[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wisi na murach z podpisem  Poszukiwana . Jakby chodziło o zwykłego przestępcę.
Ku jej zaskoczeniu Luke wybuchnął śmiechem.
 Co cię tak rozbawiło?  Kristen poczuła się urażona.
 Jesteś przestępczynią  stwierdził.  W każdym razie w rozumieniu prawa.  Spojrzał
na nią z uznaniem.  Ale na pewno nie zwykłą.
 Dzięki  skrzywiła się z niesmakiem.
 Nie powiedziałem ci jeszcze, że Derek wyznaczył za ciebie nagrodę. .
 Co? Nagrodę?  Tego już było za wiele.
 Cóż, ściśle rzecz biorąc, nie za ciebie. Za  informację prowadzącą do odnalezienia
Cody ego Vincenta .  Luke mrugnął porozumiewawczo.  Pięćdziesiąt tysięcy dolarów.
Niezle, co? Dla faceta takiego jak Derek to oczywiście tylko drobna suma, ale zawsze...
 Luke, jak możesz tak żartować? Teraz każdy w mieście będzie nas szukał.
 Już was szukają.  Luke podniósł torby i łokciem otworzył drzwi do domu.  I jeszcze
was nie znalezli, prawda? Chodz, zjedzmy pizzę. Umieram z głodu.  Przytrzymał drzwi i
zaczekał, aż Kristen wejdzie.  Jeśli będziesz grzeczna i wszystko ładnie zjesz, na deser
opowiem ci o nowym świadku, którego dzisiaj odnalazłem.
 Nowym świadku?  zaciekawiła się.
 Najpierw pizza.
 Luke, jesteś niemożliwy!  wykrzyknęła.
Dopiero pózniej uprzytomniła sobie, że wciąż się nie dowiedziała, co go dręczy.
 Zrubokręt.  Luke wyciągnął rękę. Cody podał mu narzędzia.
Luke dokręcił śruby przy zlewie. Kristen już parę razy napomykała, że cieknie, więc gdy
zjedli pizzę, poprosił Cody ego, żeby mu pomógł.
 Ja?  zdziwił się chłopiec.  Nie wiem jak.
 Pokażę ci. Będziesz mi podawać narzędzia.
 Dobrze.
Uporali się z robotą bardzo szybko. Cody z dumą wypełniał zadania asystenta.
 Teraz puszczę wodę  powiedział Luke  a ty sprawdz, czy spod zlewu nie cieknie. 
Cody kucnął i z uwagą wpatrywał się w podłogę pod zlewem.
 Sucha  zawołał.
 Zwietnie. Jestem dumny z takiego pomocnika  pochwalił go Luke. To naprawdę dobry
chłopak, pomyślał.
Ale czy to moje dziecko?
To pytanie nie dawało mu spokoju. Od czasu starcia z Derekiem myślał o tym bez
przerwy. Dlaczego się nie oburzył, gdy Luke dał mu do zrozumienia, że w żyłach chłopca nie
płynie krew Vincentów? Czy prawdziwy ojciec nie zareagowałby gwałtownie, gdyby ktoś
zasugerował, że jego syn jest dzieckiem innego mężczyzny?
Tymczasem Derek poszarzał na twarzy, ale nie zaprzeczył. Wyglądał tylko na
zaszokowanego i przestraszonego. Bał się ujawnienia swego sekretu? Bał się, że całe miasto
będzie się z niego śmiać, gdy się dowie, że jego żona urodziła dziecko innego mężczyzny?
A jeśli Derek nie jest ojcem Cody ego... to wtedy oczywiście mógł być nim tylko jeden
mężczyzna. Sheri miała wady, ale jedno było pewne. Nie sypiała z wszystkimi chłopakami
dokoła.
Luke sam nie wiedział, co myśleć. Jaka była prawda? Czyim synem jest Cody?
Aż do tego czasu starał się nie dopuszczać do siebie takich wątpliwości. Miał mnóstwo
innych problemów. Poza tym miał powody, by wierzyć, że albo Sheri, albo Kristen kłamała.
Wciąż jednak brzmiały mu w uszach oskarżycielskie słowa Kristen.  Nie chcesz
uwierzyć, że Cody jest twoim synem. Musiałbyś wówczas uznać fakt, że twoje dziecko
wychowywał mężczyzna, którym pogardzasz. %7łe odwieczny wróg znęcał się nad twoim
synem .
Jego syn. Jego krew. Przebywający przez całe lata pod jednym dachem z potworem, który
go maltretował. Pozbawiony prawdziwej ojcowskiej miłości.
