[ Pobierz całość w formacie PDF ]

hulać, idąc utartym śladem Dunbarów i Baxterów. Stało się inaczej Ben zrezygnował z posady i
sam otworzył adwokacką kancelarię. Jako pierwszy klient zjawił się sędzia Lovejoy, czołowy
działacz polityczny hrabstwa, na którym silna wola Bena zrobiła tak wielkie wrażenie, że roztoczył
przed nim widoki popłatnej kariery politycznej, jeśli zobowiąże się do uległości. Ben z miejsca
odrzucił propozycję sędziego i oświadczył, że woli pozostać niezależnym człowiekiem. Słono za
to zapłacił. Sędzia, Lovejoy wyszedł z kancelarii srodze wzburzony, po czym Ben niewielu miał
klientów. Z czasem jednak stało się rzeczą powszechnie znaną wśród białej biedoty i Murzynów,
którym za długi zajęto dobytek, że w całym hrabstwie najskuteczniejszą i najtańszą poradę prawną
można uzyskać u Bena Baxtera.
Ben wstał i usiadł na krześle obok Lucjany.
 Nie pokazujesz się ostatnio w mieście. Domatorka się z ciebie zrobiła  powiedział.
 Mnie też tak się zdaje. Ale jakoś nie mam I ochoty ruszyć się z domu.
 To ci nie wyjdzie na dobre, Lucjano. Nie powinnaś, siedzieć tu sama i całymi tygodniami nie
widzieć ludzi.
 Mam tutaj Grady ego i mamę Elsie, nie jestem sama  szybko odparła.
Ben z powagą skinął głową. Zauważyła, że przygląda się jej ze skupioną miną. Była ciekawa, co
go nurtuje w głębi duszy. Odwróciła głowę, by nie dostrzegł w jej oczach nie dającego się ukryć
smutku. Ben zorientował się, o co chodzi, i spojrzał na rozciągającą się nad rzeką nizinę u stóp
wzgórza.
 Grady więcej czasu spędza w Maguffin niż w domu  powiedział.  A nawet jak jest tutaj,
też go tu nie ma, prawda, Lucjano?
Od razu zrozumiała, do czego Ben pije. Nie było to pytanie, na które miałaby odpowiedzieć.
Ben stwierdził tylko, jak jest naprawdę. Odwróciła się do niego i dzielnie się uśmiechnęła, ale
niewiele to pomogło, bo zdała sobie sprawę, że nie potrafi ukryć przed nim swego zmartwienia.
 Domyślam się, że wiesz, co się z nami dzieje  powiedziała i westchnęła. Nie ma sensu,
bym przed tobą ukrywała.
 Wiem, że jesteś strasznie nieszczęśliwa  powiedział z przejęciem.
Popatrzyła na swoje ręce złożone na kolanach.
 Czy Grady wrócił wczoraj wieczór?
Skinęła głową.
 I gdzie jest teraz?
 Nie wiem.
 W swej sypialni na górze?
 Chyba.
 Mówiłaś z nim, jak wrócił? Czy coś ci powiedział?
 O co ci chodzi?
 Czy mówił o nowych kłopotach& O tym, co mu się ostatnio przytrafiło?
Potrząsnęła głową.
 Zupełnie się nie wyznaję na jego sprawach. Właściwie nigdy mi nie mówi, co robi.
 Tak mi się też zdawało  powiedział z powagą. Oparł nogi na balustradzie i zamyślony
patrzył na sosnowe lasy na wzgórzach po drugiej stronie rzeki. Lucjana czekała zastanawiając się,
co było powodem dziwnych pytań Bena. Wiedziała, że coś go poważnie zmartwiło.
 Lucjana&  powiedział wreszcie unikając jej wzroku.
 Co powiesz, Ben?  spytała nerwowo. Opuścił nogi na podłogę, pochylił się naprzód, oparł
łokciami o kolana. Wciąż unikał jej wzroku.
 Obawiam się, że trzeba się liczyć z pewnymi& nieprzyjemnościami  zaczął.  Uważam,
żeś powinna o tym wiedzieć. Po to tutaj przyjechałem. Chciałem się upewnić, czy wiesz, na co się
zanosi.
 O czym ty mówisz, Ben?
 Będą kłopoty, Lucjano.
 Jakie?  spytała wylękniona.  O co chodzi?
 Tym razem sprawa jest bardziej nieprzyjemna, bo zamiast zwykłej porcji kłopotów są dwie.
 Znowu grał i przerżnął mnóstwo pieniędzy?
 Dwa i pół tysiąca dolarów, Lucjano. To wielki pieniądz. On nie da już rady zebrać tyle forsy.
 Mógłby zaciągnąć pożyczkę w banku  odparła z nutą nadziei.
 Nie. Bank Grady emu nie da pożyczki. Ani nikt inny.
 Więc co zrobi? Jaka jest rada?
 Nie wiem. Ja bym mu pożyczył, ze względu na ciebie, Lucjano, ale nie mam tyle pieniędzy.
Niestety, tym razem nie mogę mu pomóc. Resztki waszej plantacji obciążone są hipoteką ponad
ich wartość, Grady zaciągnął długi pod zastaw traktorów, a gdyby wystawił parę mułów na
licytację, nie dostanie nawet stu dolarów, nie mówiąc już o tym, że muły też są obciążone długiem. [ Pobierz całość w formacie PDF ]