[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Tak chcesz wypełniać rolę matki? - Sten z rozczarowaniem pokiwał głową. To
całkiem nowa twarz jego żony. Dobrze, że nocują sami w tym skrzydle domu,
przynajmniej nikomu nie przeszkadzają.
- Nie, nie mogę dłużej podejmować decyzji za Johana. Ale mogę wyrażać
swoje opinie i decydować o tym, kto będzie pił herbatę w salonie w Lundeby.
- Nie rozumiem cię wcale. Pozwól chłopcu cieszyć się życiem. - Sten
podniósł się i powiesił marynarkę na krześle. - W końcu nie ma zbyt wielu
przyjaciół.
- Ale nie jest też całkiem sam. Coraz więcej chłopców przychodzi pomóc mu
w pracy przy budowie stajni i padoku.
- Owszem, nie jest zupełnie sam, ale nie zaszkodzi mu posiadanie koleżanek.
Wydaje mi się, że dobrze byłoby, gdyby rozwijał znajomości z płcią przeciwną.
- Dobrze, możemy się nad tym zastanowić. - Birgit była zmęczona i smutna,
i miała ochotę położyć się do łóżka. Nie rozumiała, jak bardzo zraniła i
zawiodła Stena. - Chciałabym usłyszeć te same słowa, gdy Elsine dorośnie.
Sten i Birgit byli tak pochłonięci wymianą zdań, że nie słyszeli cichego
skrzypienia schodów. Johan nie mógł zasnąć, więc leżał w łóżku i
przysłuchiwał się głosom dochodzącym z piętra wyżej. Matka i ojciec mieli
najwyrazniej dużo do omówienia, ale chłopiec nie słyszał, o czym rozmawiają.
Zamiast leżeć w łóżku, wolał pójść po coś do picia i poczytać jakąś gazetę.
Johan wstał, włożył skarpety i skierował się w stronę schodów. Nie zapalał
lampki, bo w korytarzu nie było bardzo ciemno, a schody znajdowały się
naprzeciwko jego sypialni. Jak już znalazł balustradę, nie miał problemu z
zejściem w dół i wkrótce znalazł się w holu. Spod jednych drzwi wydobywało
się światło i Johan usłyszał głos matki. Wściekły głos. Nie często słyszał ją
mówiącą w ten sposób, dlatego zatrzymał się i zaczął słuchać.
- Chłopak ma dopiero piętnaście lat - powiedziała matka. - Jest stanowczo za
młody.
- Niedługo skończy szesnaście - stwierdził Sten. - Zachowuje się
odpowiedzialnie i musimy mu zaufać.
Johan szybko zorientował się, że to on był tematem rozmowy. Słyszał
wyraznie, że Sten go bronił. Chłopiec nie ruszał się z miejsca.
- Cały czas mu ufamy - warknęła Birgit. - Ale musi mieć świadomość tego,
że w pewnych sprawach trzeba mu doradzić. To takie przykre, że się wtrącasz i
stajesz przeciwko mnie. Fioła nie jest dla niego odpowiednim towarzystwem.
Nie zmienię zdania.
- Naprawdę nie pojmuję, dlaczego jesteś tak przeciwna temu, żeby chłopak
po raz pierwszy zaprosił do domu koleżankę. Nie mogę zgodzić się z tobą,
Birgit.
Johan wstrzymał oddech. A więc rozmawiali o Fioli. Powinien od razu się
domyślić. Najwyrazniej matka nie chciała zgodzić się nawet na spotkanie z
Fiolą przy herbacie. Johan był bardzo rozczarowany. On chciał przyjaznić się z
Fiolą. Pragnął sprawić jej przyjemność. Bez względu na zapatrywania matki.
Na szczęście mógł liczyć na wsparcie Stena.
- Nie musisz się ze mną zgadzać - odpowiedziała Birgit. - Możesz po prostu
przestać się tym zajmować. W tej sprawie to ja wiem, co jest najlepsze.
- Nie mogę, do licha, zrezygnować z własnego zdania. - Teraz Sten podniósł
głos, a Johan słyszał głośne kroki , za drzwiami.
- Ucisz się. Obudzisz Johana i Elsine. - Matka wcale nie zachowywała się
ciszej, lecz nie zdawała sobie z tego sprawy.