Nie mówiąc już o tym, czego on został pozbawiony. Dzieciństwo Cody ego ominęło go
bezpowrotnie. Pierwsze wypowiedziane przez chłopca słowo. Pierwsze kroki. Pierwsze ząbki.
Zadrżał. Kristen się nie myliła. Nie chciał wierzyć, bo bał się prawdy. Nie wiedział, jak
się z nią upora. Jak ta prawda wpłynie na jego życie.
Spojrzał w dół i zauważył, że ściska śrubokręt tak kurczowo, jakby chciał użyć go w
jakimś niszczycielskim celu. Rozluznił uchwyt i rzucił śrubokręt do pudełka z narzędziami.
Na szczęście Cody wciąż jeszcze klęczał koło zlewu.
 Ani śladu wody?  upewnił się, uśmiechając do chłopca.
 Ani śladu.
 Wykonaliśmy dobrą robotę  stwierdził z zadowoleniem.
 My?  Cody wreszcie podniósł głowę i popatrzył na niego ze zdziwieniem.  Nie
wiedziałem, że potrafisz naprawiać takie rzeczy  dodał.  Myślałem, że wezwiesz
mechanika.
 Cóż, niektórzy tak robią  zaśmiał się Luke.
 Kiedyś, jak byłem mały  opowiadał Cody z powagą  nasz zlew przeciekał, ale mój
tato nie umiał go naprawić.
Luke był zaskoczony. Nie dlatego, że Derek nie wiedział, jak naprawić zlew. Ten facet
prawdopodobnie nie miał pojęcia, co to jest śrubokręt. Był zaskoczony, że Cody po raz
pierwszy wspomniał ojca.
Broda chłopca zaczęła się trząść.
 Mamusia mu dokuczała, że nie zna się na zlewie, a tata był wściekły.  Cody dyszał
ciężko.  On, on, on...
Zanim Luke zastanowił się, co robi, przykucnął obok chłopca i objął go ramieniem. Cody
drżał przytulony do jego piersi. Po chwili mocno objął go w pasie.
Luke poczuł w gardle jakiś dziwny ucisk. Wzruszenie nie pozwoliło mu wydobyć głosu.
Nie przypuszczał, że dotyk drobnego ciałka dziecka może być czymś tak cudownym.
Bezradnie pogładził go po głowie.
 Wszystko będzie dobrze  wymamrotał wreszcie.
 Ciiii...
Na Boga, nikt nigdy już nie skrzywdzi tego dziecka. Nikt.
Po chwili Cody pociągnął nosem i odsunął się od niego, żeby wytrzeć oczy. Luke wciąż
jednak trzymał go w ramionach.
 Już dobrze?  spytał.
 Tak  pokiwał głową Cody i znowu pociągnął nosem. Luke nie bardzo wiedział, co
teraz zrobić. Puścił chłopca i wstał.
 Chodzmy poszukać cioci  zaproponował.  Może namówimy ją na partyjkę warcabów.
 Luke?  Cody podniósł na niego wzrok. Policzki wciąż miał mokre od łez.
 Słucham.
 Wiesz, co bym chciał?
 Nie.
Cody spuścił głowę i zastanawiał się przez chwilę. Nerwowo zaciskał dłonie.
 Chciałbym, żebyś był moim tatą  wyszeptał tak cicho, że Luke z trudem dosłyszał
wypowiedziane słowa.
Nie odpowiedział. Nie dlatego, że nie chciał. Po prostu poczuł taki skurcz w gardle, że nie
zdołałby wydobyć z siebie głosu, nawet gdyby od tego zależało jego życie.
Kristen zamknęła drzwi pokoju Cody ego i uśmiechnęła się do Luke a.
 Robisz postępy w opowiadaniu bajek na dobranoc  pochwaliła.  Sama nie mogłam
doczekać się końca.
Miała, co prawda, uśmiech na twarzy, ale przez cały wieczór nie dawała jej spokoju myśl,
że nie wie, co gnębi Luke a.
Trudno było skłonić go do zwierzeń. Nie był typem człowieka, który chętnie się otwiera,
który chce, by ktoś dzielił z nim jego zmartwienia. Nie, wolał sam sobie z nimi radzić.
W ten sposób zaznaczał, że polega tylko na sobie, nie jest od nikogo zależny i jest
człowiekiem wolnym.
Oczywiście po doświadczeniu z Sheri był to również sposób, by nie dać się ponownie
zranić. Tego też dowiedziała się o nim Kristen w ciągu tygodnia, który razem spędzili.
Może to właśnie go dręczyło. Obawa, by ponownie się nie zaangażować w związek [ Pobierz całość w formacie PDF ]