[ Pobierz całość w formacie PDF ]

rzeczy, pokazując im różne wzory kolumienek balustrady. Ku miłemu zaskoczeniu
Tegan, ona i Kieran zgodnie wskazali na najbardziej smukły słupek, przypominający
pęd winorośli. Równie jednomyślnie dokonali wyboru poręczy.
- Zanim zabierze się pan do pracy, proszę przyjechad i obejrzed dom - powiedziała
do majstra na odchodnym. - Schody są kręte i stwarzają wrażenie zawieszonych w
powietrzu, a więc nie będzie to prosta robota.
W oczach starego człowieka zabłysły wesołe ogniki.
- Mam dośd prostych robót. Chciałbym wreszcie czegoś, z czym mógłbym się
zmierzyd. Przy jakiej ulicy stoi ten dom?
Kieran podał dokładny adres.
Stolarz aż podrapał się z uciechy za uchem.
- Znam ten dom, pamiętam te schody. Robił je mój ojciec. Pewnego razu zabrał
mnie ze sobą, aby pochwalid się przede mną swym dziełem. Miałem wówczas
siedem, może osiem lat. - Przytłoczony wspomnieniami, utkwił na chwilę wzrok
gdzieś w kącie warsztatu. - Przywrócę tym schodom ich dawny blask.
Gdy Kieran uruchomił silnik i ruszyli spod warsztatu, Tegan powiedziała:
- Co za miły zbieg okoliczności. Myślę, że nad twoim domem czuwa przeznaczenie.
- Sądziłem, że jesteś kobietą nowoczesną, wolną od tego rodzaju przesądów.
Zresztą ktokolwiek kupiłby ten dom, musiałby prędzej czy pózniej i tak trafid na
tego stolarza. Sama przecież powiedziałaś, że jest on ostatnim z wielkich artystów
hebla i dłuta w Auckland.
Uśmiechnęła się kącikami ust.
- Oto sposób rozumowania prawdziwego bankiera.
- Czy masz coś przeciwko bankierom?
- Daj spokój. W Biblii i tysiącu innych dzieł literackich aż się roi od świadectw
potępienia lichwiarzy i lichwiarstwa.
- Jeśli nie znajdujemy tam podobnych przykładów dotyczących architektów wnętrz,
to tylko dlatego, że jest to zawód stosunkowo świeżej daty.
- Wierutna bzdura. Odkąd ludzie przenieśli się z szałasów i jaskio do domów
mieszkalnych, odtąd byli dekoratorzy i projektanci wnętrz. Oczywiście, nie miało to
przez całe stulecia charakteru oddzielnej profesji, a tylko wyrażało się jako jeden z
aspektów odwiecznej tęsknoty człowieka za pięknem, również pięknem jego
mieszkalnego otoczenia. Dekoratorem był sam właściciel domu, który wybierał
pomiędzy brzydszym a piękniejszym dzbanem, brzydszym a piękniejszym stołem,
brzydszym a piękniejszym dywanem. Jak widzisz, zawód dekoratora wnętrz pojawił
się wyłącznie z uwagi na obecną w naszych czasach ogólną tendencję do
specjalizacji i szufladkowania ludzkich działao. Uśmiechnął się.
- Mówisz bardzo przekonująco. Doceniam twoją pracę, w której jesteś zresztą
piekielnie dobra.
Był to komplement. Tym przyjemniejszy, że nieoczekiwany.
- Słysząc coś takiego wypada chyba podziękowad. Zatem dziękuję.
- Przyjrzałem się pokojom w willi Wendy i Nigela. Zrobiłaś opakowanie idealnie
pasujące do tych dwóch pierniczków. Jeśli taki sam efekt uda ci się osiągnąd w
moim domu, będę usatysfakcjonowany.
- Moja firma wywiązywała się już z trudniejszych zadao. Gdzie jedziemy?
- Nad morze. Mam chęd na długi spacer po plaży. Pomysł był świetny. Niestety,
plaża ze względu na ładną pogodę była zatłoczona. Lawirowali więc wśród nagich
ciał, żałując, że jest luty, a nie sierpieo, kiedy tak łatwo byłoby odnalezd tu
intymnośd.
Bezkresny widok, szum morza i słony posmak wiatru rekompensowały jednak
wszystko. Nisko na tle błękitnego nieba unosiły się mewy. Niektóre z nich siadały na
grzbietach i w dolinach fal i przypominały wówczas kaczki na wiejskim stawie. Na
horyzoncie przesuwały się statki oraz całe flotylle jachtów i mniejszych łodzi
żaglowych. Z krzykiem mew mieszały się okrzyki dzieciarni. Trzeba było bardzo
uważad, by nie zburzyd czyjegoś zamku z piasku lub wymyślnego labiryntu.
Atmosfera beztroski unosiła się nad całą plażą.
Tegan pomyślała, że wśród tych rozkoszujących się słoocem i wodą ludzi tylko ją
jedną dręczą różne problemy, z których dwa wybijały się zdecydowanie na plan
pierwszy. Przede wszystkim zadawała sobie pytanie, czy i jak można byłoby
zmobilizowad opinię publiczna w celu uwolnienia Blair z rak rebeliantów? Pytanie
następne wydawało się równie trudne: kiedy wreszcie przejdzie do realizowania
powziętej przed południem decyzji? Kieran chwilowo rozbroił ją swoją pochwałą jej
pracy, wiedziała jednak, że ten mimochodem rzucony komplement o niczym jeszcze
nie świadczył. Celtyccy barbarzyocy, wiedziała to, mogli zachwycad się antycznymi
dziełami sztuki, a potem bez mrugnięcia powieką spalid je lub roztrzaskad mieczami.
Kieran pokazał ręką na piaszczysty wysoki brzeg porośnięty na samej górze trawą,
krzewami i drzewami.
- Tam jest trochę cienia. Chodzmy. [ Pobierz całość w formacie PDF ]