[ Pobierz całość w formacie PDF ]

widziałam cię całe wieki! Gdzie byłeś?
 W mysiej dziurze, Marto. Poznaj moją przyjaciółkę, pannę Carol
Keen. Carol, to Marta Leroy, wschodząca gwiazda teatru.
Carol uśmiechnęła się do wielkich czarnych oczu. Marta miała bardzo
szczupłą figurę, a długie włosy nosiła rozpuszczone na boki.
 Cześć  powitała ją Marta.  Czy myśmy się gdzieś spotkały?
 Nie  odparła Carol.  Nie znamy się. Ja nie mam nic wspólnego z
teatrem.
 Więc nie wiesz, co to jest prawdziwe życie! Ja jem, śpię, żyję i
oddycham sceną! To jedyne miejsce, gdzie można zaszyć się z dala od tego
strasznego świata.
 Carol woli wiśnie. Są lżej strawne  podsumował Mark lakonicznie.
 Jak ci się wiedzie, Marto?
 Dziękuję, nie narzekam. Muszę się jednak sporo napracować, żeby nie
wypaść z obiegu, a to czasami bywa trudne.
 Napijesz się z nami kawy?
 Dziękuję ci, Mark, to miło z twojej strony. Carol, proszę cię, zamień
się ze mną miejscem. Proszę!
Carol spojrzała na Marka, który wyjaśnił:
 Marta chce wejść w obiektyw Sama.
 Przepraszam, nie wiedziałam.
Carol poderwała się z miejsca i Marta usiadła na jej krześle. Jej ciemne,
głębokie oczy jarzyły się teraz jakimś chorobliwym blaskiem. Nerwowo
przebierała palcami.
RS
50
 Proszę was, zróbcie coś. Nawet nas nie zauważył!  szepnęła
napiętym głosem.
Carol spojrzała we wskazanym kierunku i zobaczyła wysokiego,
szczupłego mężczyznę, który mówił coś do Vivienne Saxon. Obok niej
siedział gruby, łysiejący jegomość z zakłopotaną miną.
 To jest Sam Stone  wyjaśnił Mark.  Pracuje dla jednej z
największych gazet w kraju. Większość ludzi tutaj zrobi wszystko, żeby ich
zdjęcie zamieszczono w gazecie, może z wyjątkiem Sir Humphreya.
Samowi wybaczyliby nawet morderstwo.
 Zróbcie coś!  powtórzyła Marta.  Z wami na zdjęciu wyszłabym
wspaniale.
Nie dowierzając własnym oczom Carol ujrzała, jak Marta upuszcza na
podłogę filiżankę kawy, po czym. odskakuje z głośnym okrzykiem
zaskoczenia. Sam podniósł głowę i zaczął się zbliżać w stronę ich stolika.
Głos Marty stał się chrapliwy.
 Carol, proszę cię, idz stąd na chwilę!
 Nie ruszaj się, Carol  powiedział Mark na poły rozgniewany, na
poły rozbawiony.
Sam Stone podniósł aparat, a w tym momencie Marta rzuciła się do
przodu i objęła Marka, uśmiechając się przesadnie. Trzasnął flesz, potem
następny, Sam fotografował Martę stojącą na palcach, jakby lada chwila
oczekiwała pocałunku.
 Och Mark!  powiedziała, gdy Sam podszedł do nich.  To bardzo
miło z twojej strony, ale nic mi się nie stało.
 Cześć  przywitał się Sam.  Fajnie, że wpadłeś. Tym razem w
otoczeniu dam. Długo zostajesz?
 Niedługo.
 Wpadniesz do teatru popatrzeć na próbę?
 Niewykluczone.
 Jak zwykle jesteś rozmowny. Marto, co mam o tobie napisać?
 Nic, poza tym, że jesteśmy z Markiem parą starych przyjaciół 
powiedziała Marta i zachichotała.
 Od kiedy?
 Od zawsze.
Sam zwrócił się do Marka.
 Mam to tak zostawić?
 A jak zaprzeczę, co to zmieni?
 Absolutnie nic. Akapit będzie tylko trochę dłuższy.
 Niech więc zostanie.
RS
51
 Czy mógłbyś mnie przedstawić drugiej z dam?
 Nie. Ona nie należy do waszego zwariowanego świata.
 Czyli nadal masz o nas takie samo zdanie.
 Tak.
 Mark Ransome  cynik z własną porcją cykuty. Jeżeli tak nas nie
cierpisz, dlaczego piszesz sztuki?
 A jak sądzisz, dlaczego oddycham?
 %7łeby żyć.
 Trafiłeś za pierwszym razem.
 Nie drocz się, przedstaw mi tę młodą damę. Marta uśmiechnęła się
radośnie i powiedziała nie wiadomo do kogo:
 Producent powiedział mi, że jak zdecydują się kiedyś wystawić
Kleopatrę w nowej obsadzie, da mi główną rolę. Byłam kompletnie
zaskoczona, bo poszłam na przesłuchanie ot, tak sobie...
Sam pstryknął palcami.
 Mam! Tajemnicza dziewczyna na obiedzie z Markiem Ransome.
 Nie zapomnij o mnie  dodała pospiesznie Marta.
 Pewnie. Napiszę, że rozrzucałaś dookoła filiżanki z kawą, korzystając [ Pobierz całość w formacie PDF ]