[ Pobierz całość w formacie PDF ]

nich twarz, powiedział cicho:
- Kochanie, naprawdę myślałaś, że moglibyśmy się pożegnać?
- Czy ja nie śnię? Czy to prawda?
- Od dawna jest to szczera prawda - odparł. - Ale bałem się powiedzieć ci o
tym.
- Dlaczego?
- Bo nie byłem pewny twej miłości. Nie zniósłbym kolejnych kłamstw i
odrzucenia.
- Jak... jak mogłeś przypuszczać, że... odrzuciłabym cię? - próbowała
zapytać Udela.
Lecz nie potrafiła mówić, nie potrafiła myśleć. Wiedziała tylko, że znalazła
się w ramionach księcia, że jej serce śpiewa głośno i radośnie, bo usłyszało, że
ją kocha!
Książę ujął brodę Udeli i uniósł jej twarz ku sobie.
- Spojrzyj na mnie, najdroższa!
Oczy jej lśniły spod wciąż wilgotnych rzęs.
- A teraz powiedz mi - odezwał się miękko - co do mnie czujesz.
- Kocham cię - odparła Udela. - Wiesz, że... cię kocham, ale... skąd
mogłam się domyślić, że... ty również mnie kochasz?
- Przypuszczałem, że mnie kochasz - odparł książę - gdy pocałowałem cię
w lesie, lecz powiedziałem sobie, że mogłem się pomylić, że chcesz tylko
mojego tytułu i pieniędzy, tak jak wiele kobiet do tej pory.
- Jak... mogłeś mnie o to podejrzewać? - wyszeptała Udela.
- Tak początkowo myślałem, ale tak naprawdę w to nie wierzyłem - odparł
książę. - Próbowałem się uchronić przed cierpieniem.
- Wiesz, że nigdy bym cię nie zraniła.
- Teraz wiem - odrzekł. - Gdy tak zręcznie rozsupływałaś liny wokół moich
rąk, instynkt podpowiedział mi, że myślałaś bardziej o mnie niż o sobie.
- Potwornie się bałam, że... umrzesz!
- Moje kochanie, tak bardzo się różnisz od wszystkich kobiet, które dotąd
znałem - powiedział książę.
Jego wargi odszukały usta Udeli i całował ją tak długo, aż świat zawirował
wokół niej, aż sądziła, że umarła i oto znalazła się w niebie.
Wydawało jej się, że minęło wiele czasu, zanim zaprowadził ją na sofę i,
wciąż trzymając w ramionach, posadził obok siebie.
- Jak szybko wyjdziesz za mnie, kochanie? Popatrzyła na niego, szukając
jego wzroku.
- Jesteś pewien, że powinniśmy się... pobrać? Boję się, że... kiedy mnie
poznasz, będziesz rozczarowany.
- Nie masz powodu do obaw, całe życie wiedziałem, że gdzieś jesteś -
odparł książę - tylko nie mogłem cię znalezć. Potem, gdy tyle razy
pozbawiano mnie złudzeń, myślałem, że to niemożliwe.
- Dlaczego pozbawiano cię złudzeń? - Gdy się zawahał, szybko dodała: -
Nie musisz odpowiadać, jeżeli nie chcesz.
- Zastanawiam się nad tym, kochanie - odrzekł - ponieważ odkąd mam
ciebie, wszystko wydaje się nieważne.
- Opowiedz mi...
- To tak banalna historia, że aż mi wstyd - odparł. - Gdy byłem bardzo
młodym idealistą, zakochałem się w pięknej, rok młodszej ode mnie
dziewczynie. - Udela czuła, jak przebiegł ją lekki dreszcz zazdrości, ale nie
odezwała się i książę mówił dalej: - Odpowiadała mi pod każdym względem,
rodzice zaakceptowali nasze małżeństwo, ale powiedzieli, że musimy z tym
poczekać, aż skończę dwadzieścia jeden lat.
