[ Pobierz całość w formacie PDF ]

jąc się z jego objęć. Nie powstrzymał jej.
- Dzięki za ten miły gest - powiedziała, pokrywając zmieszanie uśmiechem. - Na-
prawdę powinieneś mieć siostry. W roli starszego brata sprawdzasz się znakomicie.
Nie patrząc mu w oczy, wypiła łyk wina. Dłoń drżała jej lekko; miała nadzieję, że
Nick nie zauważył maleńkich, okrągłych fal rozchodzących się po powierzchni płynu
wypełniającego kieliszek. Ale on nie patrzył. Podniósł się z kanapy i kilkoma szybkimi
krokami przemierzył salon.
- Musisz coś zjeść - oświadczył tonem nieznoszącym sprzeciwu, wyjmując z lo-
dówki suto zastawioną tacę. - Jesteś blada jak ściana.
Najwyraźniej, nie w głowie mu były komplementy, pomyślała Siena z przekąsem.
Ale kiedy postawił przed nią jedzenie, tylko westchnęła z zachwytu. Kolację na zimno
musiała przygotować gosposia, która dbała o dom, podczas gdy Nick zajęty był zarabia-
niem kolejnych milionów. Na tacy znajdował się półmisek pełen kanapek. Były tam
kromki ciemnego chleba z plastrami pieczeni, korniszonami i sosem tatarskim, tosty z
wędzonym łososiem przybrane pierzastymi gałązkami koperku i bułeczki z pikantną pa-
stą serową, listkami świeżej bazylii i kaparami. Obok ułożono kawałki marchewki, selera
naciowego i ogórka, które można było maczać w sosie i chrupać, opakowanie krakersów
i deskę serów.
- Przeproszę cię na chwilę - powiedział, cofając się o krok. - Muszę załatwić jedną
pilną sprawę. To nie potrwa dłużej niż piętnaście minut. Połowa tych kanapek ma znik-
nąć, zanim wrócę.
Siena patrzyła bez słowa, jak Nick wychodzi z salonu. Zawsze podobała jej się li-
nia jego ramion i pleców, a także sposób poruszania się - zdecydowany i płynny zara-
zem, świadczący o sile mięśni, teraz ukrytych pod idealnie skrojonym ciemnym garnitu-
rem.
Odruchowo sięgnęła po kanapkę i wbiła z nią zęby z apetytem, który ją samą za-
skoczył. Wydawać by się mogło, że skoro właśnie przeżyła zawód miłosny, nie powinna
ulegać czemuś tak przyziemnemu jak uczucie głodu. Nie powinna była też pozwolić, że-
by Nick ją pocieszał. Nie spodziewała się, że zareaguje tak gwałtownie na jego bliskość.
Od dawna żyła w przekonaniu, że już wyrosła z głupiego, cielęcego zauroczenia
tym mężczyzną. Zostawiła za sobą ów niezbyt chlubny epizod i poszła dalej. Poznała
wspaniałego człowieka, planowała małżeństwo... Przestała się zastanawiać, dlaczego
Nick tamtej nocy przed pięciu laty kochał się z nią, okazując dziką i czułą namiętność,
jakby nie mógł bez niej żyć, a następnego ranka odepchnął ją z frustracją i złością, wyce-
dziwszy zdawkowe przeprosiny, które były jak uderzenie w twarz.
Dzisiaj zaczęła rozumieć, że to, co zdarzyło się tamtej nocy, trwale ją naznaczyło.
Doświadczenie, które wtedy przeżyła, było tak piękne i tak intensywne, że kiedy je ode-
brano, podświadomie otoczyła serce pancerzem, żeby już nigdy nie poczuć niczego rów-
nie potężnego. I nie narazić się na tak okrutny ból.
Zmarszczyła brwi. Dlaczego więc wybrała Adriana? Czy nie związała się z nim
tylko dlatego, że wydawał się bezpieczną opcją, a ona bała się kolejnego zranienia? Mo-
że Adrian dostrzegł to wcześniej niż ona. Jeśli tak, to czy mogła mieć do niego o cokol-
wiek pretensje?
Wypiła łyk wina i zapatrzyła się w okno, za którym majaczyła ciemna sylwetka
wysokiego drzewa. Ze znajdującego się za ścianą gabinetu dobiegał ją spokojny, wywa-
żony głos Nicka rozmawiającego przez telefon.
Co takiego miał w sobie ten człowiek? Wystarczyło, że potrzymał ją chwilę w ra-
mionach, a pożądanie, o którym tak usilnie próbowała zapomnieć, natychmiast obudziło
się w niej na nowo. A przecież jego gest był pozbawiony jakichkolwiek erotycznych
podtekstów. Nick zachował się po prostu w sposób miły i opiekuńczy. Tak, jak każdy
przyzwoity człowiek zachowałby się wobec młodszej siostry.
Szkoda, że wszystko nie było takie proste jak wtedy, gdy chodziła do podstawów- [ Pobierz całość w formacie PDF ]