[ Pobierz całość w formacie PDF ]

26,5). Dowiadujemy się, że  jego sława rozniosła się daleko, gdyż Pan mu cu-
downie pomagał, dopóki był on silny". Nie było nic złego w tej sile, gdyż była ona
dana mu przez Boga. Ale czytamy następnie o dniu, w którym  podniosło się ser-
ce jego". Zaczął tę siłę przypisywać sobie i to doprowadziło do całkowitego zginie-
nia, zguby, dokładnie tak jak pokazuje wyżej cytowany wiersz z Przypowieści.
Jest rzeczą ważną zauważyć kształt jaki przybrała jego pycha. Wszedł on
do świątyni, by ofiarować kadzidło, do czego wyłącznie synowie Aarona byli upo-
ważnieni. Oni zostali poświęceni do tej pracy. Ale Uzjasz przypuszczał, że może
nawet zbliżyć się do Boga bezkarnie. Przekroczył granice zapominając o swojej
ludzkiej słabości i grzechu. Jego upadek przyszedł wówczas, kiedy wydawało mu
się, kiedy sądził, iż jest bardzo ważny i bardzo duchowy. Ale nawet wtedy mógł
on jeszcze uniknąć sądu. Kapłan Azariasz i nie mniej niż osiemdziesięciu jego po-
mocników, weszli za królem do świątyni i upominali go. Król jednak był zbyt zaro-
zumiały, by posłuchać ich rad i uznać swoją nieadekwatność wobec tej grupy
 ekspertów". Stracił opanowanie, rozgniewał się i w tym momencie stał się trędo-
watym. Karą dla niego było wyłączenie z domu Bożego na całą pozostałą część
jego życia.
Ta historia została nieraz powtórzona. Bywa ona powtórzona i dzisiaj w ży-
ciu chrześcijan. Bóg czyni mężów i niewiasty silnymi w mocy Ducha Zwiętego.
Szczęści im się. I zamiast uznawać ustawicznie swoją naturalną słabość i zamiast
chodzenia w pokorze przed Bogiem, stają się oni najpierw zarozumiali, pyszni, a
następnie aroganccy, a wreszcie zbyt śmiali przed obliczem Boga. Stają się pijani
winem powodzenia, sukcesu i popularności. Myślą, że są nieomylni i niezwycię-
żeni. Jak Uzjasz, oni także są zli gdy inni, widząc w nich pychę, upominają ich.
Myślą, że nie podlegają korygowaniu, naprawie. I wtedy przychodzi wielki upa-
42
dek. Zaszli za daleko, cierpią na straszliwy duchowy trąd i przez to zostają wyłą-
czeni od Bożych błogosławieństw i służby. Paweł ostrzegał Koryntian, by głosząc
innym sami nie zostali zdyskwalifikowani w biegu życiowym (1Kor. 9,27).
Paweł był wybitnym przykładem człowieka, który zdawał sobie sprawę ze
swoich słabości i liczył wyłącznie na Bożą siłę. Tej wielkiej lekcji nauczył się w
szkole cierpienia i dlatego dziękował Bogu za  bodziec ciała", bez względu na to,
co on w tym konkretnym wypadku oznaczał. Paweł nie przyszedł do Koryntu na
grzbiecie fali reklamy.  Przybyłem do was w słabości i w lęku, i w wielkiej trwodze"
(1Kor. 2,3)  przypominał pózniej Koryntianom. Ale rezultaty tej misji jednego
człowieka przynoszą dzisiaj wstyd naszym misjom i kampaniom ewangelizacyj-
nym. Konwertyci, których pozyskał w tym mieście, byli pózniej kuszeni, by lekce-
ważyć Pawła z powodu słabej budowy fizycznej i jego słabej wymowy. Paweł jed-
nak nigdy nie załamał się z tego tytułu, nie stał się też pyszny, zarozumiały czy
zbyt śmiały przed obliczem Boga, kiedy Bóg zlał Swoją moc do tego ziemskiego
naczynia, jak Paweł nazwał siebie,  aby się okazało, że moc, która wszystko
przewyższa jest z Boga a nie z nas" (2Kor. 4,7). Radował się w swoich słabo-
ściach, gdyż gdy on był słaby, wtedy był silny (2Kor. 12,10). Chlubił się raczej
swoimi słabościami, a nie swoją siłą wiedząc, iż jedynie wtedy moc Chrystusa bę-
dzie mogła na nim spoczywać.
Hudson Taylor, założyciel jednego z największych na świecie towarzystw
misyjnych i pierwszy protestant, który rozpoczął misję, ewangelizację w Chinach,
znał to przeżycie także i nigdy o nim nie zapominał aż do dnia śmierci. Kiedyś tak
pisał:  Wszyscy Boży olbrzymi, byli słabymi ludzmi, którzy dokonali wielkich rze-
czy dla Boga ponieważ liczyli tylko na Jego obecność przy nich. Liczyli na Bożą
wierność".
Chrzest w Duchu Zwiętym  to dopiero początek. Będziemy popełniać
jeszcze błędy. Będziemy mieć zarówno niepowodzenia jak i sukcesy i zwycię-
stwa, tryumfy. Nie wolno nigdy pozwolić, by te sukcesy uczyniły nas zarozumiały-
mi, pysznymi. Musimy całą chwałę oddać Bogu i o tych sukcesach naszych nie
powinniśmy zbyt wiele mówić. Z drugiej strony, nie możemy pozwolić, by nasze
niedociągnięcia, niepowodzenia prowadziły nas do rozpaczy czy rezygnacji. One
również muszą być kamieniami milowymi na drodze wiary, a nie kamieniami obra-
zy. Jeśli będziemy pokorni, to nauczymy się wiele na tych błędach. Człowiek
pyszny, zarozumiały rzadko uzna swoje niepowodzenie, upadek i dlatego nigdy
nie nauczy się, ponieważ sądzi, iż zna wszystkie odpowiedzi. Taki człowiek rzad-
ko przyjmie radę i staje się gniewny, gdy się mu zwraca uwagę, gdy koryguje się
go. Jeśli zatem chcemy, by Bóg nas używał, to musimy posiąść pokorę uczenia
się od innych.
Choć zostaliśmy pomazani potężnie Duchem Zwiętym, jesteśmy nadal sła-
bi i  nie mieszka we mnie, to jest w ciele moim, dobro" (Rzym. 7,18). W każdej
chwili potrzebujemy obecności i mocy Bożej. Jezus powiedział:  beze mnie nic
uczynić nie możecie" (Jan 15,5). Duch jest ochotny, ale ciało słabe, ach, jak sła-
be!
43 [ Pobierz całość w formacie PDF ]