- Dzieci na pewno od dawna już nie śpią. Obudziłaś je swoim wrzaskiem -
syknął Sten. - Skoro nie chcesz mi powiedzieć, z jakiego powodu masz coś
przeciwko przyjaciólce Johana, sama przekonasz się, jak bardzo będę wściekły.
Nie potrafię czytać w myślach, a argument, że dziewczyna jest z niższej
warstwy społecznej niż my, jest najgłupszym wytłumaczeniem, jakie można
wymyślić.
- Nigdy nie powiedziałam, że to jest powód!
- A więc powiedz mi, do diabła, o co ci chodzi! Johan zamknął oczy i
pomyślał, że nie może tego dłużej słuchać.
Johan bezszelestnie prześlizgnął się do salonu. W tej części domu nie było
kuchni, ale w pokoju obok dużego salonu znajdowało się trochę picia,
ciasteczek i owoców. Chłopiec był smutny, bardzo przeżywał to, że matka była
tak wrogo nastawiona do Fioli.
Nagle Johan się zatrzymał. Z pokoju dobiegał donośny glos matki. Chłopak
usłyszał, że matka uległa prośbie Stena i nie mógł powstrzymać się przed
podsłuchaniem rozmowy.
- W porządku. W takim razie powiem, ci o co chodzi - powiedziała cicho
Birgit. - Choć tyle wiesz o wieku młodzieńczym i przyjazniach.
Johan wstrzymał oddech. - Nie chcę, żeby Johan darzył Fiole silnym
uczuciem, nawet gdyby nie miało to trwać całe życie. - W pokoju zapadła cisza.
%7ładnych krzyków, kroków, szurania krzesłami. %7ładnego przeklinania.
- Mój ojciec, dziadek twoich dzieci, jest także ojcem Fioli...
Minęła chwila, zanim Johan zdał sobie sprawę z słów matki. Ale powoli
zaczęło do niego docierać, że dziadek, Flemming Vilbo, jest ojcem Fioli. To by
oznaczało, że Fioła jest jego ciocią!
Chłopcu zrobiło się słabo i nie mógł uwierzyć, że to, co usłyszał, jest
prawdą. Musiał się przesłyszeć. Bez wahania pociągnął za drzwi do pokoju i
spojrzał matce w oczy. Matka siedziała na sofie pod oknem, blada i zapłakana.
Wstrząśnięty Sten siedział w fotelu naprzeciwko niej, ale gdy w drzwiach
pojawił się nagle Johan, oboje spojrzeli na niego z przerażeniem.
- Dobrze słyszałem? - wyszeptał Johan. Stał w progu, w ciemnoniebieskiej
piżamie i brązowych skarpetach, i patrzył raz na Birgit, raz na Stena. Chłopiec
zmieniający się w mężczyznę. Całkowicie zmieszany.
- Usiądz z nami - poprosił Sten. - Musimy o czymś porozmawiać.
Johan nie miał ochoty na rozmowę. Chciało mu się wyć, gdy zrozumiał, że
się nie przesłyszał. Jego przyjazń z Fiolą została zniszczona.
Mimo to chłopak wszedł do pokoju i usiadł. Jak lunatyk. Co jeszcze można
było dodać?
- Dobrze słyszałeś. To dla ciebie nowość, dla mnie również - powiedział
Sten. W jego głosie słychać było zmęczenie. - Twój dziadek jest ojcem twojej
przyjaciółki.
- Słyszałem. Fioła jest moją ciotką! W jakiej rodzinie się wychowałem? -
Johan był wściekły. - W domu publicznym?
Sten zerwał się znienacka z fotela i uderzył chłopca w twarz z głośnym
klaśnięciem.
- Nigdy więcej tak nie mów! Nasza rodzina zachowuje dobre obyczaje i nikt
nie będzie porównywał jej do patologicznych środowisk. - W oczach Stena
widać było wściekłość, a Johan był przerażony. Nigdy nie widział ojca w takim
stanie.
- Posłuchaj mnie, Johan - odezwała się spokojnym tonem Birgit. - Piętnaście
lat temu mój ojciec, a twój dziadek, miał romans z jedną ze służących, która
pracowała w majątku. Nikt nie mógł się o tym dowiedzieć i ojciec przez wiele
lat trzymał to w tajemnicy. Przez absolutny przypadek dowiedziałam się, że iż [ Pobierz całość w formacie PDF ]