[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Pocahontas - pochyliła się i wzięła go na ręce.
Quiyow zawodził i syczał, aż w końcu odszedł.
- Nie bój się, Pocahontas - powiedział do niej John, nadal ją przytulając. - Bóg jest z
tobą i ze mną, i z naszym małym Thomasem. Jesteśmy w jego rękach, a on jest znacznie
potężniejszy od złego.
Kilka chwil pózniej znalezli się na pokładzie statku.
Pocahontas powróciła odwaga dzięki sile wiary męża. Usunęła ze swojego umysłu i
pamięci wspomnienie Quiyowa i pozwoliło jej to umocnić się w swojej wierze i zaufaniu do
Boga.
- Jesteśmy w jego rękach - powtórzyła do siebie.
Bryza stawała się silniejsza.
Pocahontas zobaczyła ponad sobą wielkie białe żagle opadające w dół i napełniające
się wiatrem, i znów pomyślała o gigantycznych łabędziach.
- Odcumować! - krzyczeli marynarze na pokładzie. - Odbijamy!
 Treasurer oddalał się od Jamestown. Już po kilku chwilach pędzili z wiatrem. Ta
prędkość odebrała Pocahontas oddech, kiedy stała przy nadburciu, nie odstępując Johna i
Thomasa.
Wkrótce okrążyli cypel, który zasłonił im widok Jamestown.
Statek zaczął pruć wody Chesapeake, wielkiej zatoki, która niosła do morza wody
wszystkich rzek tej krainy.
W oddali Pocahontas ujrzała niesamowity widok.
Z północy w dół rzeki płynęła wielka łódz z wydrążonego pnia z czterdziestoma
wioślarzami - królewskie czółno Powhatana!
Otaczało je wiele mniejszych czółen. Wszyscy Algonkinowie we wszystkich łodziach
byli pomalowani i mieli odświętne barwy i pióropusze.
Ponad falami skropionymi słońcem rozległa się plemienna pieśń wiosłowania i bicie w
bębny.
Potężny Powhatan stał w tyle swej długiej łodzi na szeroko rozstawionych nogach.
Wysoko ponad głową powoli wymachiwał berłem z orlich piór w królewskim pożegnaniu
swojej córki-księżniczki.
Wszyscy pasażerowie statku zbiegli się na jedną stronę, by przy boku Pocahontas
cieszyć się tym niezwykłym pozdrowieniem.
Pocahontas wciąż machała w odpowiedzi i nie spuszczała wzroku z łodzi ojca.
Wkrótce stała się ona jedynie paskiem na horyzoncie, ale wciąż widoczne było uniesione,
falujące berło.
W końcu i ono znikło z pola widzenia.
Księżniczka po raz ostatni pomachała na pożegnanie.
Z pierwszym blaskiem następnego poranka Pocahontas pospieszyła na pokład, by
znów poczuć słoną mgłę na twarzy i siłę morskiego wiatru. Wkrótce John dołączył do niej.
Ujrzeli niedaleko wieloryby wynurzające się na powierzchnię i Pocahontas opowiedziała
mężowi, jak jej bracia na nie polowali.
- Skoro zawsze byłaś żądna przygód - zapytał John - to czy chciałaś popłynąć z nimi?
- Wiedziałam, że polowania na wieloryby są zbyt niebezpieczne - odpowiedziała. -
Ale raz ukryłam się w czółnie Parahunta i próbowałam wyruszyć z braćmi na ich pierwszą
wyprawę zwiadowczą do Jamestown.
Niestety, złapali mnie i odesłali z powrotem do domu.
Myślałam, że już nigdy w życiu nie uda mi się wyruszyć na poszukiwanie przygód. A
teraz, popatrz, gdzie jestem!
Kilka tygodni pózniej kołysząc Thomasa w swojej kajucie pod pokładem Pocahontas
usłyszała dzwon okrętowy i okrzyk: - Ląd, ahoj!
Zadudniły stopy pasażerów wybiegających z kabin.
Pocahontas zawinęła synka w koc i podążyła za nimi na pokład.
Tam przywitał ją podnieconym uśmiechem John. Pociągnął ją do nadburcia i wskazał
szarą linię na horyzoncie. To była Anglia.
- Kapitan mówi, że to najkrótsza ze wszystkich jego podróży morskich na tej trasie -
powiedział John.
Tomo-como stał w pobliżu. Węże w jego uszach nie przeżyły morskiej podróży.
Pocahontas patrzyła, jak wyciągał martwe, uschnięte gady i wyrzucał je za burtę. Odpłynęły
niesione falami, zostając w tyle za pędzącym statkiem.
Epilog
Treasurer dotarł do Anglii pózną wiosną 1616 roku.
Tomo-como wyrzucił swój kij do liczenia zaraz po tym, gdy jego oczy po raz
pierwszy spojrzały na zatłoczone ulice Londynu.
Księżniczka Pocahontas - znana również jako Lady Rebeka Rolfe - została
przedstawiona wielu najbardziej sławnym wówczas w Anglii ludziom. Widziała sztukę
Williama Szekspira w teatrze Globe Theatre, spędziła dzień w Parlamencie.
Została także przedstawiona królowej Anne, żonie króla Jamesa. Kiedy Pocahontas
składała grzecznościowy ukłon, królowa wstała i również skłoniła głowę. - Obie mamy w
sobie królewską krew, moje dziecko - powiedziała. Pózniej Pocahontas poznała też króla
Jamesa.
Pocahontas dowiedziała się, że John Smith żyje. Napisał do królowej Anne list o tym,
jak Pocahontas uratowała życie jemu i wielu innym ludziom w Jamestown.  Bez niej - pisał -
wszystko by przepadło .
Przypomniał też, że Pocahontas była pierwszą chrześcijanką z jej wielkiego narodu.
Potem Pocahontas spotkała się z kapitanem Smithem. Powiedział jej, że zawsze miał
nadzieję powrócić do Chesapeake.
Po kilku miesiącach pobytu w Anglii Pocahontas wraz z rodziną zamierzała powrócić
do domu.
Niestety, księżniczka rozchorowała się na gruzlicę.
Zmarła w marcu 1617 roku, w wieku dwudziestu lat i została pochowana w Anglii.
Kiedy John Smith dowiedział się o jej śmierci, napisał takie oto słowa:  Kiedy
myślimy o tych wszystkich dobrych rzeczach, jakich dokonała młoda księżniczka, nie tylko
dla mnie, aale dla swojego narodu i wszystkich, o których dbała w Jamestown, możemy
powiedzieć tylko jedno: To z pewnością Bóg stworzył Pocahontas.
Nota historyczna
Zapisy historyczne malują taki oto obraz prawdziwej Pocahontas: [ Pobierz całość w formacie PDF ]