[ Pobierz całość w formacie PDF ]

syna na kosmodrom.
 A skąd bierzecie powietrze?  dociekał Ronny.
 Generujemy je sami  odparł Barrent.  Ale powietrze nie
stanowi żadnego problemu. Najważniejsza jest woda. Pewnie wiesz, że wody nie daje się sprężać pod
ciśnieniem i bardzo trudno jest ją zmagazynować w odpowiednich ilościach. Innym poważnym problemem jest
nawigacja przy wychodzeniu z podprzestrzeni.
 Co to jest ta podprzestrzeń?  spytał chłopiec.
 W istocie rzeczy  odparł Barrent  to po prostu inny poziom przestrzeni rzeczywistej. Ale wszystko to
znajdziesz w swojej encyklopedii.
 Oczywiście, Ronny  przytaknął ojciec chłopca.  Nie możemy zawracać głowy panu pilotowi. Na pewno
ma mnóstwo pilnych zajęć.
 Rzeczywiście mam trochę roboty  powiedział Barrent.  Możecie sobie tu wszystko obejrzeć. I
powodzenia w obronie pracy, Ronny.
Ruszył szybko przed siebie, czując ciarki pełzające wzdłuż kręgosłupa. Przez pierwsze pięćdziesiąt metrów
spodziewał się, iż lada chwila zostanie trafiony wiązką promiennika lub kulą zwykłego pistoletu. Ale kiedy
obejrzał się, ojciec i syn stali, odwróceni do niego tyłem i uważnie przyglądali się olbrzymiemu statkowi.
Barrent zawahał się, głęboko zaniepokojony. Do tej pory wszystko odbywało się zdecydowanie zbyt łatwo.
Podejrzanie łatwo. Ale cóż mógł na to poradzić? Trzeba było brnąć dalej.
Droga / kosmodromu prowadziła obok rzędu szop i ginęła w iesie. Barrent szedł nią tak długo, dopóki nie stracił
z oczu otwartej bramy. Wtedy szybko zbiegł na pobocze i skręcił między drzewa. Jak na pierwszy dzień pobytu
na Ziemi miał zdecydowanie dość kontaktów z ludzmi. Wolał nie kusić losu. Chciał spokojnie sobie wszystko
przemyśleć, przespać noc w lesie i dopiero rankiem poszukać jakiegoś miasta lub wsi.
Przecisnął się przez gęste zarośla i zanurzył w cień olbrzymich dębów. Wszędzie wokół słychać było ćwierkanie
i bieganinę niewidocznych zwierząt i ptaków. Dalej w przodzie znajdowała się duża biała tablica przybita do
drzewa. Barrent podszedł do niej i przeczytał: PARK NARODOWY FORESTDALE. ZAPRASZAMY NA
PIKNIKI I BIWAKI.
Poczuł się nieco rozczarowany, choć zdawał sobie sprawę, że w tak bliskiej odległości od kosmodromu trudno
się było spodziewać dziewiczej głuszy. Prawdę mówiąc, na planecie tak starej i tak wysoko rozwiniętej jak
Ziemia najprawdopodobniej w ogóle nie było już terenów dziewiczych, może poza rezerwatami.
Słońce stało już nisko nad horyzontem i w cieniu pod drzewami robiło się chłodno. Barrent znalazł sobie
wygodne miejsce u stóp potężnego dębu, wymościł je liśćmi i położył się. Miał mnóstwo rzeczy do
przemyślenia. Dlaczego, na przykład, nie było żadnych straży na najważniejszym punkcie kontaktowym Ziemi,
międzygwiezdnym kosmodromie? Czy środki bezpieczeństwa obejmowały dopiero osiedla i miasta? Czy też
może był już pod jakimś nadzorem, obserwowany za pomocą niezwykle subtelnego systemu kontroli, który
pozwalał śledzić jego ruchy i zatrzymać go dopiero wtedy, gdy ktoś uzna to za stosowne? Czy też to zbyt
fantastyczny pomysł? A może raczej...
 Dobry wieczór  rozległo się obok jego prawego ucha.
Barrent rzucił się jak najdalej od dochodzącego głosu w nerwowym odruchu reakcji obronnej, sięgając
jednocześnie po promiennik.
 A wieczór jest rzeczywiście wyjątkowo przyjemny  ciągnął głos.  Tu u nas, w Parku Narodowym
Forestdale, temperatura wynosi w tej chwili dwadzieścia pięć i sześć dziesiątych stopnia Celsjusza, wilgotność
powietrza 23 procent, a barometr ustalił się na poziomie dwadzieścia dziewięć przecinek dziewięć. Jestem
pewien, że stali bywalcy rozpoznali już mój głos. Gdyby jednak byli wśród państwa również nowi miłośnicy
przyrody, pozwolę sobie przedstawić się. Jestem Dąbek, wasze oddane drzewo. Pragnę serdecznie powitać
wszystkich państwa w naszym miłym parku narodowym.
Barrent siedział sztywno w narastających ciemnościach i rozglądał się wokół. Nie mógł zrozumieć, co to za
jakaś sztuczka. Tymczasem głos rzeczywiście zdawał się dochodzić z pnia ogromnego dębu.
 Korzystanie z uroków natury  mówił Dąbek "  jest obecnie łatwe i wygodne. Możecie państwo znalezć
spokój i ciszę absolutnego odosobnienia nie oddalając się więcej niż dziesięć minut drogi od najbliższego środka
komunikacji. Tym, którzy nie mają ochoty na całkowite odosobnienie, proponujemy grupowe wycieczki
naszymi starymi polanami za symboliczną opłatą. Nie zapominajcie opowiedzieć swym przyjaciołom o urokach
waszego miłego parku narodowego. Każdy jego zakątek oczekuje na wszystkich miłośników niezapomnianych
przeżyć na łonie natury.
Pień drzewa rozwarł się, a z jego wnętrza wysunęły się zrolowany śpiwór, termos i pojemnik z kolacją.
 %7łyczę państwu udanego wieczoru wśród dzikiego piękna świata cudów natury  powiedział Dąbek.  A
teraz Narodowa Orkiestra Symfoniczna pod dyrekcją Ottera Kruga wykona dla państwa  Pieśń mateczników"
Ernesto Nestrichalego. Nagrania
dokonano w studio Narodowej Północnoamerykańskiej Sieci RadiowoTelewizyjnej. Wasz oddany Dąbek żegna
się z państwem, dobranoc.
Z kilkunastu ukrytych głośników rozległa się muzyka. Barrent podrapał się w czoło, ale w końcu doszedł do [ Pobierz całość w formacie PDF ]