecności rodziny Alejandra po tym, co między nimi zaszło. A na pewno już
nigdy nie poczuje się komfortowo w jego obecności.
Wzięła głęboki oddech.
- Skoro zabierasz jutro syna do swojej rodziny, to chyba jest odpowiedni
moment, żebym wróciła do Anglii.
- Co takiego? - przerwał jej.
- To dobry moment, żebym wróciła do domu - powtórzyła.
- Ty tchórzu! - rzucił ze złością, opadając na kolana obok Brynne i
chwytając ją za ramiona. - Jak śmiesz tak po prostu uciekać?
- To nie ja pierwsza uciekłam! - odparła również ze złością. - Może
zapomniałeś, że moi rodzice niedawno stracili syna? Potrzebują mnie.
- A ty może zapomniałaś, że zgodziłaś się zostać z Michaelem cały
miesiąc, nie osiem dni? - powiedział zimno.
Osiem dni... Czy tylko tyle minęło? Osiem dni wystarczyło, żeby zmienić
całe jej życie. %7łeby się zakochać.
- Sprawiasz mi ból, Alejandro - powiedziała zachrypniętym głosem.
Zacisnął usta i odepchnął ją od siebie.
- Jesteś tchórzem, Brynne...
- Już drugi raz mnie tak nazwałeś - rzuciła oskarżycielsko.
- Bo tak właśnie jest - powiedział szorstko, wpatrując się w nią płonącym
wzrokiem. - Nawet przez chwilę nie uwierzyłem, że spieszysz się do Anglii,
żeby być ze swoimi rodzicami.
112
S
R
- Na pewno nie spieszę się tam, żeby być z kimś innym, jeśli to właśnie
chcesz zasugerować!
Nie to miał na myśli. Wiedział, że Brynne nigdy nie pozwoliłaby na to,
co się między nimi wydarzyło, gdyby była związana z kimś innym.
Chociaż wydawało się, iż bez problemu uwierzyła, że on mógł pójść z nią
do łóżka, będąc związanym z Antonią Roig.
Wstał.
- Jeśli chcesz wyjechać, to zrób to - powiedział bez emocji. - Ale musisz
powiedzieć Michaelowi, że go zostawiasz - dodał, po czym odwrócił się i
ruszył w stronę syna.
Do oczu Brynne napłynęły łzy.
Podjęła słuszną decyzję, prawda? Musiała znalezć się jak najdalej od
niego. Nie było dla nich wspólnej przyszłości. Chłopiec dobrze się czuł ze
swoim ojcem, przez ostatnie cztery dni mówił tylko o nim. To ona czuła się w
jego towarzystwie zle - kochała go całym sercem i nie mogła nawet na niego
patrzeć, bojąc się, że on odczyta tę miłość w jej oczach.
Nie zostawiała Michaela, zdał sobie sprawę Alejandro, pomagając
synowi zbierać muszle. Zostawiała jego, nie mogła znieść jego towarzystwa po
tym, co się stało.
Jednakże czy on nie postąpił tak samo cztery dni temu? Teraz głęboko
żałował tej decyzji, czując gorące pragnienie zatrzymania Brynne przy sobie.
Chciał móc z nią rozmawiać, chciał wracać do niej, chciał się z nią kochać.
Dała mu jasno do zrozumienia, że nie miał na co liczyć.
Zamierzała wyjechać jutro rano i nigdy już nie wrócić.
Jak mógł pozwolić, żeby to się stało?
- Dzwoniłaś już do rodziców?
113
S
R
Brynne spojrzała na Alejandra i wstrzymała oddech. Wyglądał niezwykle
przystojnie w czarnym wieczorowym garniturze i śnieżnobiałej koszuli, z
włosami wciąż mokrymi od prysznica, który wziął przed kolacją.
Wolałaby nie jeść kolacji w jego towarzystwie, ale wiedziała, że jeśli
spróbuje się od niej wykręcić, znów nazwie ją tchórzem.
- Tak. - Wyszła na taras, żeby do niego dołączyć, chłodna i elegancka w
kremowej sukience do kolan, podkreślającej jej lekką opaleniznę.
Alejandro nalał jej kieliszek białego wina, po czym podniósł na nią
wzrok.
- Ucieszyli się z twojego szybkiego powrotu? - spytał.
- Ja... nie powiedziałam im - odparła szczerze, siadając.
Miną miesiące, być może lata, zanim jej rodzice zaakceptują śmierć
Toma i Joanny, ale podczas rozmowy przez telefon wydawali się w dużo
lepszej formie. Ojciec powiedział, że matka przestała już brać leki i myślała o
powrocie do biura, w którym przez ostatnie dziesięć lat pracowała jako sekre-
tarka.
To była tak pozytywna rozmowa, skoncentrowana na tym, jak Michael
dobrze dogaduje się ze swoim ojcem, że po prostu nie miała okazji powiedzieć
im o swoim powrocie.
A przynajmniej tak to sobie tłumaczyła.
Tak naprawdę nie mogła podjąć kroków związanych z wyjazdem.
Opuścić Alejandra...
Spojrzał na nią badawczo. W kremowej sukience wyglądała tak chłodno,
tak odlegle.
- Czy to oznacza, że zmieniłaś zdanie? - zapytał.
114
S
R
- Ja... Nie - odparła stanowczo, po czym upiła łyk wina. - Nie wiem, jak
rozpocząć ten temat z Michaelem i pomyślałam... że powinnam porozmawiać
najpierw z nim, zanim powiem o tym rodzicom.
- Wygląda na to, że tylko wobec mnie nie masz skrupułów.
Brynne zesztywniała.
- Myślałam, że ucieszysz się z mojego wyjazdu. %7łe poczujesz ulgę...
- Nieprawda. - W jego głosie zaznaczył się wyraznie hiszpański akcent.
Oczy lśniły mu niebezpiecznie. - Brynne, ty i ja zostaliśmy kochankami...
- O czym najwyrazniej chciałeś jak najszybciej zapomnieć, wyjeżdżając
tak nagle! - przerwała mu, a na jej policzki wystąpiły rumieńce.
- Ale nie zapomniałem! - Odwrócił się na krześle w jej stronę. - I wydaje
mi się, że ty również nie - dodał zachrypniętym głosem.
Zamknęła na moment oczy.
- Próbowałam - powiedziała.
- Ale nie udało ci się - stwierdził. - Brynne, to bardzo ważne... - Urwał,
słysząc odgłos samochodu podjeżdżającego do willi. [ Pobierz całość w formacie PDF ]