[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Ja go wezmę!  Sean najwidoczniej urażony
pospiesznie chwycił Olivera na ręce.
Zdumiona Kate otworzyła szeroko oczy. Typowa
reakcja nadopiekuńczego ojca!
Posadził malca w samochodzie i wrócił po Kate,
aby wsparta o jego ramię łatwiej pokonała kilka
metrów dzielących ją od auta. Następnie zapiął jej
pas. Uznała to za kolejny przejaw nadopiekuńczości.
ZACZNIJMY OD NOWA 97
Wzamkniętej przestrzeni samochodu świetnie czuła
zapach jego ciała, widziałateż igiełki zarostu ciemnie-
jące na brodzie Seana. Gdyby pochyliła się trochę
w przód, mogłaby przycisnąć usta do jego policzka.
Popatrzył na nią, a właściwie  zajrzał w nią.
Bezlitośnie wodził wzrokiem po jej ustach i piersiach.
Wodził ją na pokuszenie, budził zmysły. Bezwiednie
rozchyliła wargi, jakby czekając na pocałunek.
 Kiedy ruszamy?  odezwał się zniecierpliwiony
Oliver.
 Zaraz, smyku!  odpowiedział Sean, zamykając
drzwi od strony Kate.
Nawet wygodny fotel w luksusowym samochodzie
Seana nie ukoił obolałych mięśni Kate. Po trzech
godzinach podróży położyłaby się i zasnęła, lecz
zapytana przez Seana kryła swe wyczerpanie. Bez-
skutecznie.
 Gdzieś w okolicy powinien być hotel. Możemy
się tam zatrzymać, żebyś odpoczęła.
Sprzeciwiła się temu pomysłowi. Hotel, drogie
ubrania  to wszystko kosztowało krocie, a ona po-
czuwała się do obowiązku spłacenia każdego wyda-
nego na nią i dziecko centa.
Nie zdawała sobie sprawy, że dom Seana będzie
tak daleko, lecz duma nie pozwoliła jej dopytywać się
o szczegóły. Oliver nie miał takich zahamowań.
 Jesteśmy już blisko?  zagadnął prosto z mostu.
 Prawie  zapewnił Sean i nawet nie widząc jego
98 PENNY JORDAN
twarzy, Kate przysięgłaby, że się uśmiechnął, bo
słyszała to w jego głosie.
Powoli poddawała się w walce ze zmęczeniem.
Sean natychmiast zareagował na Kate osuwającą się
na siedzeniu.
 Dosyć na razie tej jazdy  stwierdził cicho.
 Jeszcze parę skrzyżowań i zatrzymamy się.
 Już ci mówiłam, że nie chcę żadnych przystan-
ków!  wybuchła zirytowana.  A przede wszystkim
nigdy nie chciałam jechać do twojego wstrętnego
domu!  przypomniała z goryczą.
Kątem oka zauważyła, że Oliver i Sean wymienia-
ją porozumiewawcze spojrzenia, zupełnie jak dwaj
mężczyzni pozostający w dobrej komitywie. Poczuła
złość i ból  oto ojciec i syn, krew z krwi, zjednoczyli
się przeciwko niej. Nie była w stanie przerwać tej
więzi, choćby miała ona prowadzić do kolejnego
zranienia syna przez ojca... Zapadła w sen.
 Mama śpi.
Sean zjechał z autostrady w boczną drogę.
 Mama jeszcze nie czuje się dobrze  wyjaśnił.
Nie chciał dać poznać po sobie, jak bardzo obawia
się, że podróż mogła zaszkodzić Kate. Zresztą może
i dobrze, że zasnęła  pomyślał, wjeżdżając w znajo-
me dróżki wiosek, aż przybyli do tej, która stanowiła
cel podróży.
Zmiana tempa jazdy wyrwała Kate ze snu. Mruga-
jąc powiekami, wyjrzała przez okno i poznająckrajob-
ZACZNIJMY OD NOWA 99
raz, zamarła z wrażenia. Przejeżdżali przez wioskę,
która przed laty tak ją zachwyciła. Nic się tu nie
zmieniło: ta sama rzeczka, ta sama główna ulica z rzę-
dem kamiennych domów o wielodzielnych oknach.
Wiedziała, kiedy Sean skręci w wąską uliczkę koło
kościoła. Wysoki mur osłaniał niewidoczny z ulicy
dom, który świetnie zachowała w pamięci. Czuła się
oszołomiona, gdy minąwszy bramę, znalezli się na
żwirowym podjezdzie.
Właśnie ten dom obiecał jej kupić Sean. Tym
domem była bez reszty zauroczona, tu chciała wspól-
nie z mężem mieszkać i wychowywać dzieci. Zanim
jednak zamieszkali w wymarzonym gniazdku, ich
małżeństwo się rozpadło.
Zagotowała się od gniewu.
Gdyby nie obecność Olivera, bez względu na zmę-
czenie kazałaby Seanowi zawiezć się z powrotem do
siebie.
 Nie do wiary, że ważyłeś się zrobić coś takiego
 szepnęła jadowicie.
Sean bez słowa wysiadł z samochodu. Aagodne
wczesnowieczorne słońce ogrzewało kremowe ścia-
ny domu. Zapach róż i lawendy wdarł się w nozdrza
Kate, gdy Sean otworzył jej drzwi.
 Poleciłem pani Hargreaves przygotować pokoje
dla ciebie i Olivera  oznajmił oficjalnym tonem,
pomagając jej podnieść się z fotela.
 Nie dotykaj mnie!  Omal go nie odepchnęła.
Jak mógł zrobić jej coś takiego? Jak mógł ją
100 PENNY JORDAN
przywiezć do domu, który symbolizował jej rozwiane
nadzieje?
Tymczasem podekscytowany Oliver odtańczył na
podjezdzie taniec radości.
 Sean, szczeniaczkowi chyba bardzo by się tu
podobało.
 Na pewno  potwierdził Sean z powagą, lecz
Kate zauważyła jego szeroki uśmiech i zatrzęsła się
od stóp do głów.
 Nie waż się...
Przerwała, gdyż z domu wyszła na powitanie
Annie Hargreaves, schludna gospodyni w średnim
wieku.
 Wszystko zrobiłam tak, jak pan prosił  zamel-
dowała pracodawcy, dyskretnie zerkając na Kate
i chłopca.
 Dziękuje, Annie. Nie będziemy cię zatrzymy-
wać. Bill czeka na kolację.
 W takim razie mogę iść?  upewniła się i ode-
szła.
 Annie i Bill Hargreaves pilnują domu  wyjaśnił
Sean.  Ale wolą mieszkać w pokojach nad garażem.
Zaprowadzę cię do twojego pokoju, rozgościsz się,
a potem przyniesiemy wszystko z Oliverem, prawda,
Ollie?
 Zgoda!  Oliver obdarzył go uśmiechem pełnym
uwielbienia.
Kate jak mechaniczna lalka wsparta na ramieniu
byłego męża pozwoliła się poprowadzić wgłąb do-
ZACZNIJMY OD NOWA 101 [ Pobierz całość w formacie PDF ]