- I co się... stało ?
- Kobieta, o której myślałem, że kocha mnie tak bardzo jak ja ją, zakochała
się w kimś, kto miał lepszą pozycję niż ja.
Udela pomyślała, że to chyba niemożliwe, póki książę, jakby czytając w jej
myślach, nie wyjaśnił:
- Mój rywal był koronowanym księciem jednego z księstw niemieckich.
- I ona zerwała... zaręczyny?
- Powiedziała, że chociaż mnie kocha, to woli być księżną niemiecką.
Udela milczała, więc książę powiedział:
- Tak naprawdę, to sprzedała miłość dla korony.
Udela objęła księcia za szyję, jakby próbowała go obronić.
- Myślę, że zdołam przekonać cię, że kochałabym cię nawet... gdybyś był
biedny jak... ja i gdybyś nie był... nikim ważnym... - Potem westchnęła cicho i
dodała: - Nawet wolałabym tak, bo mogłabym wtedy troszczyć się o ciebie i
wiedziałbyś, że moja miłość nie ma nic wspólnego z tym, co posiadasz ani co
możesz mi ofiarować, ale że kocham cię za to, że... jesteś.
Książę objął ją tak mocno, że prawie nie mogła oddychać.
- Wiem, najdroższa - powiedział - dlatego gdy zostaliśmy uwięzieni w tej
potwornej piwnicy, pomyślałem, że jeśli muszę umierać, to dobrze, że w
towarzystwie kogoś, kogo kocham.
- Ja myślałam tak samo - wyszeptała Udela - ale ponieważ kocham cię
tak... tak mocno, chciałam, żebyś żył, nawet... beze mnie.
- Kocham cię! - powiedział książę - i zamierzam spędzić resztę życia na
przekonywaniu cię, jak ogromna jest moja miłość, najsłodsza moja. Co
więcej, przysięgam, że już nigdy nie będziesz miała powodu do żadnych
obaw. Wszystkie diabły zniknęły, Udelo, i nigdy nie pozwolę, byś się bała czy
czuła się nieszczęśliwa. - Ucałował jej powieki i dodał: - Chcę, serce moje,
żebyś się uśmiechała, chcę słyszeć twój śmiech, być pewny, stukrotnie pewny,
że kochasz mnie tak mocno, jak ja kocham ciebie.
- Kocham cię! - powiedziała Udela. - Kocham cię, bo jesteś częścią
powietrza, którym oddycham, każdą moją myślą, każdym snem, który śnię.
Mówiła trochę nieśmiało, więc zapytał:
- Zniłaś o mnie, mój uwielbiany, najdroższy skarbie?
- Co noc - wyszeptała Udela - a przez ostatnie dwie, gdy budziłam się...
wydawało mi się, że mnie całujesz.
Mówiła bardzo nieśmiało, ważąc każde słowo, więc książę znowu odwrócił
jej twarz ku sobie i spoglądając na nią, powiedział:
- Już nie będziesz musiała udawać, że jesteś moją narzeczoną. Natychmiast
się pobierzemy i po cichu wyjedziemy na miesiąc miodowy za granicę.
- To byłoby... wspaniałe!
- Pomyślałem - mówił dalej książę z uśmiechem na ustach - że skoro
babcia tak się cieszy z naszego małżeństwa, możemy pozostawić jej ułożenie
odpowiednich przeprosin dla ludzi, którzy mogliby mieć nam za złe, że nie
urządziliśmy hucznego wesela.
- Ja... ja tylko pragnę być... z tobą.
- To samo chciałem powiedzieć - odparł książę. - Mamy takie samo zdanie,
najdroższa. A więc nie będziemy się sprzeczać.
- Nigdy... przenigdy nie będę się z tobą... kłócić.
- Będziesz, zaręczam ci - odpowiedział książę - ale tylko o rzeczy [ Pobierz całość w formacie PDF ]