[ Pobierz całość w formacie PDF ]

dwuczęściowy kostium. Tapirowane włosy tworzyły coś w rodzaju
pokrytego lakierem hełmu, którego nie rozwiałby nawet huragan.
Gruba warstwa makijażu sprawiała, że jej twarz wyglądała jak maska,
a naciągnięte powieki zdradzały niejedną wizytę u chirurga
plastycznego.
Ciotka Louise nazwałaby ją paniusią. Kobieta zmierzyła Tinę
surowym wzrokiem, a w jej spojrzeniu była nieskrywana pogarda.
Nagle Tina przypomniała sobie, kto patrzył na nią w ten sposób.
Kobieta w restauracji Mae. Tamtej feralnej nocy matka Tylera
siedziała tuż obok, kiedy Tina nie mogła znalezć pieniędzy, by
zapłacić za kolację.
- Proszę, jest tutaj - powiedział Ty. - Tino, poznaj moją mamę.
Trudno będzie wyjaśnić pani Douglas, co bezdomna dziewczyna
robi w mieszkaniu jej syna. Ze wszystkich ludzi na świecie to właśnie
matka Tylera musiała być świadkiem najbardziej upokarzającej sceny
w jej życiu.
- Pewnie jest pani zdziwiona, że tu jestem - zaczęła Tina.
- Bardzo - odparła pani Douglas, nie ukrywając bezgranicznej
pogardy.
- Znacie się? - wymamrotał Ty, patrząc bezradnie to na jedną, to
na drugą.
- Tak. Siedziałyśmy obok siebie w restauracji, kiedy zabrakło mi
pieniędzy, by zapłacić za kolację - wyjaśniła Tina.
- To jakaś naciągaczka. Nie rozumiem, jak mogłeś ją wpuścić do
domu - odezwała się matka Tylera.
58
RS
Wieczór nie zapowiadał się przyjemnie. Ty dotknął ramienia
matki.
- Powiedziałem już, że Tina jest moją kucharką - wyjaśnił
spokojnie. - To, co się stało u Mae, było zwykłym nieporozumieniem.
Następnego dnia Tina uregulowała rachunek.
Pani Douglas była nieprzejednana.
- To ty za nią zapłaciłeś.
- Nie, Tina sama zapłaciła - odparł spokojnie, niezbyt przejęty
opryskliwym tonem matki.
- Nie rozumiem, po co ci kucharka - obruszyła się pani Douglas,
jakby obecność Tiny w domu syna osobiście ją dotknęła. - Przecież
możesz zawsze zjeść u nas.
- Ja jej nie płacę za gotowanie. Tina gotuje w zamian za
wynajęcie mieszkania.
Pani Douglas wydała stłumiony okrzyk, a jej oczy zrobiły się
okrągłe jak dwa spodki.
- Ona tu mieszka? Przecież to jeszcze dziecko. Co ludzie
pomyślą?
Tina czuła, że nie polubi tej kobiety, nawet gdyby chciała.
- Za bardzo się przejmujesz - powiedział Ty i objął ją
ramieniem. - Właśnie siadaliśmy do kolacji. Może się przyłączysz?
Pani Douglas rzuciła nowej kucharce piorunujące spojrzenie, po
czym pozwoliła synowi odprowadzić się do drzwi. Tina nagle poczuła
się zmęczona i usiadła na krześle. Nie zrobiła nic złego i nie
rozumiała, czym sobie zasłużyła na takie traktowanie. Paradoksalnie
czuła się winna. Po chwili wrócił Ty.
59
RS
- Przepraszam za mamę - powiedział, ochoczo zabierając się do
jedzenia. - Potrafi być przykra.
- Nie lubi mnie.
- Przejdzie jej. - Ty wzruszył ramionami. - Siadajmy do kolacji,
bo wystygnie.
Jego obojętny stosunek do matki nie uspokoił Tiny. Czuła się
winna, choć nie za bardzo wiedziała dlaczego. Chciała zapomnieć o
niemiłym zajściu, ale nie potrafiła zachować takiego spokoju jak Ty.
Miała wrażenie, że powinna się za coś wstydzić, choć nie miała
powodu, by ukrywać przeszłość. Nie podobało jej się, że pani Douglas
traktuje ją z pogardą. Nie zastawiała sideł na Tylera, wiedząc nazbyt
dobrze, że są z innych światów.
Po drugiej stronie stołu zachwycony Ty pałaszował makaron.
- To najwspanialsze danie, jakie kiedykolwiek jadłem. - Wskazał
talerz. - Nie jesz?
Tina spojrzała na swój talerz. Zupełnie straciła apetyt.
60
RS
ROZDZIAA PITY
Wywieranie presji na kobiety nie było w jego stylu. Ten sam
efekt Tyler osiągał urokiem osobistym. Jednak tym razem wiedział, że
gdyby uprzedził Tinę, dokąd jadą, nigdy by nie wsiadła do
samochodu. Dlatego przemilczał cel podróży i przez całą drogę starał
się ją zabawiać, by nie miała szansy o to spytać.
Jesień przyszła niemal z dnia na dzień. Czerwone,
pomarańczowe i żółte plamy drzew migotały po obu stronach szosy
wiodącej na południe. Dopiero po godzinie Tina spytała, dokąd jadą.
Na szczęście było już zbyt pózno, by zawrócić.
- Nie chcę wracać do Filadelfii - powiedziała ostro, gdy w końcu
wyjawił jej cel podróży.
Przez całą drogę trzymali się za ręce i teraz jej uścisk stał się
mocniejszy. Ty powtarzał sobie, że się dotykają, bo to część terapii,
ale wiedział, że tak naprawdę sprawia mu to przyjemność.
- Mówiłeś, że jedziesz w interesach - odezwała się Tina ze
strachem.
- To prawda. Jedziemy załatwić twoje sprawy.
- Co będzie, jeśli Ray wezwie policję?
- Nie zrobi tego. - Ty ścisnął ją za rękę. - Nie pozwolę cię
skrzywdzić. Proszę, usiądz bliżej.
Odpięła pas i przesiadła się na środkowe siedzenie. Ty objął ją
ramieniem. Siedzieli przytuleni tak jak wczoraj, gdy oglądali film. Na
początku Tylera rozpraszał dotyk jej miękkich włosów, które muskały
61
RS
jego brodę, i ciepło jej drobnego ciała. Zawsze tak pięknie pachniała
czymś, co przypominało puder dla niemowląt, ale miało w sobie lekką
nutę egzotycznego aromatu. Przez pół godziny czuł każdy jej ruch,
każde drgnienie i oddech na swoim ramieniu. Wiedział, że nie mogą
się posunąć dalej, ale musiał się do tej myśli długo przyzwyczajać.
Najpierw pot wystąpił mu na czoło, a serce biło jak oszalałe. Był zły,
że tak łatwo dawał się wyprowadzić z równowagi, ale po chwili
uspokoił się. Było mu po prostu dobrze.
Kiedy tego wieczoru odprowadzał ją do drzwi, zdał sobie
sprawę, że od czasów liceum nie zdarzyło mu się wytrwać do końca
filmu w obecności kobiety. Seks był zdecydowanie ważniejszy. Wciąż
nie mógł się nadziwić, że może przebywać w towarzystwie pięknej
dziewczyny bez erotycznych podtekstów. [ Pobierz całość w formacie PDF ]