[ Pobierz całość w formacie PDF ]

rozprawiacie sobie o tym, jak to dobrze by było pomóc osobom pokrzywdzonym przez los.
Dzięki temu możesz zdobyć puchar pierwszeństwa, do cholery!
- Pomagamy tym ludziom, Scott, ale nie zapraszamy ich do domu! Sam powiedziałeś, że jej
matka zostanie skazana. Co wtedy z nią zrobisz, adoptujesz ją? Wychowasz ją jak naszą córkę?
Wyślesz do szkół w Highland Park? Scott, w szkole Boo nie ma ani jednego czarnego dziecka!
Czasami, tak jak teraz, intensywność złości jego żony wytrącała go z równowagi, jak wtedy,
gdy jego trener w college u złapał go za ochraniacz na twarz, przyciągnął go do siebie i wypalił,
że spartolił mecz. Wtedy Scott Fenney stał bez słowa przed trenerem, a teraz stał bez słowa przed
piękną, wściekłą kobietą. Jedyna różnica polegała na tym, że z każdym złym słowem na twarz
Scotta nie padały drobiny tytoniu do żucia, przylegając do niej. A jednak dałby wszystko, żeby w
mgnieniu oka zamienić tę złośnicę na mokre plamy z tytoniu na twarzy.
- Poza tym nie ma w niej też żadnej dziewczynki o imieniu Pajamae!
ROZDZIAł JEDENASTY
Scotty, z takimi dowodami możemy jej uratować życie.
Scott uciekł przed gniewem żony i znalazł schronienie w przyjaznych salach Dibrell Tower.
Wraz z Bobbym jedli pózny lunch na górze, w Downtown Club. Zdał Bobbyemu relację z wizyty
na osiedlu w południowym Dallas, opowiedział o nowej lokatorce rezydencji Fenneyów i o
reakcji żony. Pózniej Bobby zaczął przedstawiać mu szczegóły dotyczące sprawy.
- Carl, wynajęty przeze mnie prywatny detektyw, odnalazł tę Kiki, która potwierdziła wersję
Shawandy. Bez niespodzianek. Ale potem pogadał z gliniarzami z Highland Park, z którymi jest
zaprzyjazniony. - Bobby nachylił się nad stołem tak, że Scott wyczuł smród papierosów w jego
oddechu. Zciszył głos do szeptu. - Posłuchaj tego: okazuje się, że Clark McCall był rok temu
oskarżony o napaść i gwałt na jakiejś studentce z SMU. Dziewczyna złożyła skargę, ale ją
wycofała, kiedy tatuś (czyli senator Mack McCall) jej zapłacił. Carl rozmawiał z oficerem
dyżurnym, który pracował tamtego wieczoru, to on przyjął doniesienie. Powiedział, że
dziewczyna była niezle poobijana.
- Jak my ją mamy znalezć bez śladu w papierach?
- Ten sierżant głupi nie jest. Wiedząc, że senator wie, że on wie, pomyślał sobie, że może to
się kiedyś przydać, i zachował kopię doniesienia.
- Dał ją Carlowi?
- Nic z tego. Powiedział, że schował to w bezpiecznym miejscu, w skrytce depozytowej.
Powiedział, że jakby dał to Carlowi, to by go dopadli i wylali z roboty, a zostały mu tylko dwa
lata do emerytury. Powiedział, że wyprze się tego pod przysięgą, jeśli powołamy go na świadka.
Ale zdradził Carlowi nazwisko tej dziewczyny: Hannah Steele. Teraz mieszka w Galveston.
- Będzie zeznawać?
- Carl poleciał tam, żeby ją namówić. Scott rozłożył ręce.
- No i...?
- Nasza linia obrony może więc iść dwutorowo. Po pierwsze, nie ona nacisnęła na spust, co
będzie trudno udowodnić z jej odciskami palców na pistolecie i z kulą z tej broni w jego czaszce.
A jeśli nie ona, to kto? Clark? Nagle doszedł do przekonania, że jest zły do szpiku kości i uwalnia
świat od swojej osoby? Nie sądzę. Naszą pomocniczą linią obrony jest samoobrona. Wyzywa ją
od ostatnich, bije ją, dziewczyna strzela do niego w samoobronie. Ale jest czarną prostytutką i
narkomanką; kto jej w to uwierzy, prawda? I tutaj właśnie powinna pojawić się Hannah Steele,
potwierdzając jej zeznania. Miła, biała dziewczyna zeznaje, że Clark pobił ją i zgwałcił rok temu,
i ława przysięgłych dochodzi do wniosku, że może Shawanda mówi prawdę. I tak przysięgli
powoli odkrywają cały obraz. Pokażemy im, że Clark McCall był rasistowskim gwałcicielem, i
może ocalimy jej życie.
- Będzie uniewinnienie?
Bobby spojrzał na niego z politowaniem.
- Nie, nie uniewinnienie, Scotty. Zycie w więzieniu, może możliwość zwolnienia
warunkowego po trzydziestu latach. Nie uzyskuje się uniewinnienia, kiedy twoja spluwa jest
narzędziem zbrodni z odciskami palców, a strzał oddano z bliskiej odległości, prosto w mózg
ofiary, kiedy leżała na podłodze. Z takimi dowodami dożywocie jest dla niej wygraną.
* * *
- Nich to szlag trafi, Dan! Powiedz mu, żeby odpuścił, i to natychmiast!
Głos senatora brzmiał tak głośno w słuchawce, że Dan Ford musiał odstawić ją od ucha. Dan
właśnie dostał raport od Scotta w sprawie Shawandy Jones i na mocy swojej umowy z senatorem [ Pobierz całość w formacie PDF ]